iGolowy skarb kibica ekstraklasy: Górnik Łęczna


10 lipca 2015 iGolowy skarb kibica ekstraklasy: Górnik Łęczna

Klub, który swoją pozycję w ekstraklasie zapewnił sobie m.in. dzięki położeniu geograficznemu. Tak właśnie można przedstawić łęczyńskiego Górnika. Cóż, nie chciałbym się narazić kibicom „Dumy Lubelszczyzny”, ale klub z blisko 20-tysięcznego miasta nie mógłby osiągnąć tego co dotychczas bez znacznego wsparcia finansowego ze strony właścicieli kopalni węgla kamiennego w podłęczyńskiej Bogdance.


Udostępnij na Udostępnij na


Nie jest to wcale deprecjonujący fakt dla Górnika Łęczna, gdyż to właśnie piłkarze tego klubu grali od 2003 do 2007 roku w polskiej ekstraklasie mimo braku znanych nazwisk w składzie, a zeszły sezon mogą zaliczyć do udanych, ponieważ pomimo iż należeli do jednych z najbiedniejszych klubów ekstraklasy, to udało im się utrzymać w lidze, zajmując miejsce tuż nad strefą spadkową. Sprawdźmy, jak łęcznianie prezentują się przed nowym sezonem T-Mobile Ekstraklasy.

Letnie przygotowania

Górnik swój obóz przygotowawczy zaplanował oszczędnie, gdyż drużyna udała się na początku lipca do oddalonych o 120 km od Łęcznej Kozienic. W pierwszym sparingu gracze Jurija Szatałowa zaprezentowali się blado i jeszcze przed wyjazdem na zgrupowanie ulegli 1 lipca na własnym stadionie Dolcanowi Ząbki 1:2. Po następnym meczu, rozegranym już w Kozienicach 4 lipca, jest jednak dużo powodów do radości dla łęcznian. Ich drużynie udało się pokonać trzeci klub izraelskiej ekstraklasy, czyli Hapoel Beer Szewa (w jego barwach zagrał m.in. Maor Melikson) 1:0. Warto zauważyć, że z tym samym Hapoelem trzy dni później porażki 1:2 doznała Korona Kielce. Po powrocie z krótkiego wyjazdu do Kozienic Górnik zmierzył się ze Stalą Stalowa Wola, którą pokonał 2:0 na boisku w Łęcznej. Najlepsze recenzje za grę w sparingach jak na razie zbierają przymierzani do transferów Andreja Prokić i Łukasz Tymiński.

Nowe nabytki

W klubie z al. Jana Pawła II jak dotychczas dokonano pięciu bardzo dobrych wzmocnień. Z Korony Kielce do klubu przyszedł doświadczony 31-letni Leândro, który na pozycji lewego obrońcy ma zastąpić Patrika Mraza. Roczny kontrakt z opcją przedłużenia na kolejny rok podpisał również ofensywny pomocnik Grzegorz Piesio z Dolcanu Ząbki. 26-letni pomocnik pół roku temu podpisał kontrakt z GKS-em Bełchatów zawierający jednak klauzulę o wejściu w życie tylko w wypadku utrzymania Bełchatowa w ekstraklasie. Wydaje się, że Piesio stanie się ważną postacią, szczególnie że w zeszłym sezonie strzelił siedem bramek w 31 meczach dla Dolcanu. Na pewno będzie musiał podjąć walkę o pierwszą jedenastkę z Grzegorzem Boninem. Obiecująco wygląda również transfer Kamila Poźniaka, który to w ostatnim sezonie spędzonym w ekstraklasie strzelił jedną bramkę w 20 meczach. Pochodzący z Krasnegostawu 25-latek wraca na Lubelszczyznę po ośmiu latach. Przez ostatnie dwa i pół roku grał w GKS-ie Bełchatów, z którym awansował do ekstraklasy.

Jakub Świerczok
Jakub Świerczok (fot. www.t-online.de)

Wzmocnienia trzeciej linii wyglądają na papierze jak na razie najlepiej. Nowym zawodnikiem Górnika Łęczna został 23-letni Bartosz Śpiączka, z którym to nie chciano przedłużyć kontraktu w Podbeskidziu. Zdaje się, że włodarze klubu z Bielska-Białej mogą żałować później tej decyzji, gdyż jest on uważany za bardzo ambitnego, perspektywicznego zawodnika. W zeszłym sezonie strzelił dla „Górali” cztery gole w 23 meczach (grając zazwyczaj jednak jako zmiennik lub w niepełnym wymiarze czasowym). Najbardziej hitowym transferem „Zielono-czarnych” można śmiało nazwać podpisanie dwuletniego kontraktu przez Jakuba Świerczoka. 22-letni napastnik wiosną był zawodnikiem Zawiszy Bydgoszcz, w którym rozegrał piętnaście spotkań i zdobył cztery bramki. Jesienią występował jeszcze w 1.FC Kaiserslautern, dla którego przez dwa sezony występował jednakże głównie w drużynie rezerw. Mimo to jest to na tyle młody i utalentowany zawodnik, że z łatwością jego gwiazda może ponownie zabłysnąć w warunkach polskich dla klubu z Łęcznej.

Najdziwniejszym i jednocześnie najgorszym transferem wydaje się sprowadzenie Przemysława Pitrego – napastnika GKS-u Katowice, który strzelił jedynie trzy bramki w 30 meczach dla katowickiego pierwszoligowca. Poza tym jest to już gracz dosyć zasłużony w bojach, gdyż niedawno skończył 33 lata.

Rozstania z klubem

W ostatnim czasie sztab trenerski w porozumieniu z władzami klubu pożegnał się z wieloma zawodnikami. Niektórzy z nich na pewno sprawowali się dobrze w Łęcznej, ale ich strata już została zapewniona równie dobrymi zawodnikami na ich pozycjach. Chodzi tu o Miroslava Božoka i Patrika Mraza, którzy na lewej flance stanowili groźną słowacką parę, strzelając łącznie siedem bramek w poprzednim sezonie. Mraza zakontraktował Piast Gliwice, a Božoka gdyńska Arka.

Filip Burkhardt
Filip Burkhardt (fot. Łukasz Cyraniak)

Do GKS-u Katowice wypożyczony został pomocnik Filip Burkhardt. Katowicka drużyna ustaliła również warunki współpracy w kolejnych sezonach z zawodnikiem, tak więc trener Szatałow przynajmniej na jakiś czas chce pozbyć się niezbyt użytecznego zawodnika (17 występów w ekstraklasie w ostatnim sezonie, bez strzelonej bramki). Górnik nie przedłużył również kontraktu z hiszpańskim pomocnikiem Josu, który zupełnie rozczarował w poprzednim sezonie, pojawiając się w ośmiu meczach i nie strzelając bramki.

Tego samego losu doczekali się białoruski środkowy pomocnik Filipp Rudik, który w 15 spotkaniach dla Górnika strzelił zaledwie jedną bramkę, oraz Sebastian Szałachowski i Ukrainiec Wołodymyr Tanczyk, którego zatrudnił już Olimpik Donieck. Wszyscy ci zawodnicy z ukraińskiego, hiszpańskiego i białoruskiego zaciągu nie grzeszyli skutecznością, więc rozstanie się z nimi wydaje się co najmniej zrozumiałe. To samo dotyczy Szałachowskiego, który zaledwie raz trafił do siatki w 20 spotkaniach, grając często jako prawy skrzydłowy. Doświadczonego ekstraklasowymi występami „Szałacha” moim zdaniem w Górniku powinno się zatrzymać, choćby dla wprowadzanej zapewne przez jego doświadczenie większej pewności siebie wśród zawodników w szatni.

Prognozowana jedenastka

Gwiazda zespołu

Jakub Świerczok. Jest to zdecydowanie (jak już wcześniej wspomniałem) najlepszy transfer Górnika jak dotychczas i chyba już trudno będzie go przebić. Młody, ambitny, bramkostrzelny, rozwojowy i można by jeszcze wymienić wiele więcej pozytywnych cech byłego gracza Piasta, który tak jak wielu innych polskich zawodników zbyt wcześnie zaczął swoją przygodę z silniejszą, europejską piłką. Grając w Kaiserslautern nie dostawał często szans w pierwszym składzie, nie ma w tym jednak nic dziwnego. W wysokiej formie przez większość sezonu byli tacy napastnicy jak Lakić czy Zoller w zespole 2. Bundesligi. Wydaje się jednak, że gra dla Łęcznej jest dla Świerczoka niepowtarzalną szansą na ponowne pokazanie swoich umiejętności, i można być wręcz pewnym, że Świerczok szansę tę wykorzysta.

Odkrycie?

Sebastian Kopeć. Kopeć to nominalny obrońca, który w lutym skończył 21 lat. Ma imponujące warunki fizyczne. Mierzy 197 cm i waży 91 kg. To właśnie one mogą sprawić, że w końcu trener Szatałow da mu się wykazać w formacji obronnej. Jest wychowankiem MUKP Dąbrowa Górnicza, w przeszłości był zawodnikiem drużyn juniorskich i ME Ruchu Chorzów, przebywał również w Zagłębiu Sosnowiec, a ostatnio był zawodnikiem BKS Stal Bielsko-Biała. Sam zawodnik mówi: – W Górniku czuję się bardzo dobrze. Dla mnie to niesamowita szansa. Tutaj są doskonałe warunki do rozwoju, a w szatni panuje bardzo dobra atmosfera. Nie powinna go czekać trudna rywalizacja, gdyż środek obrony w Górniku Łęczna należy do bardzo niepewnych formacji. Kopeć przy okazaniu mu zaufania może się odpłacić świetną grą, na jaką go stać, co udowadniał już w BKS-ie Bielsko-Biała.

W porównaniu z poprzednim rokiem…

Powinno być dużo, dużo lepiej. O ile w zeszłym sezonie klub z Lubelszczyzny musiał walczyć o utrzymanie, o tyle teraz wydaje się, że drużyna formowana przez „Cudotwórcę z Ukrainy” (jak kiedyś za jego czasów w Polonii Bytom zwykło się zwać Szatałowa) już zakrzepła w lidze po jednym trudnym sezonie i nabraniu potrzebnych doświadczeń. Przy okazji odesłano kilku piłkarzy, którzy to w większości nie mieli nic specjalnego do zaprezentowania, zastąpiono ich dużo bardziej jakościowymi.

Do tablicy – bramkarze

14.09.2011 Zawisza Bydgoszcz - Bogdanka Łęczna 3:2
Jakub Wójcicki i  Sergiusz Prusak (fot. Anna Kaszuba / iGol.pl)

W przypadku transferu Silvio Rodicia do AEK (Larnaka), który wydaje się prawie przesądzony, pierwszym bramkarzem łęcznian będzie na pewno Sergiusz Prusak. 36-letni bramkarz, który wystąpił w 31 meczach Górnika w zeszłym sezonie, jest znany głównie ostatnio ze sporu z właścicielem Zawiszy Bydgoszcz Radosławem Osuchem, ale jego gra w Łęcznej może też być powodem pochwał. Prusak zachował osiem czystych kont w ostatnim sezonie, a jego gra (szczególnie na przedpolu) wypadła wyjątkowo dobrze.

Jedyną konkurencję dla byłego bramkarza Floty Świnoujście stanowi na razie 23-letni Paweł Socha i możliwe, że zaledwie 16-letni Patryk Rojek, którego Szatałow planuje przenieść z rezerw drużyny. Ten pierwszy rozegrał raz dosłownie kilka minut w bramce Górnika w meczu z GKS-em Bełchatów, zmieniając Prusaka w 90. minucie meczu. Młody wychowanek Korony Kielce spisywał się poprawnie, rozgrywając mecze dla Górnika za czasów I ligi, ale nie wydaje się, żeby stanowił poważną konkurencję dla Prusaka. Poza tymi nazwiskami nie ma aktualnie innych bramkarzy w kadrze Górnika, ale wydaje się, że sprowadzenie kolejnych nie jest na razie konieczne.

