Po raz kolejny w tym sezonie wszyscy potentaci rozgrywają swoje mecze w sobotę. W spotkaniu otwierającym ósmą kolejkę Barcelona zmierzy się na La Romerada z pozostającym na dnie Realem Saragossa. Najciekawiej zapowiadają się jednak batalie niedzielne: Sevilla podejmie u siebie walecznych Basków z Bilbao, a Villarreal zagra z Athletikiem Madryt.
Real Saragossa – Barcelona
Mecz ten będzie jednym z niewielu dla Jose Aurelio Gaya, trenera gospodarzy, po porażce w którym jego notowania nie spadną. Po pierwsze, trudno, by spadły jeszcze niżej, zaś po drugie przegrana z Barceloną dla połowy klubów La Liga jest tak samo oczywista, jak fakt rozgrywania z nią spotkania.

W ekipie z Saragossy nastroje niemal grobowe. Promyk nadziei po sześciu meczach bez zwycięstwa zaświecił w meczu siódmej kolejki, z Gijonem, i to mimo czerwonej kartki dla Jarosika i faktu, iż zawodnicy Gaya przegrywali już 0:2. Wtedy skutecznością błysnął Sinama-Pongolle, który w pojedynkę doprowadził do wyrównania. W kolejnym meczu, z Athletikiem, Saragossa była już równie bezradna (kolejna czerwona kartka dla stopera), jak na początku sezonu, strzelając gola kontaktowego dopiero w ostatnich minutach. Jeśli podopieczni Gaya nie przełamią się w tym meczu, a zadanie będą mieli arcytrudne, będzie ich można uznać za outsidera ligi.
Goście z Barcelony do spotkania przystąpią w niezłych humorach, wszak w ostatnim meczu ligowym pozbawili złudzeń prowadzącą do tamtej pory w tabeli Valencię, ponadto w środę pewnie pokonali również w Lidze Mistrzów głównego rywala do awansu z grupy D, Kopenhagę. Sytuacja nie jest jednak tak różowa, jak mogłoby się wydawać, „Barca” ma zbyt wąską kadrę na drużynę, która aspiruje do mistrzostwa Hiszpanii i końcowego trofeum w elitarnych europejskich rozgrywkach. Może to się objawić w każdej chwili, choć raczej nie w meczu z Saragossą. Wracając do spotkania z mistrzem Danii, to nie zagrali w nim kontuzjowany Victor Valdes i przemęczony Xavi. Bardzo prawdopodobne, że taka sytuacja powtórzy się w sobotnim spotkaniu
Real Madryt – Racing Santander
Czyli kolejny mecz z gatunku Dawid kontra Goliat. Konfrontacja z Realem Madryt zawsze była dla przeciętnych drużyn niemalże pewną egzekucją, zaś w formie, jaką obecnie prezentują „Los Merengues”, jest to porywanie się z szablą na czołg. „Królewscy” wbili do siatki Deportivo sześć goli, cztery w meczu z Malagą. Pytanie, ile wpadnie do bramki Tono Rodrigueza?
W ekipie Jose Mourinho nastroje są świetne. W lidze Realowi idzie bardzo dobrze, czego najlepszym dowodem jest pozycja lidera i wyżej wspomniane wyniki ostatnich spotkań. Równie korzystnie „Los Blancos” prezentują się w Lidze Mistrzów, ostatnio już po kwadransie wypunktowali Milan i do końca dowieźli wynik 2:0. Ogromna w tym zasługa Cristiano Ronaldo, który po niemrawym początku sezonu wraca do swojej najlepszej dyspozycji, co oznacza fatalne wieści dla jego boiskowych rywali. Podobnie kwestia wygląda z Gonzalo Higuainem, który wraca do strzeleckiej formy. Mimo absencji Sergio Ramosa, Real jest zdecydowanym faworytem spotkania z Racingiem.












