EP Sports Group: za pięć lat będziemy w TOP 10 polskich agencji


EP Sports Group rozwija swoje skrzydła w świecie piłki nożnej. Gdy spojrzymy na ich media społecznościowe, ujrzymy niesamowity skok jakościowy. To jest reklama, o której możesz przekonać się już 20 maja!

17 kwietnia 2026 EP Sports Group: za pięć lat będziemy w TOP 10 polskich agencji
Krzysztof Porębski/PressFocus

EP Sports Group razem z Akademią Piłkarską Hutnika Kraków zaprasza młodych zawodników na testy, które odbędą się 20 maja. Zapraszamy na pierwszy wywiad przed wspomnianym wydarzeniem, w którym poznajemy pracę agencji. Czym wyróżnia się ta firma na tle pozostałych? Dlaczego warto zgłosić się do EP Sports Group? Na te pytanie i wiele innych odpowiada Patryk Prus.


Udostępnij na Udostępnij na

Wiktor Cyran, igol.pl: Jaką społecznością jest EP Sports Group?

Patryk Prus: EP Sports Group jest klasyczną agencją, która dzisiaj operuje głównie w Polsce, gdzie skupiamy się na zawodnikach naturalnie U-15 wzwyż. Działamy, aby maksymalnie pomóc w zrobieniu kariery oraz zabezpieczamy prawnie kontrakty. Dbamy przy okazji o takie proste, przyjacielskich relacje.

Ja też grałem w piłkę. Byłem w Groningen, w Holandii. Wiem jak to jest tęsknić za rodzicami, płakać w poduszkę. Dzisiaj to jest model biznesowy i chcemy każdemu z zawodników zrobić karierę międzynarodową i zarabiali miliony euro. Do tego agencja zyskuje na prowizji i jest regulowana przez FIFA.

Niczego nie odkryliśmy zakładając agencję, bo schemat jest praktycznie ten sam. Nasza metodologia jest praktycznie inna. Może skupiamy się trochę bardziej na zawodniku, niż stricte na modelu biznesowym.

Jak długo grałeś w Holandii? Czego nauczyłeś się w trakcie tej przygody? 

Wiesz co, grałem trzy-cztery lata, a potem bujałem się po kilku krajach. Moja kariera była źle zarządzana. Ja też nie miałem takiego ani kumatego agenta, ani mentora. Jeżeli miałbym powiedzieć kim jestem dzisiaj, to nie jestem stricte agentem, lecz gościem, który nie zrobił kariery. A teraz mam ambicje szalonego rodzica, który chce pomóc tym moim wszystkim zawodnikom zrobić karierę. Wiem, jakie błędy zrobiłem, a nie miałem wsparcia, może mentora, którego zabrakło podczas tej drogi piłkarskiej. Niestety trzeba posiadać taką osobę, albo mieć dużo szczęścia i przejść to bez niej.

Jaka idea przyświeca EP Sports Group?

Zacząłem pracować jako skaut, a teraz właściwie od dwóch-trzech lat jako agent. Natomiast ja mam ideę bardzo prostą. Mam takie marzenie, że chciałbym wyciągnąć kogoś z bardzo niskiej ligi. Kogoś, kto może nie wierzy w siebie, a ja w niego uwierzyłem. Niech on pójdzie na tak zwane salony i zrobi karierę. Myślę, że nie interesują mnie aż tak mocno pieniądze, mimo że są ważne. Jednak jak robisz dobrą robotę, to one przyjdą. Ideą jest pomoc tym chłopakom i zwiększenie ich szans.

My nic nie obiecujemy. Jak zdajesz sobie sprawę, siedzisz w piłce, to statystyki są brutalne. Poniżej 0,5% ludzi wchodzi na jakąś kwotę. Mówię tutaj o średniej krajowej netto. Abstrahując, ile mamy miejsc dzisiaj w Polsce do grania. Posiadamy kilkadziesiąt miejsc na poziomie centralnym, nie licząc ekstraklasy.

Ideą jest pomoc zawodnikom. Chcemy zarobić, ale to, co chyba powiedziałem wcześniej. Ja nie zrobiłem tej kariery i już jej nie zrobię. Chciałbym kiedyś pójść i trochę tę ambicję swoją spełnić, widząc moich zawodników w Lidze Mistrzów. Co prawda Kacper Madzia grał w młodzieżowej Lidze Mistrzów w tym sezonie w Ajaxie Amsterdam. Natomiast to nie jest to ta Liga Mistrzów, która mnie kręci.

Gdzie pracuje EP Sports Group? Gdzie macie swoich zawodników? To jest tylko Polska czy macie ich także rozesłanych po Europie, po świecie?

Mamy zawodników na Cyprze, na Malcie, w Niemczech, w Holandii, w Belgii. Ostatnio mocno wchodzimy na grunt włoski. Jeszcze nie mamy zawodników, ale byliśmy teraz w Sampdorii. Mamy zainteresowanie kilkoma zawodnikami klubów włoskich. Myślę, że jesteśmy bardzo rozproszeni. Zresztą w strukturze agencji jest w sumie trzech Polaków, Niemiec, Holender i inni pracownicy. Zatrudniamy już naturalnie powoli ludzi do tego biznesu.

Jest też tutaj bardzo młody, dobrze dzisiaj prosperujący Jarek Kłak, który też jest notabene dziennikarzem w „Na wylot”. On jest dzisiaj szefem skautingu. W sumie przeszedł ze skauta na szefa skautingu w dwa miesiące. Jarek też pracuje, zarabia, więc pozdrawiam cały Raków Częstochowa. My nie bierzemy na staże darmowe, tylko ludziom płacimy. Szczególnie skautom, bo czas się ceni i ludzi trzeba wynagradzać.

Dlaczego młodzi piłkarze, bo wspomniałeś o tych chłopakach, którzy mają po 15 lat wzwyż, mogliby do was się zgłaszać, wiedząc, że pomożecie im zrobić kariery?

Mogliby, ale nie powinni, bo tutaj zadajesz takie flagowe pytanie. Dlaczego młodzi powinni się do nas zgłaszać? Ja zresztą uważam, że agent nie jest potrzebny. Tak naprawdę jak ktoś zdobędzie bramki, to kluby zgłoszą się same. Dzisiaj siatki skautingowe są w klubach  mocno rozwinięte.

Natomiast w przypadku, gdy faktycznie jest jakiś zakręt np. kontuzja, to dobry agent jest potrzebny. Nie taki agent z cygarem w drogim garniturze, który jest arogancki i pojawia się raz na okienko transferowe. Tylko faktycznie gość, który ma inteligencję emocjonalną na wysokim poziomie i umie odczytywać emocje innych zawodników. Facet, który staje się mentorem. Myślę, że dzisiaj jesteśmy rosnącą agencją. Myślę, że model w którym pracujemy i ile pracy wykonujemy szybko nas wyniesie. Uważam, że to już jest kwestia czasu.

Zresztą ostatnio nasza perełka –  Dominik Czeremski, który jest bramkarzem z rocznik 2009, był w składzie w Lidze Konferencji przeciwko AC Fiorentinie. My rozwijamy się bardzo szybko, więc piłkarze mogą się do nas zgłosić, lecz nie muszą. A spuentowałbym to w ten sposób, że mamy inne podejście niż inne agencje. Powiedziałbym, że bardziej relacyjne, ale też jesteśmy bardzo mocno rozwinięci technicznie i rozwijamy się na kilkunastu rynkach jednocześnie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez EP Sports Group (@epsportgroup)

Szukacie osób do pracy? Czy EP Sports Group chce się powiększać?

Zawsze! Tak, myślę, że jesteśmy otwarci. Natomiast w tym momencie mamy budżet zamknięty do lata. My każde pieniądze reinwestujemy. Ja zresztą bardzo dużo pieniędzy z własnej kieszeni wykładam, czy to na jedzenie oraz głównie na paliwo. Robię po kilka, kilkanaście tysięcy kilometrów miesięcznie. Latam i jeżdzę regularnie za granicę. Model jest taki, że lecimy cały czas inwestycyjnie.

To brzmi naprawdę bardzo, bardzo interesująco. Taka mała grupa ludzi, która tak się rozwija i jest w tylu miejscach.

Tak, nawet jak sobie spojrzysz na mojego Instagrama czy na Instagrama agencji, to przeszliśmy przez ostatnie dwa miesiące bardzo mocną drogę. Zmieniliśmy jakby wszystko w identyfikacji social mediach. Teraz działamy bardzo profesjonalnie. Zobaczysz sobie zresztą jak my podpisujemy kontakty.

Ja dzisiaj mogę się pochwalić, że EP Sports Group wizerunkowo i wizualnie robimy jedne z lepszych prezentacji zdjęciowych. Powiem tu o największych agencjach. One robią w typowych restauracjach. My mamy nasze biura po prostu w danych częściach Polski, a partnerów wynajmujemy, podnajmujemy i robimy profesjonalne zdjęcia. Teraz przez Jarka wpadliśmy na taki fajny pomysł z tym tabletem. Myślę, że tutaj też jest taka nisza biorąc pod uwagę nową generację zawodników. Wiesz, oni patrzą na social media, a dzisiaj to jest dla nich ważne.

Ja też mam taką chorą higienę, że ja naprawdę potrafię odpisać dosłownie każdemu. Piszą do mnie na przykład zawodnicy z Afryki czy z A-klasy i nawet jak wiem, że nie pomogę, to nic nie obiecuję. Jednak zawsze odpiszę, że „Nie, cześć, sorry, ale na ten moment nie ma możliwości współpracy z agencją”. Stąd też na przykład mamy obozy. EP Sports Group robi obozy dla zawodników lub test-mecze. Czasami są płatne, komercyjne, ale organizujemy także darmowe. Ostatnio robiliśmy takie w Warszawie. Teraz w Hutniku Kraków robimy też praktycznie darmowe.

Czy tam chłopaki po prostu zgłaszają się i mogą po prostu przyjść na trening?

Tak, teraz w Hutniku mamy tutaj taki temat, że roczniki od 2010 do 2012 z całej Polski lub ościennych województw mogą śmiało przyjść do nas i przetestować się. Natomiast nie każdy może się zgłosić. No ja niestety mam taką higienę, że odpisuję każdemu. Dlatego, że ja kiedyś szukałem klubów i mi nie odpisywali. Byłem na zakręcie, mając tam 23-24 lata. Miałem jeszcze takie szalone marzenia. Czy one były podparte realizmem? Nie wiem.

Natomiast pisałem do dużej ilości, nawet do polskich agentów, z którymi dzisiaj tak zdrowo rywalizujemy. Ta praca jest na pewno w pewien sposób rywalizacją agencji. Gdzieś tam zdrową, bo zdrową, ale jest. Walczysz o utalentowanych zawodników. Staramy się być lepsi w pewien sposób, jeżeli chodzi o wartości kontraktów zawodników. No i to jest spoko, bo mnie to kręci. Ja zawsze grałem w piłkę, więc no ja tak bezczelnie powiem, że my za pięć lat będziemy w TOP 10, jeżeli chodzi o agencje polskie. I możesz to wydrukować, wytłuścić i będziecie mnie potem za pięć lat będziecie mnie z tego rozliczali.

Co jest najtrudniejszego w tej pracy? Jaką umiejętność jest wymagana tak, aby bez której nie da się jakby wejść w ten świat?

Myślę, że czas, bo tak naprawdę są tylko dwa okienka transferowe. Nie zawsze jesteśmy w stanie się wstrzelić. Osobiście byłem bardzo blisko już w kilkunastu transferach – od ekstraklasy do 2. Bundesligi niemieckiej. Natomiast jest to branża, i to mówię dla wszystkich przyszłych osób, które chcą w to wejść w rolę agenta, nie mówię tu o skaucie. Jest to branża cholernie wymagająca jeżeli chodzi o cierpliwość. Jestem świetnym przykładem, bo ja nie mogę zrobić jeszcze transferu takiego topowego od trzech lat, ale go zrobię. I uciekł mi kilka razy przez kilkanaście czynników.

Prosty temat: jeden HRS mniej, czyli ten sprint maksymalny i klub nie weźmie ci zawodnika. Momentalnie uciekło czasem parę tysięcy złotych, parę tysięcy euro. Najtrudniejszy jest czas, bo jak lato ci nie wyjdzie, to musisz czekać na zimę. Czyli masz 4-5 miesięcy przygotowań. Zima jest ciężkim okienkiem transferowym, bo jest mało zawodników wolnych na rynku, budżety są okrojone. Większość tych budżetów już jest jakby przystosowana do letniego okienka.

Nie mam problemów jeżeli chodzi o nawiązywanie relacji z topowymi zawodnikami, zarządzanie rozmowami z nimi. Dzisiaj mamy to na bardzo wysokim poziomie. Nie mamy problemu jeżeli chodzi o higienę, kulturę pracy, pozyskiwanie młodych zawodników, pomysł na nich, transparentność. Uważam, że czas jest największym wrogiem w tej branży jeżeli chodzi o mnie bezpośrednio.

Bez czego jest niemożliwa praca w EP Sports Group i innych agencjach?

Nawiązywanie relacji. Myślę, że tutaj tak jak i w życiu. Jak idziesz coś sprzedać i czasem porozmawiasz o tej osobie, tej potencjalnie osobie która coś kupi od ciebie, o jej problemach, dasz mu trochę opowiedzieć o sobie, zrobisz do tego przestrzeń. W ten sposób możesz sprzedać produkt, bo ona cię lubi.

Ciężej na pewno będzie introwertykowi niż ekstrawertykowi w tej branży. No i taka umiejętność bycia konsekwentnym, bo mimo wszystko musisz być w tych negocjacjach twardy czasem. Nie możesz odpuścić i przyglądać się rozwojowi wypadków. Nie możesz sobie zrobić czegoś takiego.

Musisz być bardzo przebiegły w tej branży, bo to jest jak gra w pokera, w którego nie umiem grać. Dzisiaj rozumiem tę przestrzeń jako grę kartami, których nie masz. Często jest tak, że kluby grają kartami których nie mają, albo robią taki proces, że coś zmieniają i nagle wrzucają wszystko na wyższą instancję. Wtedy dyrektor sportowy zrzuca na prezesa, że nie ma budżetu, a tak naprawdę jeszcze 30% jest realnie do wyciągnięcia z powiedzmy tej kwoty bazowej jeżeli chodzi o zarobki.

To ta praca może być pracą czy pasją i pracą?

Myślę, że większość agentów jest szalona, bo uważam że mamy dużo świetnych agentów na rynku polskim. Są świetni ludzie, bardzo fajne osoby, których ja też często podpytywałem jak wchodziłem do tej branży. Ta branża jest hermetyczna, ponieważ tutaj nie nauczysz się czegoś z Google’a. Nie znajdziesz informacji o zarobkach oraz jak wyglądają zapisy kontraktowe. Generalnie to jest bardzo zamknięta branża i ludzie też nie chcą się dzielić swoimi doświadczeniami.

EP Sports Group ma inny model, bo my tak naprawdę często nie bierzemy pieniędzy od chłopaków. Zawodnicy to potwierdzą, czy ci których wysyłam za granicę czy gdzieś w Polsce czy z którymi w ogóle mieliśmy kontakt. Ja mówię często nawet przy tych mniejszych kontraktach „Weź chłopaku sobie tam na pizzę, dziewczynę zabierz na na obiad, na kolację, bo mi tam 100 euro czy 500 złotych nie zrobi różnicy”.

W jaki sposób agent zarabia pieniądze? Jak utrzymuje się z tej pracy?

Natomiast to jest ciężka branża mimo wszystko i dużo agentów robi to tylko dla modelu dla pieniędzy. Bo można z tego zarobić. Podam ci przykład, że jakiś czas temu, ale przez pewien okres na świecie i w Polsce był moment, w którym na przykład agent podpisywał sobie 40 zawodników. Naprawdę takich średnich graczy, którzy bezpośrednio potem nie zrobią kariery. Oni są między 24 a 27 rokiem życia z czwartej lub trzeciej ligi. On im szukał klubu, a piłkarze zarabiali powiedzmy w czwartej lidze 3 000 złotych i płacili agentowi 10-20%, czyli od 300 do tam do 500 złotych miesięcznie.

On miał powiedzmy taki dochód pasywny i agent z każdych tych kilkunastu chłopców miał miesięcznie kwoty od do każdego wynagrodzenia miesięcznego. I takie też modele były. Ja zresztą w takim modelu uczestniczyłem jako zawodnik, na przykład płaciłem co miesiąc trochę taki haracz.

Jak EP Sports Group rozmawia z zawodnikami?  Do czego wy ich przygotowujecie?

Przygotowujemy tych chłopców i jesteśmy z nimi szczerzy. Nigdy nie powiedziałem komuś, że ktoś zrobi karierę. Ja raczej paradoksalnie to ci powiem, że jak rozmawiamy z młodym zawodnikiem i z jego rodzicami to ja w pierwszych 10 minutach mówię, że „Państwa syn to ma raczej małe szanse zrobić karierę. Ja nic nie obiecuję. Obiecuję, że wykonam tytanową pracę. Obiecuję, że zawsze będę”. Mówię to i jasno określamy, że my naprawdę dużo pracujemy i jeździmy. Stąd ja mam pewność, że ta agencja będzie duża. Widzę, ile wkładamy serca i nie ma szans po prostu, że to nie wypali.

Czego zazdrościsz dzisiaj młodym chłopakom, którzy marzą o karierze?

W piłce nie ma gwarancji, że coś ci wyskoczy. Ja ci dzisiaj daję pewność, że założysz agencję – no bo to nie trzeba być jakimś nie wiem Einsteinem, żeby założyć agencję, ponieważ model jest znany od lat. Zatrudnisz dwie, trzech osoby i wykonacie tytanową pracę. Będziecie jeździć i poznawać ludzi. Zaczniecie robić transfery i coś osiągniecie.

Zazdroszczę dzisiaj tym chłopcom, że oni są na tym etapie 15-16 lat z tą całą wiedzą. No i chcę im pomóc. Dlatego chcę im pomóc i trochę zazdroszczę, bo wiesz, że zawsze chciałem mieć kogoś takiego jak ja dla nich. Kogoś kto działa w dobrej wierze i jest takim dobrym wujkiem lub przyjacielem tych zawodników.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze