Drużyny piłkarskie zdobywają zazwyczaj większą część punktów w sezonie przy okazji spotkań domowych. W Katowicach sytuacja wygląda jednak zgoła inaczej. GKS nie wygrał u siebie od ponad roku, a znaczna część wywalczonych przez „GieKSę” punktów przypada na mecze wyjazdowe.
Ostatni mecz u siebie katowiczanie wygrali ponad rok temu, 18 sierpnia 2018 roku. Złe wyniki GKS-u nie zawsze są jednak skutkiem kiepskiej gry zespołu. „GieKSa” niejednokrotnie ładnie gra piłką czy stwarza sytuacje bramkowe. Nie przekładają się one jednak na końcowy wynik meczu.

Zabójcze kontry rywali
Jak wygląda typowy scenariusz meczu przy Bukowej? Kilka nieudanych akcji GKS-u, który mecz zaczyna zazwyczaj ofensywnie. Katowiczanie nieśmiało próbują przebić się przez defensywę rywala, który jednak raz po raz wykorzystuje nieporadność „GieKSy”, a na ofensywę gospodarzy odpowiada groźnymi akcjami. Ostatecznie pada bramka dla gości na 0:1, która podsyca złe nastroje na trybunach, a wśród katowickich zawodników powoduje nerwowość. Kolejne próby zdobycia bramki przez „GieKSę”, tym razem w celu wyrównania. I tutaj scenariusz toczy się różnie: GKS albo zdobywa bramkę i mecz kończy się remisem, albo rozpaczliwe ataki kończą się fiaskiem i to rywal zdobywa gola na 2:0. Ewentualnie mecz kończy się jednobramkowym zwycięstwem gości.
Co powoduje taki stan rzeczy? Najbardziej prawdopodobną przyczyną wydaje się konieczność gry atakiem pozycyjnym na własnym stadionie, co nie zawsze wychodzi GKS-owi na dobre. Drużyny, które przyjeżdżają na Bukową, ustawiają się defensywnie i liczą jedynie na zabójcze kontry, które przynieść mają bramkę. I taka taktyka okazuje się skuteczna. GKS często popełnia błędy indywidualne czy po prostu daje zaskoczyć się kontratakiem.
Drużynę GKS-u, która potrafiła grać atakiem pozycyjnym, mieliśmy szansę oglądać w sezonie 2016/2017, gdy trenerem GKS-u był jeszcze Jerzy Brzęczek. Katowiczanie byli wtedy jednym z głównych kandydatów do awansu do ekstraklasy, a na własnym boisku grali na tyle dobrze, że stadion przy ulicy Bukowej okrzyknięty został jako „Twierdza Bukowa”.
Aspekt mentalny
Nie od dziś znane jest powiedzenie dotyczące spotkań na boisku GKS-u: „Przetrwaj przy Bukowej pierwsze dwadzieścia minut, a później piłkarze „GieKSy” sami zaczną się gubić pod narastającą presją”. I trochę prawdy w tym zdaniu faktycznie jest. Może przesadne jest powiedzenie, że piłkarze gubią się już po dwudziestu minutach, jednak nie da się ukryć, że czym dalej w mecz, tym piłkarzom GKS-u gra się gorzej. Przykładem może być pierwsze spotkanie obecnego sezonu, kiedy to katowiczanie podejmowali drużynę Znicza Pruszków.











