Blisko było prawdziwej sensacji! Schalke 04 Gelsenkirchen miało niebywałą szansę wyeliminować Real Madryt! Wynik starcia tych dwóch drużyn zakończył się 4:3 dla gości. Jest to jeden istny paradoks.
Z dużą dozą prawdopodobieństwa można było przed spotkaniem założyć, że padnie mnóstwo bramek. Schalke w tej edycji Chamipons League straciło szesnaście bramek, niedawno dostając trójkę od Borussii Dortmund w lidze. Nic nie zapowiadało tego, co miało nadejść w tym spotkaniu. Tym bardziej że Real w pięciu ostatnich pucharowych spotkaniach kończył z czystym kontem. Mając jeszcze na uwadze pierwsze spotkanie pomiędzy Realem a Schalke, dochodzimy do wniosku, że to, co wydarzyło się w dzisiejszy wieczór, przeszło wszelkie pojęcie.
Real, kiedy tylko wychodzi na boisko, od razu bierze się do roboty. Nie gra na zwłokę, nie czeka na rozwój wypadków, tylko przechodzi do ofensywny. W rewanżu jednak to drużyna z Bundesligi grała w ten sposób. Nie wiem, na ile Real był zaskoczony postawą rywala, ale podopieczni Di Matteo nie musieli długo czekać na efekty swojej odważnej gry. Wynik otworzył Christian Fuchs, a gospodarze natychmiast zaczęli odrabiać straty. Perfekcyjnie główkujący Cristiano Ronaldo pomógł podnieść się Realowi, ale nie na długo, bo kolejną bramkę dołożył były gracz „Królewskich” Klaas-Jan Huntelaar.
https://twitter.com/_tta__/status/575408491915001856
Wymiana ciosów trwała w najlepsze. Ponownie Ronaldo z główki, Benzema i wyrównujący gol Schalke, strzelony przez Leroya Sane. Swoją drogą, duet Sane-Huntelaar funkcjonował dzisiaj bez zarzutu. Schalke nadal walczyło i kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem, sześć minut przed upływem regulaminowego czasu gry zdobyło kolejnego gola. Po szybkiej kontrze gości Luka Modrić tak niefortunnie wybił piłkę spod nóg Sane, że ta trafiła do Huntelaara, który w sytuacji sam na sam zdobył fenomenalnego gola. Po strzale Holendra futbolówka odbiła się od poprzeczki, następnie od murawy i zatrzepotała w siatce.










