Kiedy FIFA ogłaszała powiększenie liczby uczestników mistrzostw świata, to podnosiło się wiele głosów przeciwko. A jak już te nieco ucichły, to pojawiły się inne mówiące, że Europa dostała za mało nowych miejsc. Pierwsze mecze mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku pokazały, że przedstawiciele Starego Kontynentu wcale nie zasłużyli na większą pulę. Mówiąc kolokwialnie: Europa rozczarowuje na mundialu.
Podczas mundialu w Katarze Europa miała 13 swoich przedstawicieli. Na Mistrzostwa Świata 2026 przewidziano rozszerzenie puli na 16 miejsc. To nie wszystkim się spodobało, bo uważano awans większej liczby reprezentantów Azji, Afryki czy Ameryki Północnej za obniżenie poziomu turnieju. Kiedy już przyszło co do czego i ruszyła rywalizacja, to wyszło na to, że ci krytykowani wyglądają naprawdę dobrze, a za to drużyny ze Starego Kontynentu zawodzą.
Wynik nie odzwierciedlał prawdy
Pośród drużyn uczestniczących w mistrzostwach świata jest kilka ekip z Europy, które uważane są za faworytów do końcowego triumfu: Francuzi, Niemcy, Hiszpanie, Portugalczycy i Anglicy. Niektórzy w swoich rankingach mogą podciągać Chorwatów, Belgów czy Holendrów. Groźni wydają się być Szwajcarzy, Turcy i Norwedzy. Z tej grupy na razie wyłączamy Anglię i Chorwację, które mierzyły się bezpośrednio ze sobą. Skupimy się na reszcie, a na początek bierzemy się za Niemców, Francuzów i Norwegów. Do tego grona dołożymy Szwedów i Austriaków, bo cała piątka w swoich pierwszych starciach wygrała wysoko. Nie znaczy to, że te zwycięstwa przykryły wszystkie niedociągnięcia.
Choć nasi zachodni sąsiedzi wygrali aż 7:1 z debiutującym Curacao, to nie można powiedzieć, że zagrali perfekcyjne zawody. Był moment, w którym Niemcy prowadzili 1:0, ale stracili koncentrację. To próbowali wykorzystać piłkarze z tego małego kraju, którzy chwilę postraszyli Manuela Neuera, aż zmusili go do wyciągnięcia piłki z siatki. To sprawiło, że czterokrotni mistrzowie świata musieli podkręcić obroty. Co prawda jeszcze przed przerwą udało im się ponownie wyjść na prowadzenie, ale nie było to takie łatwe zadanie. W drugiej połowie był już koncert tylko jednego zespołu, ale te niby nieliczące się Curacao pokazało, że nawet tak wielką drużynę, jaką są Niemcy, można postraszyć i strzelić im gola.










