Kilka lat temu, kiedy do Zabrza przychodził Allianz, planowano zdobycie tytułu mistrzowskiego w 2012 roku. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna, Górnik jest bliżej I ligi niż walki o europejskie puchary. Najgorsze podobno już minęło, zabrzanie bowiem już mieli roczny odpoczynek od najwyższej klasy rozgrywkowej. Ale czy to najgorsze rzeczywiście już minęło?
Bez amunicji…

Górnik Zabrze zakończył rundę jesienną na 11. miejscu z sześcioma punktami przewagi nad znajdującą się w strefie spadkowej Cracovią. Jeśli spojrzymy na sytuację kadrową z jesieni, to dojdziemy do wniosku, że jest to wynik na miarę oczekiwań, jednak jeśli przyjrzymy się temu z innej perspektywy, to ten wynik straci na wartości. Przede wszystkim lwia część tego dorobku to zasługa Prejuce’a Nakoulmy, partnerzy raczej nie dostosowali się do jego poziomu. Najgorszy jest fakt, że udział reprezentacji Burkina Faso w PNA nie pozwolił należycie przygotować się snajperowi z Afryki do rundy rewanżowej. Wiosną zabrzanie mogą stracić więc broń masowego rażenia, którą był popularny „Prezes”. Już teraz muszą pogodzić się ze stratą czołowej strzelby – Tomasza Zahorskiego. Były reprezentant Polski postanowił spróbować swoich sił w Duisburgu. Najbardziej bolesna może być strata generała linii defensywnej, Adama Banasia, który po kilku latach gry na Roosevelta postanowił zmienić otoczenie. Teraz popularny „Banan” będzie organizował zasieki obronne Zagłębia Lubin. Jeśli do tego dodamy pożegnanie z zaprawionym w ligowych bojach Piotrem Gierczakiem, a także Michalem Gasparikiem i Danielem Gołębiewskim oraz zmianę barw po sezonie przez Adama Marciniaka i skomplikowaną sytuację Marcina Wodeckiego (na zgrupowaniu otrzymał wiadomość o śmierci brata), to dojdziemy do wniosku, że Górnik może znaleźć się w trudnej sytuacji. Oczywiście Zabrze ma nowe strzelby, ale nie wiadomo, czy nie będą one naładowane ślepą amunicją.
Bez rutyny…
Zmiany kadrowe zmuszą trenera Nawałkę do oparcia drużyny na młodzieży. Ważniejszą rolę powinien odgrywać Arkadiusz Milik, swoje pięć minut powinni też dostać Wojciech Król i Szymon Sobczak, a Michał Jonczyk ma w końcu szanse stać się ważnym piłkarzem pierwszego zespołu, o ile uda mu się uniknąć kolejnych kontuzji. Nieopierzeni rekruci to jednak niepewna inwestycja w przypadku zespołu znajdującego się w dolnych rejonach tabeli. Duże nadzieje wiąże się z przyjściem Michała Zielińskiego i Błażeja Telichowskiego, pozostałe transfery nie powalają jednak na kolana. Damian Michalik to melodia przyszłości, na razie czeka go gra w Młodej Ekstraklasie, Norbert Witkowski raczej nie wygryzie Łukasza Skorupskiego (o ile Wisła Kraków nie złoży oferty kupna młodego golkipera, bo podobno jest nim bardzo zainteresowana), a Ołeksandr Szeweluchin to jak na razie wielka niewiadoma. Trudno więc doszukać się powodów do optymizmu, zwłaszcza że w drużynie zostało niewielu zawodników z dużym bagażem doświadczeń. Obecnie za rutyniarza uchodzi 25-letni Adam Danch…
Sygnały ostrzegawcze z Side

Sparingi przedsezonowe też nie robią wrażenia. Górnik rozegrał masę meczów kontrolnych, niekiedy grano dwa razy jednego dnia, zdarzały się też spotkania trwające mniej lub więcej niż 90 minut, więc daleko idących wniosków nie można wyciągać. Na uwagę zasługuje na pewno porażka 1:3 z Miedzią Legnica (gol Magiery z rzutu rożnego!). Obecnie zespół wykuwa formę w tureckim Side. W Turcji zabrzanie rozegrali m.in. mecz kontrolny ze Sturmem Graz (0:0). Na zgrupowaniu pojawiły się jednak kolejne sygnały świadczące o tym, że nie jest dobrze. Porażka 1:3 z FK Gandża chluby nie przynosi, podobnie jak przegrana 0:1 z zespołem z ligi Uzbekistanu. Żołnierzy Adama Nawałki czekają jeszcze potyczki z Szachtiorem Karaganda i FK Sewastopol.
Spojrzenie w przyszłość
Widać gołym okiem, że zabrzanie tną koszty. Dowodem na to są odejścia Zahorskiego i Banasia, jednak w tym całym zamieszaniu można też dostrzec pozytyw. Górnik pozbył się Pawła Strąka, co prawda tymczasowo, ale jednak. Odejście byłego piłkarza Wisły Kraków do Zawiszy Bydgoszcz na pewno pomoże zbilansować budżet, jednak to wydaje się być zaledwie kropla wody w morzu potrzeb. Sytuacja finansowa czternastokrotnego mistrza Polski jest zła i wydaje się tylko kwestią czasu, kiedy zacznie się to odbijać na wynikach zespołu. Widmo spadku na razie nie zagląda w oczy najbardziej utytułowanemu klubowi w Polsce, lecz jeśli dalej będzie on szedł ścieżką cięcia kosztów, to może się okazać, że wyląduje już nie z ręką w nocniku, ale z głową skierowaną w dół w odpływie kanalizacyjnym.

Górnik ma jeszcze jeden powód do optymizmu. W rundzie jesiennej dziewięć razy grał na wyjazdach, a osiem razy na swoim boisku. Bilans meczów poza stadionem przy ulicy Roosevelta wygląda kiepsko, więc jest szansa, że w Zabrzu uda się wyrwać kilka punktów z gardeł rywali. Szkoda tylko, że na stadionie nie ma już dziesięciu tysięcy lub więcej widzów, jak bywało podczas pierwszoligowej kwarantanny. Kibice są gotowi wydawać pieniądze na bilety, jednak ograniczona liczba miejsc na stadionie im na to nie pozwala.
Podsumowując, Górnik Zabrze posiada solidną armię, złożoną z głodnych walki żołnierzy, lecz niemal pozbawionej kadry oficerskiej. Jak takim materiałem zadysponuje dowódca zabrzańskiego batalionu, Adam Nawałka? Wiele zależy od tego, ile wykrzesa ze swoich podopiecznych, bo jesienią pokazał, że potrafi ze zwykłego szeregowego zrobić kandydata na oficera. Ci zawodnicy stoją przed trudnym zadaniem, będą bowiem bronić pięknej tradycji, jaką Górnik stworzył przez 63 lata istnienia.
Do autora przegrana z FK Gandża była sprawką
rezerwowych z testowanymi zawodnikami (dwóm już
podziękowano Bułgar i Ukrainiec). Pierwsza 11
grała ze Sturm. Adam Banaś po bardzo słabym meczu
z Ruchem wyleciał z pierwszej jedenastki. Zahor nie
był strzelbą.Bo taką można nazwać w Zabrzu tylko
Prezesa. A Szewieluchin z Paździochem są bardzo
chwaleni przez Adama Nawałkę.
Jeżeli trener Nawałka przygotuje dobrze zespół
pod względem motoryczno-wydolnościowym to parę
zespołów z czoła tabeli może się przekonać że
"gwiazd" w polskiej lidze nie ma. Jest pewne że
miasto i inni właściciele podniosą kapitał co da
oddech na kolejną rundę.
Jeśli oglądało się spotkania Górnika w
poprzednim roku to nasuwa się jedna rzecz -
odejście Zahorskiego to wzmocnienie, a nie
osłabienie.
Trzeba zwrócić uwagę, że Górnik tnie koszty
gdyż jest w trakcie budowy nowego (drogiego)
stadionu. Większościowym udziałowcemw Górniku
jest miasto Zabrze i też miasto wykłada kasę na
budowę stadionu, zatem nic nie jest dziwne że na
ten czas budowy pozbywa się największych problemów
finansowych. Jestem pewien że za 2 lata doczekamy
się wzmocnień a nie tylko osłabień:)
Panie redaktorze, zachorski strzelbą????? ile bramek
trafił??? banaś generał lini defensywnej- tak ale
nie w tym sezonie, przykład mecz z ruchem. tak więc
dużo pan napisał ale nie mając żadnych podstaw.