Niedzielne spotkania kończące szóstą kolejkę Premier League, choć nie obfitowały (jak zazwyczaj) w worek bramek, to przyniosły niemałe emocje. Bohaterem derbów Londynu został Łukasz Fabiański, prezentując fantastyczną dyspozycję. W drugim meczu nieporadność Evertonu z małą „pomocą” arbitrów wykorzystał Arsenal.W niedzielnych spotkaniach kończących szóstą kolejkę Premier League do gry przystąpiły m.in. zespoły rywalizujące w Lidze Europy. Po wczorajszym zwycięstwie Liverpoolu Chelsea, aby powrócić na fotel lidera, musiała różnicą przynajmniej dwóch bramek pokonać w wyjazdowym derbowym pojedynku West Ham United. Nie łatwiejsze zadanie czekało Arsenal. „The Gunners” na własnym boisku podejmowali dobrze dysponowany w obecnej kampanii Everton.
Fabiański zakończył Sa(fa)rri
Zespół Chelsea po objęciu stanowiska menedżera przez Maurizio Sarriego prezentuje się w tym sezonie nadspodziewanie dobrze. Komplet pięciu zwycięstw w Premier League pozwolił „The Blues” zasiąść na fotelu lidera. Taką samą liczbą punktów mógł przed bieżącą serią spotkań pochwalić się także Liverpool. Klub ze Stamford Bridge dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu znajdował się jednak w tabeli nad „The Reds”. Aż do wczoraj. Zwycięstwo podopiecznych Jürgena Kloppa z Southamptonem sprawiło, że to drużyna Liverpoolu objęła pozycję lidera. By ponownie przewodzić stawce, Chelsea musiała zatem wygrać z West Hamem United (i to przynajmniej różnicą dwóch bramek).

„The Blues” od początku derbowego starcia przejęli inicjatywę. W ciągu kilku minut Łukasza Fabiańskiego próbowali pokonać Olivier Giroud oraz Antonio Rüdiger. W obu sytuacjach uderzenia zawodników Chelsea były jednak za słabe, by mogły zaskoczyć polskiego golkipera. Zespół Maurizio Sarriego przeważał, choć nie forsował tempa. Natomiast West Ham United skupił się przede wszystkim na wybijaniu rywali z rytmu i posyłaniu długich piłek w kierunku osamotnionego w ataku Michaila Antonio.
Z każdą kolejną minutą nieskuteczność Chelsea w ofensywie upewniała gospodarzy w przekonaniu, że można pokusić się o niespodziankę. Po pół godziny gry w zespół „The Hammers” jakby wstąpiły nowe siły. Dwie szybkie kontry powinny zakończyć się prowadzeniem West Hamu United. Najpierw świetnie lewym skrzydłem przedarł się Felipe Anderson. Brazylijczyk szybkim prostopadłym podaniem obsłużył Michaila Antonio, lecz napastnik gospodarzy uderzył ponad bramką.
Moment później kolejny kontratak – prawą flanką szarżował Andriy Yarmolenko. I tym razem zawiodła jednak skuteczność u Michaila Antonio. Anglik z kilku metrów uderzył wprost w Kepę Arrizabalagę. Spotkanie się wyrównało, choć Chelsea jeszcze przed przerwą mogła zadać decydujący cios. N’Golo Kante nie wykorzystał jednak dokładnego podania Williana, uderzając obok bramki Łukasza Fabiańskiego.











