Inter po okresie nędznej gry zaprezentował się o wiele lepiej na starcie rozgrywek. Cel minimum został osiągnięty, bo klub ze stolicy Lombardii wygrał dwa pierwsze mecze ligowe. Trzeba wyraźnie przyznać, że przedsezonowe zmiany wyszły na dobre.
Nie ma co ukrywać, że w zeszłym sezonie Inter Mediolan zawiódł na całej linii. Zespół prowadzony wówczas przez Andreę Stramaccioniego nie podołał postawionemu przed rozpoczęciem rozgrywek celowi. Dziewiąta lokata była kompromitacją dla tak uznanego zarówno we Włoszech, jak i w Europie klubu. Kolejny rok bez Ligi Mistrzów jest dla niego wstydem, dlatego ten sezon ma zrekompensować fanom gorycz porażki w ostatnim czasie.

Włodarze „Nerazzurrich” uderzyli pięścią w stół i postanowili na nowo poukładać drużynę. Zwolniono trenera, który miał dać nową jakość i przywrócić dawny blask Interu. Popełnił jednak wiele błędów, za co poniósł konsekwencje. Postanowiono w klubie ze stolicy Lombardii zatrudnić Waltera Mazzarriego, uznanego szkoleniowca w Serie A. Wcześniej wykonywał tytaniczną pracę z drużyną Napoli, z której uczynił potentata we Włoszech. Teraz ma to samo zrobić w Mediolanie i fani gorąco wierzą, że kolejny raz dokona on cudu, prowadząc zespół na ligowy szczyt. Kolejnymi ruchami ze strony Interu były transfery. Nie ma co ukrywać, że nie było jakichś wielkich wzmocnień za grube pieniądze. Były one wydawane rozsądnie i zostali kupieni piłkarze, którzy robili furorę w mniejszych klubach. Przykładem jest chociażby Ishak Belfodil, grający wcześniej w Parmie, czy Saphi Taider z Bolonii. Wypożyczono Rolando z FC Porto oraz za darmo sprowadzono Hugo Campagnaro z Napoli, który z nowym trenerem zna się doskonale. Zauważono także Mauro Icardiego z Sampdorii, który mimo młodego wieku ma zrobić różnicę w grze mediolańczyków.
Nowy sezon został rozpoczęty zgodnie z zamierzeniami. Inter wygrał dwa pierwsze mecze ligowe, a co najważniejsze, jako jedna z dwóch drużyn w całej stawce nie stracił żadnego gola. Podopieczni Waltera Mazzarriego nie zawiedli i dla fanów jest to nadzieja, że czasy, kiedy wygrywało się Ligę Mistrzów oraz kilkukrotnie sięgało po scudetto, mogą powrócić. Po przerwie reprezentacyjnej piłkarzy Interu czeka prawdziwy sprawdzian, gdyż podejmą Juventus Turyn, który w ostatnim czasie nie miał sobie równych we Włoszech. Niewątpliwie to starcie będzie elektryzować sympatyków futbolu na Półwyspie Apenińskim. Piłkarze „Nerazzurich” będą chcieli pokazać, że początek sezonu nie jest dziełem przypadku. Wydaje się, że wszystko podąża właściwym torem i ten blask zaczyna powracać. Zrobiono w klubie porządek, czego efekty teraz są widoczne. Jednak nie można się mocno tym zachwycać, bo za nami dopiero dwie ligowe kolejki, a 36 przed nami, więc jeszcze wiele rzeczy może się wydarzyć. Piłkarze tworzą świetny kolektyw, który bardzo miło się ogląda. Nie można powiedzieć, że na boisku panuje chaos. Różnie to wyglądało w ubiegłym sezonie, kiedy Inter był w pewnym okresie chłopcem do bicia dla mniejszych klubów, np. Atalanty, która pokazała, że nie taki Inter straszny, jak go malują, i pokonała go na Stadio Giuseppe Meazza 4:3.











