Przed ostatnią serią gier w najwyższej dywizji Ligi Narodów pozostało jeszcze kilka niewiadomych. W grupie B nie znaliśmy zespołu, który awansuje do turnieju finałowego. 1. miejsce zajmowała Portugalia, ale ostatecznie zakończyła rozgrywki na 2. lokacie. Z udziału w Final Four może cieszyć się Hiszpania, która pokonała lidera na jego terenie.
Starcie w Bradze nie obfitowało w wiele bramkowych sytuacji. Przyjezdni długo utrzymywali się przy piłce, a gospodarze skupieni byli na odbiorze i kontratakach. O losach spotkania zadecydowały ostatnie minuty oraz zmiany, jakich dokonał Luis Enrique.
Minimalizm nie popłaca
Są na świecie zespoły, które ze swoich możliwości wyciskają maksymalnie dużo i grają nawet lepiej, niż wskazywałby na to ich potencjał piłkarski. Do takich drużyn należały na przykład Węgry w tegorocznej Lidze Narodów. Oczywiście cieniem na ich postawie kładzie się brak awansu ma mistrzostwa w Katarze. Jednak to, jak potrafili przeciwstawić się Niemcom, Anglikom oraz Włochom, zasługuje na duże brawa.
Na przeciwnym biegunie są nacje, które pomimo swoich wielkich możliwości grają jakby na zaciągniętym ręcznym hamulcu. W tym gronie umieścić można Anglię, Francję, a także Portugalię. Ostatni z wymienionych zespołów pokpił sprawę awansu do Final Four na ostatniej prostej. Częściowo zawodnicy Santosa winni są sobie sami, ponieważ wyglądali w tej rywalizacji na drużynę niezainteresowaną zwycięstwem. Remis w pełni ich urządzał i pozwalał na zachowanie pozycji lidera. Futbol tego wtorkowego wieczoru nagrodził chęć zwycięstwa i determinację, jaką zaprezentowała Hiszpania.
Jakość Portugalczyków nie ulega najmniejszej wątpliwości. Wspomnieć wystarczy, że na swojej ławce mieli takie nazwiska, jak: Joao Felix, Vitinha czy Rafael Leao. W pierwszym składzie z kolei występowali zawodnicy, których nikomu nie trzeba przedstawiać: Cristiano Ronaldo, Bernardo Silva oraz Diogo Jota. Ich selekcjoner wybrał na to spotkanie bardzo zachowawczą taktykę i niestety dla nich ta strategia nie zdała egzaminu. Kolejnym kamyczkiem do ogródka tego trenera są zbyt późne zmiany. Pierwsza z nich miała miejsce w 73. minucie, dwie kolejne w 78., a Felix pojawił się na placu gry niemal w doliczonym czasie.
Ambitna Hiszpania
Luis Enrique zdecydował się na rewolucję w wyjściowym składzie. W podstawowej jedenastce na Portugalię znalazło się tylko czterech zawodników, którzy rozpoczęli sobotni mecz ze Szwajcarią od pierwszej minuty. Byli to: Unai Simon, Pau Torres, Pablo Sarabia oraz Ferran Torres. W Bradze zobaczyliśmy więc zupełnie inną linię pomocy. W pierwszej połowie goście mieli bardzo dużą przewagę w posiadaniu piłki, z której niewiele korzystnego dla nich wynikało. Portugalia była bardziej konkretna i to ten zespół był bliżej objęcia prowadzenia.
Druga odsłona należała już do „La Furia Roja”. Wiele ożywienia w jej szeregi wnieśli rezerwowi. Pedri, Gavi, Yeremy Pino i Nico Williams rozruszali ataki swojej drużyny. Jeżeli ich kariery będą się dobrze rozwijać, to reprezentacja będzie miała z nich dużą pociechę. Najstarszy z tej czwórki ma 20 lat. Nico Williams, bo o nim mowa, zaliczył asystę przy trafieniu Alvaro Moraty. Warto przyglądać się grze zawodnika Athleticu Bilbao, ponieważ widać w niej sporo pozytywnej bezczelności i pewności siebie.











