Trzecie spotkanie siódmego dnia mistrzostw świata to starcie dotychczasowego lidera grupy B z byłymi mistrzami globu – Hiszpanią. W pierwszej kolejce Iran wygrał dzięki świetnie zorganizowanej grze defensywnej i szczęśliwie zdobytej bramce, samobójczym trafieniu piłkarza reprezentacji Maroka. „La Furia Roja” zremisowała po wspaniałym boju z Portugalią 3:3. Jak zaprezentowały się obie drużyny w bezpośrednim starciu?
Oto kilka ciekawostek z tego spotkania.
Głową w mur
Konsekwencja i organizacja w defensywie okazały się być w pierwszych 45 minutach tarczą na ofensywnie usposobioną reprezentację Hiszpanii. Liczne próby wejścia z piłką w pole karne kończyły się dla podopiecznych Fernando Hierro niepowodzeniem. Irańczycy imponowali koncentracją i czekali na swoją okazję do kontrataku. Nieliczne próby zawodników z Bliskiego Wschodu nie przynosiły jednak większego zagrożenia pod bramką strzeżoną przez Davida de Geę.
Nieudokumentowana przewaga
Znacznie ciekawiej prezentuje się statystyczne zestawienie z pierwszej części spotkania. Posiadanie piłki reprezentantów Hiszpanii na poziomie 81%. Czterokrotnie więcej podań wymienionych przez zawodników z Półwyspu Iberyjskiego. To pokazuje, jak wielką dominację zafundowali mistrzowie świata z 2010 roku w pierwszej połowie.
„La Furia Roja”!
Drugą połowę Hiszpanie rozpoczęli z ogromnym animuszem. Podopieczni Fernando Hierro za wszelką cenę chcieli zdobyć bramkę, ponieważ brak wygranej mógłby skomplikować ich sytuację w grupie B. Pierwsze minuty drugiej części spotkania dostarczyły dużo emocji nie tylko pod bramką Beiranvanda. Irańczycy również mieli okazję do zdobycia gola.
Nieco odważniejsza gra Persów doprowadziła do utraty bramki. W 54. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłkę w siatce umieścił Diego Costa. Było to trzecie trafienie napastnika Atletico Madryt w tym turnieju.










