Trener Barcelony na przedmeczowej konferencji przyznał, że w jego oczach w Chelsea niewiele się zmieniło od czasu ostatniego pojedynku z Barceloną. – Co nie zmienia faktu, że podziwiam to pokolenie piłkarzy Chelsea, którzy tak często meldują się w półfinale LM – zaznaczył szkoleniowiec.
Guardiola podzielił się wspomnieniami z tamtego spotkania, wokół którego nadal unosi się mgiełka kontrowersji. – Pamiętam tamten mecz jako bardzo trudne spotkanie – zaczął trener. – W pierwszej potyczce na Camp Nou Chelsea zagrała bardzo dobrze w defensywie. W rewanżu grała przede wszystkim z kontry. Było trudno, zwłaszcza po tym, jak dostaliśmy czerwoną kartkę. Było wiele huśtawek emocji, do końca nic nie było pewne. Ale udało nam się. A reszta jest historią, jak powiadają! Tym niemniej, jutro będzie zupełnie nowy mecz, nowa historia, bez patrzenia w przeszłość. Każdy będzie po prostu chciał wygrać.

Jednakże Guardiola przyznał, że wyjątkowo świętował tamtą bramkę Iniesty. – Być może to nie był najważniejszy gol, jaki świętowałem, ale z pewnością musiałem dla niego przebiec najdłuższy dystans – zażartował.
Szkoleniowiec Katalończyków odniósł się do roli Jose Mourinho, którego widmo nadal unosi się nad klubem z zachodniego Londynu. – Trzeba pamiętać, że Mourinho pracował dla obu klubów, Chelsea i Barcelony, w których był asystentem. Nie sądzę, aby dawał on piłkarzom Chelsea jakąś dodatkową motywację. Pracowało już z nimi wielu menedżerów, nie tylko Mourinho. To są profesjonaliści, którzy zawsze chcą wygrać.
Guardiola zaznaczył jednak, że niekoniecznie należy traktować Barcelonę jako murowanych faworytów. – Historia pokazuje, że każdy kolejny rok jest trudniejszy. Co więcej, jako obrońców trofeum każdy chce nas pokonać. Chelsea ma doświadczony skład, pełen światowej klasy piłkarzy. Trudno mi sobie teraz wyobrazić, jak dokładnie zagrozić im w tak świetnej formie – przyznał szkoleniowiec.
W kontekście zbliżającego się spotkania z Realem Madryt w sobotę, pojawiły się sugestie, że wpłynie to na wybór piłkarzy, którzy wybiegną przeciwko Chelsea. – Podobno mężczyźni nie potrafią robić dwóch rzeczy na raz – zażartował. – Dlatego też skupimy się najpierw na meczu z Chelsea, a dopiero potem na klasyku. Jedno po drugim.
Zapytano też o plotki wokół przejścia Pepa do Chelsea latem. Guardiola udzielił zaskakująco wymijającej odpowiedzi: – To wszystko to fantazjowanie. Jestem w Londynie z Barceloną, aby zagrać przeciwko Chelsea. To nie miejsce i czas, aby dyskutować o takich sprawach.
Padło też pytanie o insynuacje Zlatana Ibrahimovicia, jakby sędziowie mieli faworyzować Katalończyków. – – zakończył z uśmiechem Guardiola.










