Europejska przygoda Śląska Wrocław trwa. Po wyeliminowaniu estońskiego Paide Linnameeskond oraz armeńskiego Araratu Erywań „Wojskowi” w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Konferencji zmierzą się z drużyną z Izraela. Hapoel Beer Szewa – bo o nim mowa – miał w przeszłości udane perypetie z europejskimi pucharami, lecz z całą pewnością nie jest to drużyna, której z automatu powinniśmy dopisać awans.
Jeżeli podopieczni Jacka Magiery chcą sprawić miłą niespodziankę i awansować do fazy grupowej nowego pucharu, tacy przeciwnicy nie mogą wpędzać wrocławian w strach. Domyślamy się jednak, że przeciwny obóz ma takie same aspiracje oraz podejście do drużyny Śląska. Zapowiada się więc wyrównany dwumecz, w którym to Hapoel Beer Szewa będzie faworytem.
Historia oraz ostatni sezon
„Duma Negewu” została założona w 1949 roku, lecz na pierwsze poważne sukcesy czekała aż do lat 70. W 1975 roku zdobyła swoje pierwsze krajowe mistrzostwo, a rok później je obroniła. Jak się okazało, na następne trofeum musiała czekać aż do 1997 roku, kiedy to sięgnęła po Puchar Izraela. Najczarniejsze chmury zebrały się nad klubem w sezonie 2004/2005, kiedy to w 33 spotkaniach zdobył zaledwie 32 punkty, co poskutkowało ostatnim, 12. miejscem w lidze oraz spadkiem.
Dwa lata później Eli Zino, ówczesny właściciel Hapoelu, sprzedał klub Alonie Barkat – biznesmence pracującej wcześniej w Stanach Zjednoczonych. Nieoczekiwanie stało się to ratunkiem dla zespołu. Wrócił on do pierwszej ligi w sezonie 2008/2009. Zajął wówczas trzecie miejsce, lecz skorzystał na powiększeniu ligi do szesnastu drużyn. Najważniejszym, przełomowym czasem były lata 2016–2018. Hapoel zdobył bowiem trzy mistrzostwa z rzędu. W 2020 roku natomiast dołożył do tego Puchar Izraela.
W ostatniej kampanii podopieczni Ronny’ego Levy’ego zajęli w rundzie zasadniczej piątą lokatę, a ostatecznie czwartą, co dało im możliwość udziału w kwalifikacjach do Ligi Konferencji. Zdobyli 48 punktów w 36 spotkaniach, strzelając 45 bramek, tracąc ich o dwie mniej. Ich bilans ligowy to 11 zwycięstw, 15 remisów oraz dziesięć porażek. To właśnie zbyt częsty podział punktów sprawił, że Hapoel Beer Szewa nie mógł zagrozić Maccabi Hajfa w zdobyciu tytułu. Ostatecznie strata do mistrza wyniosła aż 31 punktów. Seria pięciu remisów z rzędu w grupie mistrzowskiej obnażyła niejako niemoc Hapoelu w ostatnim sezonie.











