Kibice, którzy zdecydowali się obejrzeć rewanżowe starcie 1/8 finału LM, na pewno nie żałują swojego wyboru. Przebieg tego meczu był równie ciekawy, co zaskakujący. Mimo że Tottenham objął prowadzenie i wydawało się, że kontroluje przebieg spotkania, przegrał i odpadł z tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.
Po remisie w Turynie faworytem byli gracze Tottenhamu. Dwie bramki zdobyte w meczu wyjazdowym stawiały ich w lepszej pozycji przed rewanżem, a do tego po ich stronie stał atut własnego boiska. Ten mecz zapowiadał się również bardzo ciekawie z tego względu, że spotkały się drużyny mające na koncie najwięcej meczów bez porażki spośród pięciu najlepszych lig. Poziom starcia nie zawiódł, a jego scenariusza chyba nikt nie przewidział.
Przewaga gospodarzy i kontrowersje sędziowskie
W początkowych minutach meczu najlepszą okazję do strzelenia bramki miał Harry Kane. Napastnik zdołał nawet ograć Buffona, ale kąt był zbyt ostry i piłka po jego strzale wylądowała w bocznej siatce. Poza tą sytuacją byliśmy świadkami kontrowersji w obrębie obydwu „szesnastek”, niestety z udziałem polskiego arbitra.
O ile z tej pierwszej Szymon Marciniak mógłby się wytłumaczyć, że piłka trafiła w rękę Chielliniego, który leżał na ziemi, o tyle w drugiej sytuacji popełnił oczywisty błąd. Douglas Costa wpadł z impetem w pole karne Tottenhamu, a chcący wygarnąć w piłkę Vertonghen trafił wślizgiem w nogi Brazylijczyka.
Później doszło do zdarzenia, którego nie mógł zauważyć polski sędzia, a po którym Juventus powinien grać w dziesiątkę. W pojedynku powietrznym Barzagli umyślnie kopnął Sona, a gdy Koreańczyk wylądował na ziemi, obrońca „Juve” próbował go jeszcze perfidnie zdeptać. Ostra, męska gra to jedno, ale zachowanie Barzagliego było godne potępienia i zasługiwało na czerwoną kartkę.
Atakowali, strzelali i się doczekali
Pierwsza połowa stała pod znakiem dominacji gospodarzy. Stwarzali sobie sytuacje i przez prawie całe 45 minut to „Spurs” byli w natarciu. Brakowało tylko gola, który potwierdziłby przewagę londyńczyków. Juventus skutecznie bronił się do 38. minuty, kiedy do siatki wpadł najbrzydszy strzał tego meczu. Strzały głową, prostym podbiciem czy wewnętrzną częścią stopy nie chciały trafić do bramki Buffona.
Za to kiks Sona okazał się najlepszym sposobem na otworzenie wyniku na Wembley. Koreańczyk po dograniu Trippiera nieczysto trafił w piłkę i to zmyliło zarówno Chielliniego, który próbował jeszcze interweniować, jak i bramkarza gości.
https://twitter.com/MadameNayGorafi/status/971505561215827968
W ten sposób Son zdobył gola, który uczynił go najskuteczniejszym graczem Tottenhamu na Wembley (14 goli i 8 asyst).
Jakość > Ilość
Od początku drugiej połowy gra się wyrównała, aż po kwadransie mecz po raz pierwszy zaczął nudzić. Wtedy Allegri przeprowadził dwie zmiany, jedna po drugiej, i chwilę później obraz gry zmienił się o 180 stopni. Szybkie dwa ciosy Juventusu w odstępie niespełna trzech minut sprawiły, że to „Stara Dama” prowadziła jedną bramką. Pierwszy celny strzał oddał Higuain i doprowadził do wyrównania, a poniżej właśnie akcja, po której mieliśmy remis:










