Słowo „wywalczony” najtrafniej określa pierwszy krajowy tytuł w trwającej już dziewięć lat erze Diego Simeone. „Los Colchoneros” prezentowali siermiężny, toporny futbol oparty na agresywnej grze obronnej, intensywnym pressingu oraz wykorzystywaniu praktycznie wszystkich okazji do strzelenia bramki. Tytuł zdobyty w sezonie 2013/2014 był jednak jedynym, który udało się wstawić do gabloty.
Cierpliwość fanów na Wanda Metropolitano została wystawiona na próbę. Próbę, która w maju może zostać zaliczona. Po 17 kolejkach Atletico jest liderem Primera Division z dwoma oczkami więcej od rywala zza miedzy, jednocześnie rozegrawszy dwa spotkania mniej. Tym razem do dobrych wyników doszedł też ofensywny styl gry sprawiający, że Atletico jest jedną z najprzyjemniejszych do oglądania drużyn na Półwyspie Iberyjskim. Cholo Simeone zbudował drużynę, jaką kibice „Los Colchoneros” chcieli oglądać.
Gorzej, a lepiej
Rozjeżdżając się na święta Bożego Narodzenia, żołnierze Simeone mogli być z siebie zadowoleni. Atletico było wiceliderem tabeli, mając tyle samo punktów co liderująca w tamtym czasie Barcelona. Piętnaście zwycięstw, jeden remis i jedna porażka były imponującym bilansem. Atletico piętnowało wszystkie słabości swoich rywali, by po objęciu prowadzenia skutecznie zabijać mecz. Grający w środku pola Gabi i Tiago doskakiwali do przeciwnika z piłką, atakując go niczym piranie.
To właśnie linia pomocy była sercem i płucami Atletico. Czwórkę odpowiedzialną za rozegranie stanowili jedynie środkowi pomocnicy. Brak nominalnych skrzydłowych otwierał korytarze przy liniach dla bocznych obrońców. Filipe Luis i Juanfran stwarzali przewagę w ofensywie, a swoją solidnością zapewniali spokojny los stojącemu w bramce Thibaut Courtois.
W obecnym sezonie „Atleti” notuje najlepszą rundę od czasu wspomnianej mistrzowskiej kampanii. Jedenaście zwycięstw, dwa remisy i jedna porażka nasuwają wspomnienia z 2013 roku. Atletico powróciło do regularnego punktowania tydzień po tygodniu. Podopieczni Simeone rozgrywają na swoją korzyść mecze, w których gra nie układa się po ich myśli. Ta umiejętność wyróżnia ich na tle pozostałych pretendentów do zwycięstwa w La Liga.
Zaskakujący jest fakt, że z obecnym wynikiem punktowym Atletico w swoim sezonie mistrzowskim zajmowałoby na obecnym etapie dopiero 3. miejsce w tabeli. Na Wanda Metropolitano przyszła regularność. Regularność, jakiej brakuje Barcelonie czy Realowi. To właśnie ten czynnik pozwala „Atleti” wybić się ponad przeciętność, jaką prezentują pozostali wielcy ligi hiszpańskiej.