Ocena formacji: 4+

Do tablicy – obrona

Formacja defensywy w Łęcznej należała w zeszłym sezonie do jednych z najsłabszych w lidze, a jedynym jej pozytywnym punktem był Patrik Mraz, który jednak odchodzi z klubu. Jego miejsce zajmie Leândro z Korony Kielce, który jest bardziej usposobiony defensywnie. Poza Brazylijczykiem Górnik nie ma ani jednego typowego lewego obrońcy. Na prawej stronie też posucha. Łukasz Mierzejewski i Paweł Sasin to dobrzy obrońcy, ale na warunki I ligi, a i w niej grając, popełniali szkolne błędy.

Lukasz Mierzejewski
Lukasz Mierzejewski

Dwoje prawdopodobnie głównych stoperów w nowym sezonie – Lukáš Bielák i Maciej Szmatiuk – to zawodnicy zdecydowanie zbyt powolni i mało atletyczni, mają problemy ze zwrotnością i często przegrywają pojedynki w powietrzu. Słowak popełnia ponadto karygodne błędy w wyprowadzaniu piłki. Szmatiuk swoje najlepsze lata w karierze ma zdecydowanie za sobą i 35 lat na karku wyraźnie daje mu się we znaki. Często w zeszłym sezonie musiał się uciekać do fauli, nadrabiając swoje „niedobory fizyczne” (cztery żółte kartki). Tomislav Božić to kolejny zupełnie nieporadny ŚO. Jedynym jego atutem jest szybkość, to jednak za mało na tę pozycję. Dziewięć meczów w zeszłym sezonie uchodzącego przed zakończonym sezonem za najlepszego zawodnika formacji Marcina Kalkowskiego również nie rokuje zbyt dobrze na przyszłość.

Jedyną nadzieją dla trzeciej linii drużyny Jurija Szatałowa wydaje się sprowadzenie testowanego aktualnie Adama Dźwigały. Zawodnik Lechii to wszechstronnie utalentowany defensywnie nastawiony zawodnik, który zaliczył już udany debiut w kadrze U-21 na wygranym przez Polskę Turnieju Czterech Narodów. Na pewno szanse musi dostać także wspomniany już wyżej Sebastian Kopeć, który może wnieść więcej energii w senne szeregi obronne w Łęcznej. Na pewno potrzeba jeszcze Górnikowi przed zamknięciem okienka paru wzmocnień w obronie, a może uda się jeszcze uratować Sergiusza Prusaka przed „comeczowym 90-minutowym stanem przedzawałowym”.

Ocena formacji: 3

Do tablicy – pomoc

Po ostatnich wzmocnieniach formacja drugiej linii prezentuje się więcej niż przyzwoicie. Najistotniejszymi elementami układanki w pomocy powinni być tym razem Grzegorz Piesio, Veljko Nikitović oraz Kamil Poźniak. Były zawodnik Dolcanu wraca do drużyny z Łęcznej po ośmiu latach absencji. Bardzo możliwe, że zagra po raz pierwszy w ekstraklasie tuż obok swojego kolegi sprzed lat, a więc Nikitovicia. Możliwe, iż ten fakt pomoże 26-latkowi rozwinąć bardziej skrzydła i szybciej zaaklimatyzować się w zespole. Piesio to bardzo skuteczny pomocnik nastawiony ofensywnie, mogący grać również na prawej i lewej pomocy.

15.10.2011 Polonia Warszawa - Górniuk Zabrze 1:1
Powrót do przeszłości – Grzegorz Bonin w barwach Polonii i Paweł Olkowski w Górniku Zabrze (fot. Grzegorz Rutkowski/iGol.pl)

Nikitović to doświadczony, wyjątkowo silny fizycznie defensywny pomocnik, który zawsze zostawia serce na murawie. Mimo braków technicznych i kiepskiej umiejętności strzelania stanowi on prawdziwy skarb dla „Zielono-czarnych”. Poźniak to jeszcze spora niewiadoma, ale jest ograny w ekstraklasie i mimo iż nie zdobywa wielu bramek, to warto dać mu szansę, może się jeszcze rozwinąć (25 lat). Nie należy zapominać też o 31-letnim Grzegorzu Boninie, który był drugim najlepszym strzelcem Górnika w zeszłym sezonie z sześcioma bramkami na koncie. Zdaje się, że będzie on musiał ustąpić miejsca młodszym (takim jak Piesio), odgrywając rolę zmiennika. Jest to jednak wciąż bardzo solidny prawy pomocnik.

