Filip Bednarek jest obecnie drugim bramkarzem holenderskiego Twente Enschede. O sytuacji klubu, odejściu McClarena, Polakach w Eredivisie i planach Bednarka rozmawialiśmy z 20-letnim golkiperem.
Jak określiłbyś atmosferę w drużynie? Czy stanowicie zgrany zespół?
Tak, zdecydowanie jesteśmy zgrani. I tak jak wcześniej wspominałem, znajdujemy się obecnie w dołku, więc jedyne, co nam pozostaje, to ciężka praca, która musi przynieść efekty w postaci powrotu dobrej formy.
A Ty z kim w drużynie dogadujesz się najlepiej? Z kim dzielisz pokój podczas zgrupowań lub miejsce w autokarze czy samolocie?

Pokoje w hotelach z reguły są przydzielane, więc nie mamy większego wyboru. Z każdym w drużynie potrafię się dogadać i mam dobry kontakt, a jeśli miałbym wymienić kogoś szczególnego, to byliby to zawodnicy w moim wieku, z którymi gram w rezerwach: Joey Pelupessy, Tim Hölscher.
A czy jest w klubie jakiś trudny charakter? Ktoś, kto psuje atmosferę w szatni i trudno się z nim dogadać?
Nie, wszyscy w drużynie to dorośli faceci i nikt nie będzie się zgrywał. Tworzymy fajną drużynę, więc o takiej postaci absolutnie nie może być mowy.
W ostatnich latach przez Enschede przewinęło się kilku klasowych zawodników. Kto był najlepszym piłkarzem, z którym grałeś w drużynie?
Nie mam wątpliwości, że Luuk de Jong to klasowy napastnik, jednak osobą, której nigdy nie zapomnę jest Ola John. Graliśmy razem od drużyny U17 i byliśmy dobrymi przyjaciółmi. Teraz Ola gra w Benfice, a mimo to cały czas utrzymujemy kontakt. Warto też oczywiście wspomnieć o takich zawodnikach jak Bryan Ruiz czy Cheick Tiote, z którymi również miałem przyjemność grać w jednej drużynie.
Pracowałeś z wieloma trenerami. Którego wspominasz najlepiej?
Co Adriaanse to trener, który dawał młodzieży pewność siebie i zaufanie oraz napawał nas optymizmem. Steve McClaren to z kolei trener, który dał mi szansę debiutu, więc jego z pewnością również nigdy nie zapomnę.
A czy Twoim zdaniem McClaren podjął słuszną decyzję, podając się do dymisji?
Nie jest moim zadaniem ocenianie decyzji trenera. Na pewno wybrał rozwiązanie najlepsze dla siebie i klubu, więc uważam to za przemyślany krok. McClaren był już w klubie kilka lat temu, jednak niestety tym razem nie udało mu się powtórzyć sukcesów z tamtego okresu.
Jak w szatni przyjęliście informację o odejściu Anglika?
Była chwila ciszy, jednak nie było czasu na żale. Trzeba iść dalej i to tyle. Jego funkcję przejął trener, którego każdy z nas dobrze znał, więc nie był to dla nas duży problem.











