EuroRaport iGola: Dzień przed meczem „Polskiej Husarii”


Bitwa o Wyspy Brytyjskie. Anomalia pogodowe w Sevilli. Walka rządu angielskiego o finał – krótko mówiąc, działo się!

19 czerwca 2021 EuroRaport iGola: Dzień przed meczem „Polskiej Husarii”
Cristian Cristel / Xinhua / PressFocus

Czytając dzisiejszy EuroRaport, trudno być zadowolonym. Wynik reprezentacji Szwecji oznacza, że nasza przegrana z Hiszpanami gwarantuje nam brak awansu do następnej fazy turnieju. Sprawdzamy pewną plotkę dotyczącą meczu finałowego Euro 2020. Donosimy, co słychać u Christiana Eriksena. Przekazujemy również najważniejsze informacje z konferencji prasowej przed meczem naszej reprezentacji oraz wiele innych ciekawych informacji.


Udostępnij na Udostępnij na

Europejski czempionat pędzi dalej, dlatego też trudno nie zacząć dnia od naszego iGolowego podsumowania. Jednak zanim przejdziemy do wszystkiego, co jest szeroko powiązane z mistrzowską imprezą, jeszcze raz przypominamy – w dzisiejszym meczu Robert Lewandowski i spółka muszą zdobyć chociaż punkt, by liczyć się nawet matematycznie na kartce naszego kibicowskiego papieru. Teraz zaś coś pozytywnego!

Christian Eriksen opuszcza szpital!

Po tym nieszczęściu, jakie spotkało Duńczyka, nastaje małe światełko w tunelu. Rozgrywający Interu Mediolan może udać się do swojego domu w Odense, by dalej odpoczywać. Jego stan zdrowia na to pozwala i są to kolejne świetne informacje w tej jakże smutnej historii. Dla niego sześciodniowy okres hospitalizacji dobiegł końca, a dla nas jest to moment, w którym nie musimy już z ręką na sercu szukać kolejnych komunikatów na temat tego niewątpliwie genialnego zawodnika.

Jak informuje Sky Sport Italia, zawodnik reprezentant Danii ma wszczepiony automatyczny defibrylator. Ich symbioza ma jeszcze trwać około 2–3 tygodni. Po nich odbędzie się konsultacja medyczna i to ona zdecyduje, jakie będą dalsze losy. Trzeba się liczyć z tym, że defibrylator może już na stałe pozostać wraz z byłym graczem Ajaksu Amsterdam.

Nie będzie finału na Wembley?

Pomimo tego, że wciąż jesteśmy na etapie fazy grupowej, to coraz więcej mówi się o samym finale. Jest to spowodowane informacją angielskiej prasy, a konkretnie „The Times”. Ten pisze o możliwości zmiany miejsca rozegrania finału i półfinałów. Anglia i jedno z najważniejszych miejsc na futbolowej mapie, czyli Wembley, może stracić najistotniejsze mecze tego roku na rzecz Puskas Arena i Budapesztu!

Wszystko przez COVID! Konkretnie przez burżuazję z UEFA i ich gości, którzy przed udziałem w meczu o złoty medal musieliby na ten moment poddać się dziesięciodniowej kwarantannie. Oczywiście brytyjski rząd niezadowolony takim obrotem spraw już pracuje i coraz głośniej słychać w kuluarach, że potomkowie Petera Shiltona zrobią wszystko, włącznie z luzowaniem obostrzeń, byleby finał odbył się w świątyni futbolu.

Dlaczego jednak wybór miałby paść przy ewentualnej zmianie gospodarza najważniejszych spotkań na Budapeszt? Przede wszystkim chodzi o kibiców. Pełna Puskas Arena w meczu Węgier z Portugalczykami odbija się wśród wszystkich wielkim echem. I to tym pozytywnym, bo pełne trybuny przez fanów są już bardzo zapomnianym obrazkiem. Dlatego 60 tysięcy osób zrobiło najlepszy możliwy pijar na rzecz Puskas Arena.

Sevilla zapłacze nad Polską?

Choć w momencie publikacji naszego EuroRaportu nie znamy jeszcze składu, to możemy powiedzieć wam o… pogodzie. Oznajmiamy, że nie będzie mogła być żadną wymówką dla reprezentacji Polski. Dlaczego? Bo lepsza aura jest aktualnie w naszym kraju niż w Andaluzji.

Brzmi to bardzo absurdalnie, ale jak porównywać zapowiadane 21 stopnie ciepła i deszcz w na ogół słonecznej Hiszpanii do polskiego lata? Owszem, mamy świadomość, że klimat się zmienia, ale umówmy się – w Sevilli o tej porze roku około 20 kresek na termometrze jest raczej anomalią. Jeśli dopowiemy do tego, że w Polsce będzie w wielu miejscach około 30 stopni, to czynnik pogodowy nie może stanowić żadnej wymówki dla naszych „Orłów”.

Polacy w meczu z Hiszpanami dostaną idealne warunki pogodowe do rozegrania tego spotkania. Warto tutaj wspomnieć, że jest to prawdopodobnie jedyna dobra wiadomość dla trenera reprezentacji naszego kraju. Szwecja, która wczoraj ograła Słowację, zmusza nas do szukania przynajmniej remisu, jeśli chcemy jeszcze się liczyć podczas tego turnieju. Inaczej w ostatniej kolejce czeka nas tzw. mecz o honor.

Pozostałe spotkania

Wczoraj turniej stał pod dyktandem angielskiej grupy, w której miały miejsce dwa spotkania. W bitwie o Wyspy Brytyjskie zmierzyli się Anglicy ze Szkotami. W drugim meczu Chorwacja zagrała z naszym południowo- zachodnim sąsiadem, a więc reprezentacją Czech.

O ile Anglicy i Szkoci zadbali o emocje zarówno przed (kibice), jak i w trakcie (piłkarze), to mecz wicemistrzów świata z Czechami był tylko maksymalnie tłem dla 130-letniej rywalizacji dwóch narodów na co dzień połączonych ze sobą w jedno państwo. Tak naprawdę mecz w wykonaniu Luki Modricia i spółki pokazał, że przez wielu ekspertów zapowiadane „Last Dance” wcale nie będzie piękne i przyjemne. Zdecydowanie bardziej pasuje określenie – kujące w oczy. Od strony naszych sąsiadów warto podkreślić, że Patrik Schick wysunął się na prowadzenie w wyścigu o koronę króla strzelców całego turnieju. Aktualnie jest samodzielnym liderem z trzema trafieniami.

Wracając zaś do świętej wojny, to był po prostu spektakl. Zobaczyliśmy kawał dobrej piłki rodem z Premier League. Był to mecz klasyk – z deszczem, na Wembley, dużą liczbą pojedynków zarówno w fazie obronnej, jak i ataku. Do tego zapełniony 20 tysiącami kibiców stadion pokazał znany wszystkim imponujący, głośny doping. Choć w tym meczu Anglia miała zdecydowaną przewagę optyczną, to Szkoci umieli bardzo umiejętnie odgryzać się podczas wyprowadzonych kontr.

Gdybyśmy mieli do wyboru oglądać starcia typu Polska kontra Słowacja z bramkami a Szkoci walczący na śmierć i życie z Anglikami, w którym pada 0:0, to decyzja do podjęcia jest prosta. To był piękny, ekscytujący mecz w wysokim tempie. Każdy stanął na wysokości swoich zadań, dzięki czemu poziom spotkania był fenomenalny dla neutralnego widza.

Konferencja Paulo Sousy i Kamila Glika

Przedstawiamy również najciekawsze wypowiedzi Paulo Sousy i Kamila Glika ze wczorajszej oficjalnej konferencji prasowej przed meczem z Hiszpanami.

Paulo Sousa: – Kiedy rywale widzą Roberta Lewandowskiego, chcą zabrać mu przestrzeń, być cały czas przy nim. To pozwala innym zawodnikom mieć więcej miejsca i zrobić różnicę.

Robert przeciwko Słowacji zrobił bardzo dużo rzeczy. Kiedy graliśmy w dziesiątkę, trudno pracował w defensywie, dużo bardziej niż zwykle. Dawał okazje innym zawodnikom, bardzo dużo pracował z piłką, aby dać innym przestrzeń.

Musimy zmienić mentalność, o tym mówię od początku, od kiedy objąłem polską kadrę. Musimy zmienić nasze zachowania, naszą determinację. Od pierwszej sekundy meczu musimy być bardziej agresywni.

Kamil Glik: Grałem z Hiszpanią w młodzieżówce, wtedy stałem też na bramce, zagrałem też w tym pamiętnym meczu 0:6. Jutro jednak chcemy zagrać taki mecz, aby ze Szwecją zagrać o awans.

Zgodzę się, że jest to jakiś problem, jeśli chodzi o granie w defensywie przy stałych fragmentach gry przez nas zespół.

Przetrawiliśmy porażkę ze Słowacją. Teraz przed nami mecz z Hiszpanią i bardzo kluczowe będzie nasze przygotowanie mentalne.

Oczywiście całość znajdziecie w linku poniżej.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze