Na inaugurację poniedziałkowych zmagań na mistrzostwach świata w RPA Portugalia pokonała Koreę Północną 7:0 (1:0). Było to tym samym najwyższe zwycięstwo ekipy z Europy w historii jej występów na mundialu.
Dla ekipy z Azji było to szczególne spotkanie, gdyż władze Korei zdecydowały się na transmitowanie meczu „na żywo” w państwowej telewizji. Wcześniej spotkania piłkarskiej reprezentacji były emitowane zwykle z opóźnieniem, tak jak pierwszy mecz grupowy Korei Północnej z Brazylią.

Portugalczycy swoją pierwszą dogodną okazję do strzelenia bramki mieli już w 4. minucie meczu. Raul Meireles dośrodkował piłkę w pole karne, a na skutek niepewnej interwencji obrońców do futbolówki dopadł Ricardo Carvalho, ale jego strzał poszybował wysoko nad poprzeczką. 120 sekund później stoper grający na co dzień w Chelsea Londyn po raz drugi w tym spotkaniu stanął przed szansą na zdobycie gola. Po centrze z rzutu rożnego Simao Sabrosy oddał strzał głową, jednak trafił w słupek.
Piłkarze z Azji odpowiedzieli potężnym uderzeniem z około 25 metrów Cha Jong-Hyoka, ale jego strzał w kierunku prawego rogu bramki Eduardo okazał się niecelny. W 17. minucie z prawego narożnika pola karnego uderzał Hong Yong-Jo, jednak bramkarz rywali sparował futbolówkę na jedenasty metr, a dobitka Pak Nam-Chola nie trafiła do siatki.
Portugalczycy dłużej utrzymywali się przy piłce, lecz byli bezradni wobec dobrze zorganizowanej defensywy przeciwników. Dopiero w 29. minucie znaleźli sposób na pokonanie obrony rywali. Tiago zagrał z głębi pola do wbiegającego w pole karne Raula Meirelesa, który mocnym strzałem po ziemi obok Ri Myong Guka dał Europejczykom prowadzenie.

Pomocnik FC Porto chwilę później ponownie mógł wpisać się na listę strzelców, ale z 14 metrów uderzył obok lewego słupka. Pod koniec pierwszej połowy Portugalczycy osiągnęli wyraźną przewagę, ale nie powiększyli swego dorobku bramkowego.
Na początku drugiej odsłony meczu Portugalczycy szybko powiększyli swoje prowadzenie. Po raz drugi siatka bramki Korei Północnej zatrzepotała w 53. minucie spotkania. Raul Meireles podał do wbiegającego w pole karne Simao Sabrosy, a ten strzałem między nogami bramkarza strzelił bramkę. Chwilę później padł kolejny gol. Fabio Coentrao dośrodkował piłkę idealnie na głowę Hugo Almeidy, a ten z pięciu metrów trafił do siatki.