Wśród pozostałych graczy środka znajdziemy wybitnie technicznego, świetnie dryblującego Tomasza Nowaka mogącego grać na prawym skrzydle lub jako klasyczna „dziesiątka”. W strefie tuż przed linią obrony może działać również Radosław Pruchnik, dla którego podobno przebiegnięcie pełnego maratonu nie byłoby problemem. W pomocy zobaczymy jeszcze być może Łotysza Nikolajsa Kozačuksa, który liczy na pierwszą szansę gry w ekstraklasie, gdyż jak na razie w barwach Górnika wystąpił jedynie w I lidze.

Formacja pomocy obfituje również w dużo ciekawych nazwisk młodych zawodników. Jest wśród nich sześciu 21-letnich graczy: Patryk Burzyński, który zaliczył już debiut w zielono-czarnych barwach w meczu Pucharu Polski ze Stalą Rzeszów, liczący tyle samo lat Kamil Dubicki, czyli obiecujący ofensywny pomocnik, który również zadebiutował w meczu ze Stalą, oraz wychowanek szkółki Legii Wojciech Kalinowski, dla którego przewidziano pięć meczów w zeszłym sezonie w ekstraklasie, a także zgłoszeni do rozgrywek z drużyny rezerw Patryk Pokrywka i Bartosz Wiązowski oraz grający już dla klubu z Łęcznej w I lidze Damian Szpak. Ponadto szanse może dostać grający zwykle na lewym skrzydle 22-letni Mateusz Pogonowski.

Ocena formacji: 4-

Do tablicy – atak

W ofensywie każdy zawodnik reprezentuje coś innego. Jakub Świerczok to na razie gwiazda na miarę ekipy Górnika, więc miejsce w wyjściowym składzie ma pewne. Zapewne znowu będzie chciał udowodnić, że jest zawodnikiem, któremu należy się

399px-Fiodor_Cernych_2014
Fedor Černych (fot. Autor: Roger Gor / Wikipedia)

coś więcej niż polska ekstraklasa. Kosowski, 32-letni gracz Shpëtim Hasani, znowu spróbuje odbudować swoją formę z czasów gry w lidze szwedzkiej i jeśli spojrzymy na jego ostatnie mecze, jest na to spora szansa. Bartosz Śpiączka z kolei to dynamiczny i szybki zawodnik z silnym uderzeniem w prawej nodze, ale chyba będzie musiał ustąpić swoim kolegom i (przynajmniej na początku) zasiąść grzecznie na ławce. Szczególnie wtedy, kiedy w klubie pozostanie bardzo dobry napastnik – Fedor Černych, którym to jednak mocno zainteresowane są Lechia i Jagiellonia.

Jurij Szatałow w głębszej rezerwie będzie miał również dostępnych 29-letniego Litwina Evaldasa Razulisa (jak dotąd w Łęcznej nie zaprezentował nic rewelacyjnego w siedmiu meczach) oraz 21-letniego Piotra Okuniewicza, który zadebiutował w zeszłym sezonie w meczu z Koroną, ale wszedł zaledwie na ostatnie parę minut spotkania.

Ocena formacji: 5

Prognoza przedsezonowa

Pewna pierwsza „ósemka”. Wszystko wskazuje na to, że Górnik Łęczna stanie się czarnym koniem nowego sezonu polskiej ekstraklasy i będzie (moim zdaniem) liczył się nawet w walce o mistrzostwo, a na pewno znajdzie się w grupie mistrzowskiej w fazie zasadniczej. Niemożliwe, stwierdzicie. A kto uwierzyłby, że GKS Bełchatów będzie wicemistrzem kraju w sezonie 2006/2007, a Zagłębie Lubin mistrzem? Ja na przekór wszystkim innym ekspertom naszej rodzimej ligi, skazującym Górnika na walkę o utrzymanie bądź spadek, stwierdzam: ekstraklaso, nadchodzi sezon „Dumy Lubelszczyzny”!'

Tutaj znajdziesz również przedsezonową analizę Zagłebia Lubin.

A tutaj Termalici Bruk-Bet Nieciecza.

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze