Oddajemy w Wasze ręce kolejną część podsumowania rundy jesiennej na hiszpańskich boiskach. Tym razem mamy dla Was prognozę na najbliższe miesiące, które wbrew pozorom wcale nie będą nudne. Wręcz przeciwnie.
Każdy kibic, który patrzy obecnie na tabelę La Liga, może i pewnie tak sobie myśli: „O czym on mówi? Jakie emocje? Przecież już poznaliśmy mistrza kraju, mimo iż mamy za sobą dopiero półmetek rywalizacji”. Ale czy tak jest rzeczywiście? Oj, chyba zapomnieliśmy, że nie takie rzeczy już się działy w futbolu.

Barcelona ma co prawda jedenaście punktów przewagi nad Atletico Madryt i aż 18 nad trzecim Realem Madryt, któremu niektórzy „eksperci” po ostatnim meczu ligowym z Osasuną nie wróżą nawet gry w Lidze Europejskiej. Jedenaście oczek to i dużo, i mało. Wiadomo przecież, że „Duma Katalonii” musiałaby przynajmniej ze cztery razy stracić punkty, a do tej pory zrobiła to zaledwie raz i to w starciu z Realem Madryt. Podopieczni Diego Simeone mają jednak coś, co daje im wielką przewagę nad rywalami – brak presji. W stołecznym klubie nikt nie mówi głośno o walce o mistrzostwo i z tego powodu zawodnicy cieszą się dużym komfortem i spokojem. „Blaugrana” takiego luksusu już nie ma. Sam Tito Vilanova mówił, że wypuszczenie takiej przewagi byłoby ogromną porażką, chociaż dodał zawsze pokornie, że w piłce nożnej wszystko jest przecież możliwe. „Rojiblancos” mają jeszcze jeden bardzo ważny aspekt w walce z Barceloną. Oba spotkania z gigantami rozegrają na własnym obiekcie, który w tym sezonie jest twierdzą nie do zdobycia. Katalończycy zaś oba hity rozegrają na wyjazdach, na których o punkty może być niezwykle trudno.
Ostatnie dni pokazały także, że Messi i spółka nie są drużyną nie do zatrzymania. Oni także miewają słabsze mecze, w których musi przyjść kolej na remis czy porażkę. Tak było właśnie w ostatnim spotkaniu z Malagą, które zremisowali 2:2, mimo gry w przewadze. Na dodatek trzeba jeszcze dodać, że podopieczni Manuela Pellegriniego nie wystąpili w najsilniejszym składzie, co jeszcze bardziej spotęgowało lawinę pytań: czy Barcelonę dopadł kryzys i czy jest w ogóle możliwe, aby tak szybko pożegnała się z Pucharem Hiszpanii?Na to drugie pytanie poznamy odpowiedź już za kilka dni, na pierwsze będziemy musieli jeszcze poczekać.
Liga to nie tylko walka o mistrzostwo. Rywalizacja o kolejne lokaty również zaczęła nabierać coraz bardziej wyraźnych rumieńców. Real Madryt ma tylko trzy punkty przewagi nad Betisem, który tylko o cztery oczka wyprzedza ósme Levante. To żadna przewaga, ale i żadna strata. Czy Ruben Castro, Benat i reszta piłkarzy z Andaluzji mają rzeczywiście szansę na grę w eliminacjach Ligi Mistrzów? Nie zapominajmy, że z powodu problemów Malagi do tego wystarczyć może nawet piąta lokata w tabeli. Poza tym za Betisem w tabeli są takie ekipy jak Valencia, która na pewno nie bierze pod uwagę rocznego odpoczynku od wielkiej europejskiej piłki.










