Hiszpańska Primera Division wraca po przerwie na mecze reprezentacji. 4. kolejka zapowiada się niezwykle ciekawie. Getafe po pokonaniu Realu Madryt będzie próbowało urwać punkty innemu gigantowi, Barcelonie. Sam Real wyjedzie na Ramon Sanchez Pizjuan, aby zmierzyć się z Sevillą.
Malaga – Levante

Odkrycie zeszłego sezonu, drużyna Levante, wybierze się po przerwie na mecze reprezentacyjne do Andaluzji, aby zmierzyć się z Malagą, która powoli zapomina już o problemach doskwierających jej jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Podopieczni Manuela Pellegriniego nie zaznali jeszcze w tym sezonie goryczy porażki i zasiadają na czwartym miejscu w ligowej tabeli z siedmioma punktami na koncie. Nie najgorszy start miała również walencka ekipa. Na inaugurację sezonu zremisowała u siebie z z bardzo groźnym Atletico Madryt. Później przydarzyła się wpadka i porażka z Realem Valladolid, ale niespełna dwa tygodnie temu Levante podniosło się z kolan i wygrało 3:2 z Espanyolem, choć przegrywało do przerwy 0:2. Na La Rosaleda o komplet punktów będzie jednak niezwykle trudno, ale drużyna Juana Martineza będzie miała i tak nieco ułatwione zadanie z powodu kontuzji, które doskwierają Andaluzyjczykom. W sobotnim meczu na pewno nie wystąpią rzecz jasna Julio Baptista i Weligton, którzy od dłuższego czasu borykają się z urazami. Do nich dołączy jednak Jeremy Toulalan, którego absencja będzie chyba najbardziej bolesna. Do treningów z całą drużyną dopiero co powrócili ponadto Isco Alcorcon, Monreal i Sebastian Fernandez, jednak do końca nie wiadomo, w jakiej kondycji fizycznej jest ta trójka. Manuel Pellegrini może nie skorzystać także z usług Martina Demichelisa – to, czy były gracz Bayernu Monachium będzie mógł przeciwko Levante zagrać, okaże się zapewne w ostatniej chwili. Wzmocnieniem Andaluzyjczyków będzie transfer Javiera Savioli, który być może zagra od pierwszej minuty. Jeśli chodzi o gości z Walencji, to Juan Martinez nie będzie mógł w sobotnie popołudnie liczyć na kontuzjowanych Nikosa Karabelasa i Pedro Riosa, a także zawieszonego za czerwoną kartkę Vicente Iborrę. Do składu wróci jednak David Navarro, który karę zawieszenia odsiadywał w poprzedniej kolejce. Nowością w drużynie może być ponadto Obafemi Martins, który trafił do Levante z rosyjskiego Rubinu Kazań.
Valencia – Celta
Dziwny – takim słowem można podsumować początek sezonu w wykonaniu Valencii. „Nietoperze” nie grają źle, ale na swoim koncie mają tylko dwa oczka i zajmują siedemnaste miejsce w tabeli. Drużynie Mauricio Pellegrino trzeba jednak oddać, że zdążyła już rozegrać wyjazdowe mecze z Realem Madryt i Barceloną. Zarówno w starciu przeciwko mistrzowi, jak i wicemistrzowi Hiszpanii mogła pokusić się o zwycięstwo. Na Bernabeu wyszarpała punkt, ale kto wie, jakim wynikiem zakończyłby się ten mecz, gdyby nie odgwizdany spalony na Roberto Soldado. Na Camp Nou z kolei Valencia zagrała szczególnie dobrze w drugiej połowie, kiedy to Katalończycy mieli olbrzymie problemy ze stwarzaniem sobie okazji bramkowych. Gdyby „Los Ches” byli nieco agresywniejsi i skuteczniejsi, to wywieźliby ze stolicy Katalonii chociaż jeden punkt. W międzyczasie ekipa z Estadio Mestalla rozegrała jeszcze szalony mecz z Deportivo, zakończony remisem 3:3. O jeden punkt więcej od Valencii ma Celta Vigo, która w ostatniej kolejce zdołała pokonać u siebie 2:0 Osasunę. W sobotnim meczu faworytem będzie jednak bez zwątpienia zespół gospodarzy. Nikt na Mestalla nie wyobraża sobie czwartego meczu z rzędu bez zwycięstwa. Problemem dla „Nietoperzy” mogą być jednak absencje. Do kontuzjowanych od dłuższego czasu Canalesa i Banegi dołączył ostatnio Pablo Piatti, którego czeka kilkutygodniowy rozbrat z piłką. Jakby tego było mało, pod dużymi znakami zapytania stoją również występy Fernando Gago i Davida Albeldy. W siłę walenckiej drużyny wierzy jednak jej napastnik, Roberto Soldado, który kilka dni temu został bohaterem Hiszpanii, zdobywając zwycięskiego gola w eliminacyjnym meczu do mistrzostw świata przeciwko Gruzji. – – powiedział „Żołnierz”. Zwycięstwo nad ekipą z Vigo bez wątpienia dodałoby „Nietoperzom” pewności siebie, zwłaszcza że ta wystąpi na Mestalla w najsilniejszym możliwym ustawieniu. Fransisco Herrera ma bowiem do dyspozycji wszystkich swoich zawodników.













