Przed meczem z APOEL-em wypowiedział się skrzydłowy krakowskiej Wisły, Ivica Iliew. Serb miał okazję już występować w Lidze Mistrzów i liczy, że z Wisłą będzie podobnie.
Poprzedni klub „Iki”, Partizan Belgrad, awansował do fazy grupowej Champions League, więc Ivica dobrze wie, co mówi, twierdząc, że największa presja na takich zespołach, jak Wisła lub Partizan ciąży właśnie w fazie play-off.
Serb zdaje sobie sprawę z tego, że mecz na własnym stadionie powinien zakończyć się zwycięstwem Wisły, ale twierdzi, iż wynik remisowy również byłby do zaakceptowania.
– Wierzę w nasz zespół i uważam, że jeśli u siebie nie stracimy gola, to na wyjeździe spokojnie możemy strzelić bramkę, czym bardzo utrudnilibyśmy zadanie APOEL-owi. Uważam, że jesteśmy drużynami o bardzo zbliżonym poziomie. Zadecydować może jeden błąd, dobry dzień jednego z zawodników, indywidualne umiejętności. Wydaje mi się, że właśnie tak rozstrzygnie się ten dwumecz – powiedział Iliew.
Jeszcze nie tak dawno były zawodnik Wisły, Kamil Kosowski, stwierdził, że walka o Ligę Mistrzów jest ciężka, ale za to rywalizacja w fazie grupowej to już czysta przyjemność. Serb się z tym zgadza.
– Uważam dokładnie tak samo. Może jest nawet tak, że dla nas te mecze, na które teraz czekamy, są ważniejsze niż te, które potem zagramy, jeśli awansujemy. Teraz musimy dać z siebie 100 procent, teraz musimy wygrać. Po to tu jesteśmy, po to Wisła nas ściągała, żebyśmy awansowali do Ligi Mistrzów. Potem wszyscy kibice, wszyscy ludzie w klubie będą chcieli się delektować możliwością grania z najlepszymi. Teraz nie możemy pozwolić sobie nawet na jeden błąd. Potem, w fazie grupowej, możemy już czerpać przyjemność z gry. Naszym celem jest dostać się do Ligi Mistrzów, następnie, jeśli osiągniemy coś więcej, to będzie fantastycznie, ale tej presji już nie będzie. Nie jesteśmy Barceloną, która musi wygrywać wszystkie mecze w Lidze Mistrzów. Na nas presja ciąży teraz – zakończył.










