Inter Mediolan przegrał swój pierwszy mecz 1/4 Ligi Mistrzów. Włosi na własnym boisku ulegli Schalke aż 2:5!
Pierwsza ćwierćfinałowa rozgrywka rozpoczęła się bardzo szczęśliwie dla Interu. Już w 1. minucie bramkarz niemieckiego klubu musiał interweniować w głębi pola. Wybił piłkę wprost do zawodnika Interu stojącego w połowie boiska. Stanković bez zastanowienia kopnął ją z powietrza w stronę bramki. Tym samym nie dał Neuerowi szansy obrony, a swojej ekipie zapewnił prowadzenie niemalże od pierwszej akcji w meczu.

Kilka chwil później przed doskonałą okazją stał napastnik Schalke, Raul, ale jego uderzenie głową było niecelne. Oba zespoły zdecydowanie nie stroniły od ataków w tym okresie gry. W 8. minucie Milito zagrał w pole karne do Sneijdera, ale po jego strzale piłka przeszła nad poprzeczką. Podczas tej części meczu piłkarze Interu jeszcze kilkakrotnie atakowali.
Mimo wizualnej ofensywnej przewagi graczy z Mediolanu, Schalke nie zamierzało tanio sprzedać skóry. W 17. minucie, po zamieszaniu panującym w polu karnym, Matip odnalazł lukę pomiędzy obrońcami i doprowadził do wyrównania.
Po 20 minutach gry obie drużyny nadal stwarzały sobie dogodne sytuacje. Po starciu z Uchidą Milito domagał się rzutu karnego, sędzia jednak słusznie nie podyktował „jedenastki”. Chwilę później w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Jurado, lecz Julio Cesar popisał się świetną obroną.
25 minut po rozpoczęciu meczu można było zauważyć, że ataki Interu straciły nieco animuszu, a zespół z Gelsenkirchen cofnął się do obrony. Jak się okazało, nawet wzmożona praca defensorów nie pozwoliła na zatrzymanie Interu. W 34. minucie, po pięknej akcji Włochów, bramkę dla swego zespołu zdobył Milito.
Po drugim straconym golu Schalke nie mogło wyprowadzić akcji. Nadal skupione było na obronie, a zespół z Mediolanu mógł spokojnie rozgrywać piłkę przed polem karnym rywali. Może właśnie to takie uśpienie rywali było celem Niemców, którzy w 40. minucie wyprowadzili niebezpieczny kontratak. Julio Cesar najpierw odbił strzał Edu, jednakże napastnik dobitką doprowadził do wyrównania wyniku.
Konsekwencją tego, że piłkarze z Gelsenkirchen doprowadzili do remisu, była zdecydowana poprawa obrazu gry niemieckiej drużyny. Częściej była w posiadaniu piłki, spokojniej wyprowadzała akcje. Do przerwy jednak wynik nie uległ zmianie i oba zespoły udały się do szatni z dwubramkowym dorobkiem.
Już na chwilę po gwizdku inaugurującym drugą połowę spotkania widać było, że mecz nadal będzie tak emocjonujący jak dotychczas. W 48. minucie doskonałej okazji nie wykorzystał Eto’o. Piłkę po jego uderzeniu świetnie wybronił Neuer.
O tym, że nadal znajduje się w dobrej dyspozycji, nie omieszkał przypomnieć swoim fanom również Raul. To właśnie on, w 54. minucie, zdobył trzecią bramkę dla niemieckiego zespołu. Hiszpan wykorzystał świetne podanie kolegi i bez mrugnięcia okiem umieścił piłkę w bramce Włochów. Kibice Schalke nie zdążyli jeszcze ochłonąć po wybuchu radości, kiedy ponownie poderwali się z krzeseł. To obrońca Interu, Ranocchia, chcąc przerwać niebezpieczną akcję Niemców, nieszczęśliwie skierował piłkę do własnej bramki. Tym samym Schalke zanotowało czwartą bramkę w meczu wyjazdowym i prowadziło dwoma trafieniami w tym spotkaniu.









