W jednym ze szlagierów europejskich pucharów Inter pokonał Chelsea Londyn, za to w jednej z najmroźniejszych stolic, Moskwie, miejscowy CSKA zremisowało z hiszpańską Sevillą.
Inter Mediolan – Chelsea Londyn
Dziś mieliśmy okazję podziwiać rywalizację jednej z najciekawszych par tegorocznej Ligi Mistrzów. Prowadzeni przez Jose Mourinho piłkarze Interu Mediolan stanęli do walki z byłymi podopiecznymi Portugalczyka, czyli Chelsea Londyn. Najwięcej przed meczem mówiło się właśnie o trenerze Włochów, a sam „The Special One” jak zwykle buńczucznie zapowiadał zwycięstwo. Patrząc tylko na sportowy aspekt tego pojedynku, to faworytem wydawali się goście. Przedstawiciele Premier League zazwyczaj w ostatnim czasie osiągali lepsze wyniki w europejskich pucharach od mistrza Serie A. Ponadto Inter w lidze potykał się i ciężko mówić, aby był w wyjątkowo dobrej formie. Chelsea za to, nie licząc wpadki z Evertonem, radzi sobie bardzo dobrze.

Przewidywania przewidywaniami, a boisko błyskawicznie zweryfikowało wszystkie słowa wygłoszone przez ekspertów. Już w 3. minucie Wesley Sneijder świetnie zagrał do Diego Milito i Inter mógł świętować pierwszego gola w tym spotkaniu. To było to, na co Mourinho czekał, piłkarze fenomenalnie wprowadzili w życie to, co założył trener. W następnych momentach, tak jak można było się tego spodziewać, Włosi cofnęli się do defensywy, a tempo gry zaczęli narzucać popularni „The Blues”. Zaowocowało to akcją Nicolasa Anelki zakończoną porażką.
Chwilę później Didier Drogba miał ogromnego pecha. Piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę! Londyńczycy nie odpuszczali. Moment później swoją dawkę fartu postanowił wypróbować Malouda, by trzy minuty później Niemiec Michael Ballack również uderzył na bramkę Julio Cezara. Obaj jednak nie osiągnęli zamierzonego efektu. To był jedynie początek szturmu na bramkę Interu. Swoich sił w pojedynku z brazylijskim golkiperem gospodarzy nie omieszkali spróbować jeszcze kolejno Drogba, Obi Mikel i ponownie napastnik rodem z Wybrzeża Kości Słoniowej. Napór gości tylko na chwilę przerwał dobrą akcją Wesley Sneijder, zakończoną niecelnym uderzeniem. Do przerwy więcej godnych uwagi wydarzeń nie zanotowano.
Po wznowieniu gry przez Mejuto Gonzaleza Chelsea rzuciła się na Inter. Defensorzy włoskiej ekipy długo nie wytrzymali. W 51. minucie Serb Branislav Ivanović zgrał piłkę do Salomona Kalou, a ten bezproblemowo umieścił piłkę w siatce obok bezradnego Julio Cesara. Mediolańczycy nie poddali się i ani przez chwilę nie zwątpili w swój sukces. Ponownie na prowadzenie wyszli niecałe cztery minuty później za sprawą fenomenalnego strzału Estebana Cambiasso.










