Reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka zdobyła pierwszego gola w historii swoich występów w Pucharze Narodów Afryki. Debiutantom na tym turnieju wystarczył on tylko do remisu, bo na bramkę Platiniego w drugiej połowie odpowiedział El Arabi.
Już w 1. minucie reprezentanci Republiki Zielonego Przylądka mogli objąć prowadzenie. Po rzucie wolnym strzał plecami oddał Julio Tavares, ale w środek bramki i Nadri Lemyaghri przeniósł piłkę nad poprzeczką. W kolejnych minutach niewiele się działo, choć piłkarze Republiki Zielonego Przylądka częściej zapędzali się pod pole karne rywala. Jednak to ich bramkarz musiał interweniować. Vozinha poradził sobie ze strzałem z dystansu w wykonaniu Abderahima Achchakira.

Wydawało się, że reprezentanci Maroka zaczną zdobywać przewagę, bo coraz częściej utrzymywali się przy piłce i nieźle ją rozgrywali. Nie potrafili jednak przenieść się pod pole karne rywala. Z kolei „Niebieskie Rekiny” w krótkim odstępie czasu dwukrotnie zagroziły bramce Maroka. Najpierw dobrze z rzutu wolnego uderzył Ryan Mendes, ale skutecznie bronił Lemyaghri. Chwilę później z piłką na szóstym metrze znalazł się Platini, ale strzelił fatalnie. Ten sam piłkarz w 34. minucie fantastycznie uderzył zza pola karnego, wcześniej wykonawszy obrót, jednak znowu świetnie interweniował marokański bramkarz. Przy kolejnym uderzeniu nie miał już szans. Maroko straciło piłkę w środku pola, Mendes zagrał do wbiegającego w pole karne Platiniego, który kapitalną podcinką zdobył historycznego, pierwszego gola dla Republiki Zielonego Przylądka w Pucharze Narodów Afryki. Po straconej bramce Marokańczycy ruszyli zdecydowanie do przodu, jednak broniący się praktycznie w jedenastu „Niebieskie Rekiny” do przerwy nie pozwoliły nawet zbliżyć się pod własną bramkę.
Druga połowa na pewno nie posłuży jako promocja Pucharu Narodów Afryki. Piłkarze Republiki Zielonego Przylądka cofnęli się i kompletnie oddali inicjatywę rywalom. Ci jednak niczego konkretnego pod bramką Vozinhi nie potrafili wykreować. Z kolei „Niebieskie Rekiny” nie siliły się nawet na kontrataki. Bieganie za piłką wyraźnie dawało się we znaki i Marokańczykom udało się wyrównać, jednak dopiero po 35 minutach drugiej połowy. Abdelaziz Barrada zagrał z prawej strony po ziemi w pole karne, a tam całą akcję precyzyjnym strzałem wykończył Youssef El Arabi. Szybko mógł odpowiedzieć Marco Soares, ale uderzył za lekko. W końcówce oba zespoły starały się jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale im się to nie udało. Remis oznacza, że sytuacja w grupie A jest naprawdę bardzo ciekawa i każda drużyna ma realną szansę na awans.











