Kilka dni temu zwróciliśmy uwagę na terminarz egzotycznych turniejów w 2024 roku. Pominęliśmy tam jedne z rozgrywek, które będziemy śledzić pewnie z mniejszą uwagą niż przykładowo wymienione Copa America i Puchar Narodów Afryki. Piłka nożna na letnich igrzyskach olimpijskich to niespecjalnie prestiżowy turniej. W ostatnich latach zagrało tam jednak wielu piłkarzy, których ścieżki przecięły się z PKO Ekstraklasą. Jacy to piłkarze? Zapraszamy!
Na niski prestiż turnieju piłkarskiego na igrzyskach wpłynęła przede wszystkim wyrażona proceduralnie „misja olimpijska”. Zgodnie z nią profesjonaliści nie mogli brać udziału w igrzyskach do 1984 roku. Wówczas dopuszczono zawodowców, ale tylko z Azji, Afryki, Oceanii oraz Ameryki Północnej i Środkowej. Osiem lat później całkowicie zniesiono ten zakaz, by do gry dopuścić wyłącznie zawodników poniżej 23. roku życia. Cztery lata później w Atlancie zaczęły obowiązywać w całości aktualne reguły mówiące o kadrze U-23 uzupełnionej trzema starszymi graczami, z czego swoją drogą nie wszyscy korzystają.
Prestiżu nie dodaje także ulokowanie turnieju na przełomie lipca i sierpnia, gdy do gry wracają wszystkie ligi. Przykładowo w 2024 roku finał olimpijski odbędzie się 9 sierpnia, czyli po pierwszych meczach III rundy eliminacji. W swoich trzech ostatnich występach (’72, ’76, ’92) Polacy przywozili medale, ale od 32 lat nie oglądamy „Biało-czerwonych” na arenach olimpijskich. Srebrni medaliści z Barcelony to oczywiście komplet piłkarzy z polskiej ligi.
W całej historii na igrzyskach nie wystąpił ani jeden zagraniczny piłkarz reprezentujący polski klub w trakcie trwania imprezy. Ze względu na to, że w kadrach młodzieżowych (choć 23 lata to wcale nie młodzież) pole do selekcji ogranicza się do dwóch, max trzech roczników, powoływani są zawodnicy z różnym potencjałem i umiejętnościami. W przypadku wielu droga jest wyboista i niejednokrotnie prowadzi przez polską ekstraklasę. Oto oni:
Igrzyska olimpijskie 2021 – Tokio
Thabo Cele – Republika Południowej Afryki
Listę otwiera były zawodnik Radomiaka, który na ostatnich igrzyskach wystąpił we wszystkich trzech spotkaniach grupowych. Japonia, Meksyk oraz Francja okazały się mocniejsze od „Bafana Bafana”. Co ciekawe, Cele był wówczas piłkarzem bez klubu po wygaśnięciu umowy z portugalskim Cova Piedade. Trzy miesiące później przygarnął go Radomiak, którego barwy reprezentował do końca sezonu 2022/2023.
Virgil Ghita – Rumunia
Rumunia, tak jak RPA, rozegrała tylko trzy mecze grupowe w Tokio. Wygrała z Hondurasem 1:0, przegrała z Koreą Południową 0:4, żeby w meczu decydującym o awansie zremisować bezbramkowo z Nową Zelandią. Tym samym drużyna z Antypodów awansowała do ćwierćfinału, a Rumuni pojechali do domu. Ghita rozegrał komplet minut. Pół roku później przeniósł się za ponad milion euro pod Wawel, gdzie gra do dziś.
Ronaldo Deaconu – Rumunia
Kolega Ghity w kadrze na turniej. Pomocnik Korony znajduje się aktualnie na wylocie z klubu, dla którego gra od lata 2022 roku. Na igrzyskach wszedł w ostatnim meczu z Nową Zelandią na 12 minut, ale nie odmienił losów spotkania. W 90. minucie oddał niecelny strzał w bardzo dobrej pozycji.











