W 32. kolejce Primera Division na największe emocje powinniśmy liczyć na Bernabeu, gdzie Real będzie gościć Valencię. Pytanie: czy „Nietoperze” są w stanie w Madrycie cokolwiek ugrać? Barcelona tymczasem wyjeżdża do Saragossy. Ekipa z tego miasta w ostatnich tygodniach wygrała choćby z Atletico i wspomnianą Valencią.
Real Saragossa – FC Barcelona
Wicelider jedzie w sobotni wieczór na stadion drużyny, której celem na ten sezon jest uniknięcie spadku. Wydawać by się mogło, że faworyt jest jeden. Gospodarze mają jednak na swoim koncie serię czterech meczów bez porażki. Trzy ostatnie to zwycięstwa, w dodatku z nie byle jakimi drużynami. Z Saragossą przed własną publicznością nie poradziła sobie Valencia i Sporting Gijon. Do tego trzeba dorzucić wygraną na własnym stadionie z Atletico Madryt. Barcelona więc musi mieć się na baczności, zwłaszcza że ma za sobą naprawdę trudne tygodnie. Dwumecz z Milanem bez wątpienia siedzi w nogach, dlatego po raz kolejny możemy spodziewać się, że Pep Guardiola wprowadzi nieco rotacji.

Problemem Saragossy przed starciem z Katalończykami są absencje. Przeciwko obecnemu mistrzowi Hiszpanii nie będzie mogła zagrać aż trójka zawieszonych za kartki zawodników – David Mateos, Apono i Luis Garcia. Do wyżej wymienionych graczy może dołączyć Maurizio Lanzaro. Nie wiadomo, czy włoski defensor zdąży do końca zaleczyć swój uraz. W ekipie Barcelony nie ma praktycznie żadnych zmian. Pep Guardiola nadal nie może korzystać z usług Davida Villi Erica Abidala i Andreu Fontasa. Przez ostatni tydzień najgłośniej było o Xavim Hernandezie, ale Hiszpan w meczu z Milanem zagrał przez ponad godzinę, więc i w starciu Saragossą powinien być do dyspozycji trenera. Nieobecny będzie jednak Gerard Pique, który narzekał na bóle mięśniowe po meczu z Milanem.
Levante – Atletico
Do bardzo ciekawego starcia dojdzie w samo niedzielne południe. Zmierzą się ze sobą drużyny, które aspirują do gry w przyszłorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Jeśli gościom z Madrytu udałoby się pokonać walencką drużynę, zrównają się z nią punktami i zachowają marzenia o pierwszej czwórce. Levante już teraz jest zwycięzcą obecnego sezonu, bo absolutnie nikt nie spodziewał się, że na tym etapie rozgrywek ten zespół będzie w stanie utrzymywać się na tak wysokim, piątym obecnie miejscu. „Los Colchoneros” przystąpią do meczu na Ciutat de Valencia po spotkaniu Ligi Europy. Na przygotowanie się do ligowego meczu mają więc nieco ponad dwa dni. Ten aspekt może mieć spore znaczenie, bo choć to właśnie Atletico trzeba uznawać za niewielkiego faworyta, to dodatkowe minuty w nogach zawodników Diego Simeone na pewno będą działać na korzyść gospodarzy, którzy przed własną publicznością są bardzo niebezpieczni.












