Rusza 14. kolejka Primera Division. Przed nami aż cztery dni zmagań na hiszpańskich boiskach. Rayo jeszcze w piątkowy wieczór będzie miało szansę chociaż na chwilę wskoczyć na czwarte miejsce w lidze. Tę serię gier zakończymy w poniedziałek meczem Sevilli z Realem Valladolid. A w międzyczasie między innymi pojedynek Barcelony z Athletikiem Bilbao.
Getafe – Malaga
Malaga po lekkiej zadyszce sprzed kilku tygodni wraca chyba na właściwe tory i będzie próbowała udowodnić to na Alfonso Coliseum Perez. Zadanie niełatwe, ale jeśli podopieczni Manuela Pellegriniego zagrają z Getafe tak jak przed tygodniem z Valencią, to nie będą mieli żadnych problemów z przywiezieniem trzech punktów do domu. Chilijski trener „Los Boquerones” nie dość, że w miniony weekend oglądał spragniony gry zespół, który rzucił się na „Nietoperzy” jak wygłodniały pies, to jeszcze może się cieszyć z powrotów kontuzjowanych zawodników. Pellegrini ma w tym momencie do dyspozycji wszystkich piłkarzy, którymi w tym sezonie najczęściej operował. Na siłowni z pełnym obciążeniem pracuje już Julio Baptista i jest bardzo bliski powrotu do optymalnej dyspozycji, a kontuzja nie doskwiera już także Sergio Sanchezowi. Tak na dobrą sprawę, jedynym ciągle borykającym się z urazem zawodnikiem jest Nacho Monreal. Oznacza to, że Malaga zagra przeciwko Getafe praktycznie w najmocniejszym na ten moment ustawieniu. Na czwartkowym treningu Andaluzyjczyków odwiedził sam Ruud van Nistelrooy, były napastnik drużyny, który całe zajęcia oglądał z wysokości trybun. Holender jest przekonany, że dobra forma Malagi utrzyma się jeszcze przez bardzo długi czas. A co słychać w Getafe? W Getafe także nie najgorzej. Ekipa Luisa Garcii spisuje się w obecnym sezonie nadzwyczaj dobrze, dzięki czemu zajmuje obecnie siódme miejsce w lidze ze stratą trzech punktów do swojego sobotniego rywala. W znakomitej formie znajduje się Pedro Leon, na którego tak mocno fani „El Geta” liczyli. Czy były piłkarz Realu Madryt poprowadzi swoją drużynę do zwycięstwa nad Malagą?
Valencia – Real Sociedad

Pojedynek sąsiadów w ligowej tabeli. Dla gospodarzy nie jest to na pewno powód do dumy. Jedenaste miejsce po trzynastu kolejkach to fatalny wynik, ale nikogo dziwić on nie powinien, skoro „Nietoperze” są najsłabszą drużyną, jeśli chodzi o spotkania wyjazdowe w całej Primera Division! Na własnym stadionie są jednak niepokonani. Sęk w tym, że ekipa Mauricio Pellegrino na Estadio Mestalla może pochwalić się w zasadzie tylko jednym godnym uwagi wynikiem – pokonaniem 2:0 Atletico. W pozostałych meczach rywale nie byli zbyt wymagający. Baskowie z Sociedad na pewno będą mogli w sobotnim meczu upatrywać swoich szans. Ekipa Philippe’a Montaniera również co prawda nie jest w tym sezonie w światowej formie i wielu najlepszych piłkarzy nieco zawodzi, ale nie zmienia to faktu, że Valencia jest obecnie jak najbardziej do ogrania. Pellegrino w starciu z Sociedad nie będzie mógł skorzystać z dwóch niezwykle istotnych piłkarzy. Zawieszeni za kartki są Adil Rami i Tino Costa, których wartości nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. Oprócz tej dwójki niezdolni do gry są także kontuzjowani Jeremy Mathieu i Sergio Canales. Do składu wraca jednak Joao Pereira, który ostatnimi czasy narzekał na kontuzję. Przed tygodniem, we wspomnianym pojedynku z Malagą, grać nie mógł także Roberto Soldado, który odsiedział już jeden mecz zawieszenia i wróci do wyjściowej jedenastki „Los Ches”. Jeśli chodzi o gości z Kraju Basków, to ich sytuacja również nie jest idealna. Zawieszony jest Asier Illarramendi, a kontuzje doskwierają Liassine Cadamuro, Gorce Elustondo i Markelowi Bergarze.










