Piłkarze Jagiellonii Białystok są zawiedzeni brakiem awansu do półfinału Pucharu Polski. Teraz chcą przeanalizować przyczyny odpadnięcia z rozgrywek i skupić się na meczu z Lechem Poznań.
Tomasz Frankowski mimo niekorzystnego wyniku jest optymistą przed spotkaniem z Lechem. – Podobny mecz mieliśmy trzy dni temu, jednak to Lechia wtedy i teraz zagrała skuteczniej, bo obydwa spotkania przyniosły jej taką zdobycz, o jakiej pewnie nie marzyła. Uważam, że te 30 minut w poprzednim pojedynku z Lechią i cały dzisiejszy mecz mimo wszystko dają promyk nadziei na to, że w Poznaniu będzie dobrze. Choć zdaję sobie sprawę, że mogłoby być jeszcze lepiej, gdybym skuteczniej wykonał „jedenastkę”.
Tadas Kijanskas cieszy się z gry w podstawowym składzie zespołu. – Cieszę się, że trener widzi mnie w składzie. Niezależnie od tego, na jakiej pozycji gram, staram się dać z siebie wszystko i tak też było w dzisiejszym meczu. Jestem zdania, że nasza gra wygląda coraz lepiej. Potrafiliśmy utrzymać się przy piłce, graliśmy ofensywnie i staraliśmy się strzelić bramkę od samego początku. Zabrakło szczęścia, bo „Franek” nie trafił karnego, a Andrius Skerla był na spalonym. Czekamy na to, aż to szczęście zacznie się do nas uśmiechać, bo nie gramy źle, stwarzamy sobie sytuacje, a brakuje jedynie zdobycia tej bramki. Trzeba zapomnieć o wszystkim, co nas do tej pory spotkało i skupić się na meczu z Lechem Poznań. W pucharach już nie gramy, więc musimy w pełni skoncentrować się na lidze, grać pewniej i zbierać punkty.
Andrius Skerla żałuje niewykorzystanych przez jego zespół okazji. – Mieliśmy tyle sytuacji, że mogliśmy wygrać ze trzy mecze. Widać progres w naszej grze, bo w końcu dochodziliśmy do tych bramkowych okazji, ale inną sprawą jest fakt, że nie potrafimy ich wykorzystać. Przy bramce miałem trochę szczęścia, strzeliłem kolanem, a piłka wpadła do siatki. Nie liczy się jednak, jak strzelasz, a to, że wynik na tablicy ulega zmianie.
Bartłomiej Pawłowski wie, że musi jeszcze sporo popracować nad swoją grą. – Starałem się realizować założenia trenera, a jeżeli miałbym ocenić swój występ, to powiedziałbym, że był poprawny. Myślę, że nie było to najgorsze spotkanie w moim wykonaniu, ale na pewno jeszcze dużo pracy przede mną. Na początku miałem lekką tremę, ale koledzy z drużyny podnieśli mnie na duchu i szybko ustąpiła.
Jarosław Lato nie myśli jeszcze o pojedynku z Lechem. – Nie będę oceniać tego, co było do tej pory, bo to zaledwie cztery mecze. Przed nami jeszcze naprawdę kilka ważnych spotkań i ocenę końcową należy wystawić w maju. Cieszy na pewno progres zespołu i miejmy nadzieję, że będzie on jeszcze większy. Do tej pory nie myśleliśmy o Lechu, gdyż skupialiśmy się na Lechii Gdańsk. Wiemy, jak ważny to był dla nas mecz, że walczyliśmy o półfinał Pucharu Polski, natomiast o Lechu będziemy rozmawiać dopiero pojutrze (w piątek – przyp. red.). Musimy na początek przeanalizować dzisiejsze spotkanie, wyciągnąć pozytywne wnioski i konsekwentnie zagrać w Poznaniu.