Początek sezonu nigdy nie jest dobrym momentem, by wyrokować, na którym miejscu dany zespół zakończy rozgrywki. Zwłaszcza w kwestii beniaminków ta teza ma duże przełożenie na rzeczywistość. Często drużyny, które dopiero awansowały na najwyższy szczebel, muszą zapłacić tzw. „frycowe”, zanim w pełni dostosują się do realiów nowej ligi. Jednak gdy zespół w pierwszych sześciu meczach wygrywa tylko raz, a resztę spotkań przegrywa, problem wydaje się poważny. W takiej sytuacji znalazło się FC Koeln.
Trzy punkty w sześciu meczach – tak prezentuje się aktualny dorobek „Kozłów” w Bundeslidze. Jedyne zwycięstwo podopieczni Achima Beierlorzera zanotowali ponad miesiąc temu w spotkaniu z Freiburgiem. Piłkarze FC Koeln wygrali wtedy 2:1, strzelając gola na wagę zwycięstwa w 92. minucie meczu. Obecnie SC Freiburg jest rewelacją rozgrywek i okupuje trzecie miejsce w tabeli, zaś ekipa z Kolonii jest przedostatnia. Co zatem poszło nie tak?
Zatrważająca skuteczność
Cztery gole strzelone i aż 15 straconych – bilans bramkowy FC Koeln na tym etapie sezonu prezentuje się tragicznie. Jeszcze gorzej wygląda stosunek goli strzelonych do goli straconych w ostatnich trzech meczach. Timo Horn musiał wyciągać piłkę z siatki dziewięciokrotnie, natomiast napastnicy nie strzelili ani jednej bramki. Jakże wymowny jest fakt, iż gole zdobyte we wspomnianym spotkaniu z Freiburgiem stanowią połowę wszystkich trafień beniaminka w Bundeslidze.
Kwestia bramkostrzelności (a w zasadzie jej braku) FC Koeln jest o tyle ciekawa, że w zeszłym sezonie 2. Bundesligi gracze klubu z Westfalii zdominowali klasyfikację najskuteczniejszych strzelców. Simon Terrode był autorem 29 trafień, zaś Jhon Cordoba zdobył 20 goli. Duet Terrode – Cordoba zapewnił klubowi z Kolonii łącznie 49 goli. W bieżących rozgrywkach po sześciu kolejkach Terrode ma jedną bramkę na koncie, zaś Cordobie jeszcze nie udało się pokonać żadnego bramkarza.
Kilka słów na temat napastników FC Koeln w podcaście „Bundestruck”. Prowadzący poruszają ten temat w minucie 40:10.
Trener Beirelorzer ma również do dyspozycji doświadczonego Anthony’ego Modeste. Francuz ma na koncie jednego gola w tych rozgrywkach, jednak trudno się spodziewać, by nagle wrócił do swojej formy sprzed lat i zaczął hurtowo zdobywać bramki na poziomie Bundesligi.










