W dniach 4 i 5 grudnia 2007r o godz. 18:00 polska drużyna narodowa rozegrała dwa spotkania towarzyskie z reprezentacją Litwy. Mecze odybyły się w Goleniowie i Szczecinie.
Wielkie widowisko
Do hali w Goleniowie przybyło prawie 1000 kibiców! Przed spotkaniem zgromadzona publiczność wysłuchała świetnego koncertu orkiestry dętej „Wood & Brass Band„. Polacy pojawili się wcześniej na parkiecie. Cała hala aż zadrżała, gdy zabrzmiał hymn narodowy wyśpiewany przez kibiców.
Mecz zaczął się dla nas wspaniale – Tomasz Kasprzyk mocno uderzył piłkę, a ta odbijając się od obrońcy i bramkarza wpadła do bramki. Po 16 sekundach Polska prowadziła już 1:0. Publiczność nie zdążyła jeszcze się nacieszyć pierwszą bramką, a po kolejnych 37 sekundach mieli kolejny powód do radości. Błąd popełnił bramkarz gości, a na bramkę zamienił go Dariusz Wolański. Dwa gole w ciągu pierwszej minuty zadziałały jak zimny prysznic na Litwinów. Przyjezdni wzięli się do gry, ale na wiele się to nie zdało, ponieważ nasza reprezentacja grała fenomenalnie.
Blisko podwyższenia wyniku był Rafał Jarzmik, ale piłka po jego strzale trafiła w słupek. Wracający po kontuzji Andrzej Szłapa, rozgrywał w tym dniu bardzo dobre zawody. To właśnie kapitan drużyny podał do Jarzmika w 13 minucie, który bez większych problemów pokonał Egkdijusa Liubauskasa. Polacy ciągle kontrolowali przebieg gry, co wzmagało doping. Ostatnie minuty pierwszej części gry były już słabsze w wykonaniu Polaków. Pojawiło się wyraźne rozluźnienie. Wykorzystał to Tomas Nemanis, który zdecydował się na strzał. Krystian Brzenka musiał wyciągać piłkę z siatki. Nemanis z całą pewnością chciał pomóc swojej druzynie, ale zamiast tego tylko podrażnił rywala. Gospodarze szybko się ocknęli i minutę poźniej zdobyli czwartego gola. Drugie trafienie w meczu zaliczył Wolański. Wynik do przerwy brzmiał 4:1.
Na drugą połowę Litwini wyszli z bojowym nastawieniem. Przyniosło to skutek chwilę po pierwszej syrenie. Piękną bramkę zdobył Marius Bezykornovas i prowadziliśmy już tylko 4:2. Litwini nadal napierali, a Polacy grali coraz słabiej. Nemanis po raz kolejny zagroził strzałem naszej bramce i po raz drugi skutecznie. Mimo, że padła bramka kontaktowa, nasz zespół nadal grał spokojnie i rozważnie. Litwini chcieli iść za ciosem, ale w 26 minucie meczu indywidualną akcję przeprowadził Michał Słonina, którą zakończył bramką. Gol ten uspokoił nasz zespół. Skupiliśmy się bardziej na grze obronnej i kontrowaniu rywali. Efektem tego była wymiana ciosów, ale więcej bramek już nie padło. Pierwsza część dwumeczu z reprezentacją Litwy zakończyła się dla nas znakomicie. Polska rozegrała dobry mecz na wysokim poziomie, a co najważniejsze – wygrała 5:3.










