Leo Messi w fantastyczny sposób odpowiedział na wczorajszy hat-trick Cristiano Ronaldo i był głównym architektem zwycięstwa derbowego Barcelony. Swój mecz wygrała także Sevilla, która jednak nie zaprezentowała się zbyt dobrze.
FC Barcelona bardzo słabo weszła w ten derbowy mecz. Podopieczni Luisa Enrique nie mieli pomysłu na dobrze ustawioną defensywę Espanyolu, a sami pozwolili gościom na bardzo groźne kontry. Niespodziewanie to właśnie goście objęli prowadzenie. Fatalny błąd Busquetsa, w dziecinny sposób ograny Gerard Pique i Sergio Garcia mógł cieszyć się z gola dla swojej drużyny.
Po tej bramce obraz meczu nie uległ zmianie. Dwoił się i troił Leo Messi i tak naprawdę tylko z jego strony szło jakieś zagrożenie dla Espanyolu. Jednak przez dłuższy czas nie przynosiło to żadnych efektów. Z rzutu wolnego Messi trafił w poprzeczkę, a jego fantastycznego podania na gola nie potrafił zamienić Jordi Alba. Goście mieli w pierwszej połowie jeszcze jedną fantastyczną okazję, ale sytuacji sam na sam nie wykorzystał Victor Sanchez. Bardzo słabo prezentował się Luis Suarez, był to cień tego dawnego Suareza, którego znamy z gry w Liverpoolu. Gdy wydawało się, że nic w pierwszej połowie się już nie wydarzy, to po raz kolejny swój geniusz pokazał Leo Messi, który pięknym strzałem zza pola karnego pokonał bramkarza Espanyolu. Była to tak zwana bramka do szatni.
https://twitter.com/barcastuff/status/541636285811920898
Na początku drugiej połowy mieliśmy bardzo kontrowersyjną sytuację. Neymar wychodził sam na sam z bramkarzem i wydawało się, że był faulowany przez jednego z obrońców gości, ale sędzia kazał grać dalej. Już w następnej akcji kolejny raz błysnął Leo Messi i strzałem z siedemnastu metrów zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu.
https://twitter.com/barcastuff/status/541641601127559168
Minęły dwie minuty i Barcelona prowadziła już dwoma golami. Dośrodkowanie z rzutu różnego i kapitalna główka Pique sprawiła, że Barcelona mogła grać już dużo spokojniej. Ta druga połowa rozpoczęła się kapitalnie dla gospodarzy. Po tej bramce emocje kompletnie opadły. Barcelona spokojnie rozgrywała piłkę, a Espanyol jakby stracił nadzieję na uzyskanie korzystnego rezultatu. Największym minusem tego meczu była fatalna postawa Luisa Suareza, który bardzo często był łapany na spalonym i nie bardzo rozumiał się z kolegami z drużyny. Po ostatnich lepszych występach wydawało się, że Suarez wraca do wysokiej formy, jednak ten mecz zupełnie mu nie wyszedł. W jego miejsce na boisku pojawił się Pedro, który niedługo później mógł cieszyć się ze swojego drugiego gola w tym sezonie. Pedro wykorzystał fantastyczne podanie dobrze grającego w tym meczu Jordiego Alby.
Druga połowa w wykonaniu Barcelony była wręcz genialna, był to zupełnie inny zespół niż ten, który oglądaliśmy w pierwszej połowie. Wpływ na to miały na pewno bramki strzelone zaraz po rozpoczęciu tej części spotkania, ponieważ wprowadziły dużo spokoju i luzu do gry Barcelony. Swojego hat-tricka zdołał skomponować Leo Messi, który na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania wyprowadził Barcelonę na czterobramkowe prowadzenie po kapitalnej akcji rozegranej razem z Pedro, który dał świetną zmianę. A oto ten gol, dzięki któremu Messi skompletował hat-tricka:











