Fantastyczne parady bramkarzy, sporo akcji podbramkowych, gol jak z obrazka Lingarda oraz bramka w doliczonym czasie gry Diego Costy – czy nie takiego szlagieru się spodziewaliśmy? Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie bolesny uraz Kurta Zoumy z drugiej połowy.
Tylko w Premier League możemy mówić o hicie kolejki, kiedy grają ze sobą piąty i trzynasty zespół z tabeli. Zarówno Chelsea, jak i Manchester borykają się z olbrzymimi problemami, których nie rozwiązałby żaden wynik dzisiejszego spotkania. Mimo to, po rezultacie 0:0 z pierwszej części sezonu, dzisiaj oczekiwaliśmy wspaniałej gry, worka z bramkami i emocji do ostatniej minuty. Tylko ostatni punkt został zrealizowany przez dzisiejszych bohaterów spotkania, jednak nie mówimy tutaj tylko o pozytywnych odczuciach.
Nie można nie zacząć od Kurta Zoumy. Młody Francuz rozgrywał całkiem dobre spotkanie, aby dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy paść na murawę z krzykiem, który nadawał każdy mikrofon na Stamford Bridge. Młokos został zniesiony na noszach, ale nie napiszę dlaczego. Jeżeli chcecie, zobaczcie sami. UWAGA: DRASTYCZNE.
Jeżeli po obejrzeniu powyższego filmiku macie jeszcze ochotę poczytać, to przejdę do drugiego dna problemu.
21-latek będzie wykluczony z gry przez dłuższy czas, a jest to niezwykle ważna część sezonu – za chwilę wraca Liga Mistrzów, w ramach której londyńczycy będą mierzyć się z Paris Saint-Germain. Anglicy nie są faworytami, a każde kolejne osłabienie tylko oddala ich od celu minimalnego, jakim jest awans do kolejnej rundy. Przydałby się w Londynie jakiś obrońca.
W związku z powyższym, może Roman Abramowicz jeszcze raz, tym razem na dłużej, przysiądzie do sprawy Johna Terry’ego i zastanowi się nad przydatnością kapitana? 35-latek po sezonie odejdzie z klubu – taka informacja obiegła futbolowy świat i wywołała frustrację u tysięcy kibiców, między innymi u tych siedzących dzisiaj na trybunach Stamford Bridge. Transparenty z nawoływaniami o nowy kontrakt dla grającej legendy drużyny można było zobaczyć co pięć metrów, albo i gęściej. Czy kontuzja Zoumy może, paradoksalnie, ucieszyć kibiców?
https://twitter.com/natmatorganic/status/696383955952672769
O spotkaniu słów kilka. Chelsea przez znakomitą większość czasu spotkania grała, jakby to ona była na wyjeździe. United nacierali raz za razem środkiem, prawą i lewą stroną, praktycznie na każdy możliwy sposób. Kolejnych rywali ogrywał Martial, Smalling grywał na środku pomocy z Carrickiem i Fellainim, a ten ostatni wyglądał, jakby przez weekend podszkolił się w technice o jakieś 30 poziomów do góry. Dobre United? Raczej na tyle pozwolili im rywale.











