Legia Warszawa Dariusza Mioduskiego to jeden wielki kryzys. Praktycznie co chwilę trzeba gasić jakiś pożar, a najlepszym zawodnikiem każdego miesiąca od kilku lat jest zawodnik z numerem „12”. Czyli kibic. To już kolejny sezon w ostatnim czasie, gdy Legia Warszawa zamiast o mistrzostwo, walczy o utrzymanie. Zmieniają się zawodnicy, zmieniają się trenerzy, ale nie zmienia się on — Dariusz Mioduski.
Obecny sezon stołecznego klubu wcale nie różni się od feralnego sezonu 2021/2022. Wtedy Legia Warszawa po 16 meczach w lidze miała 18 punktów. Dziś po takiej samej liczbie spotkań ma raptem jedno oczko więcej. Choć trzeba tamtej Legii przyznać — zamiast Ligi Konferencji, warszawscy kibice mogli oglądać Ligę Europy i zacięte boje z Leicester oraz Napoli.
Legia Warszawa dalej w tym samym miejscu, co kilka lat temu
Zdawałoby się, że Liga Konferencji będzie dla stołecznego klubu szansą na rozwój. W końcu dostać się do tych rozgrywek można z palcem w czterech literach, a poziom innych drużyn często nie wykracza poza średnią arytmetyczną poziomu zespołów naszej Betclic 2. Ligi. Jednak nawet tego Legia Warszawa koncertowo nie wykorzystuje. Zważywszy na to, że już dekadę temu w polskiej piłce popularny był slogan „nauczyć się gry co trzy dni”, łączenie Ligi Konferencji z PKO Ekstraklasą nie powinno być żadnym wyzwaniem. A w rzeczywistości Legia Warszawa kolejny sezon z rzędu nie potrafi łączyć tych dwóch rozgrywek. Co gorsze, w tym sezonie wychodzi jej to wybitnie źle.
Powtórka z sezonu 2021/2022?

Na myśl o stołecznym klubie walczącym o utrzymanie wielu kibicom od razu nasuwa się sezon 2021/2022. Wtedy Legia Warszawa Czesława Michniewicza była świeżo po zdobyciu mistrzostwa, a w Lidze Europy mierzyła się ze Spartakiem Moskwa, Leicester oraz Napoli. Jednak w momencie, gdy w stołecznym klubie jest hossa, wiadomo, że zaraz przyjdzie bolesna bessa. Legia Warszawa w PKO Ekstraklasie toczyła zacięty bój o utrzymanie z Górnikiem Łęczna. Ostatecznie z ligi spadł klub z Lubelszczyzny, a Legia finalnie skończyła na 10. miejscu. Mimo wszystko w Warszawie do dzisiaj pamiętają czarne chmury, które wtedy unosiły się nad ulicą Łazienkowską 3.
Obecnie sytuacja jest bardzo podobna. Także dziwna decyzja trenerska (wtedy Gołębiewski, dziś Astiz) i także Legia Warszawa mierzy się z widmem spadku. Tylko wtedy stołeczny klub rozgrywał prestiżowe mecze na arenie międzynarodowej. A dziś? Samsunspor, Szachtar Donieck, Celje, Sparta Praga, Noah oraz Lincoln. Niedzielnemu kibicowi nawet nie chciałoby się wstać z łóżka, by włączyć telewizor. Obecnie Legia Warszawa nie dość, że musi nauczyć się wygrywać mecze (passa ośmiu spotkań bez wygranej), to jeszcze potem będzie musiała nauczyć się pokonać takie Celje i taką Termalicę Bruk-Bet Nieciecza w trakcie jednego tygodnia.
Dobre transfery okazują się kiepskie












