Gdyńska twierdza po bardzo długim czasie w końcu upadła. Arka Gdynia ligowego meczu u siebie nie przegrała od 25 sierpnia 2024 roku. Wówczas jeszcze na zapleczu PKO Ekstraklasy i pod wodzą Wojciecha Łobodzińskiego uległa Górnikowi Łęczna 1:2. Ale kto inny, jak nie Marek Papszun miał pokonać swojego ucznia, czyli Dawida Szwargę? Miał to być bardzo taktyczny mecz, a skończyło się na błędach bramkarskich i czerwonej kartce już w 40. minucie. Piłkarze Rakowa pokazują, że jeśli potencjalne odejście Marka Papszuna do Legii Warszawa ma na nich jakiś wpływ, to tylko pozytywny. Zaś Dawid Szwarga musi pozbierać swoich zawodników po kolejnej wysokiej porażce i spróbować zakończyć ten rok dobrym wynikiem.
Marek Papszun lepszy od Dawida Szwargi
Niedzielne spotkanie Arki Gdynia z Rakowem Częstochowa było szczególne ze względu na trenerów obu drużyn. Dawid Szwarga przez wiele lat był asystentem Marka Papszuna i to właśnie pod Jasną Górą zasmakował poważnej piłki. 35-latek w sezonie 2023/2024 wszedł nawet w buty swojego nauczyciela i został pierwszym trenerem Rakowa, z którym zagrał w fazie grupowej Ligi Europy. Teraz Marek Papszun jest prawdopodobnie na końcówce swojej przygody z „Medalikami”, a Dawid Szwarga prowadzi Arkę Gdynia. Ostatnio wiele mówiło się o tym, że piłkarze Rakowa będą słabiej grać ze względu na to, że ich trener wyraził chęć odejścia do Legii. Patrząc jednak na to, że ich dwa ostatnie mecze zakończyły się zwycięstwami po 4:1, to chyba jednak ta informacja zadziałała na nich bardziej motywująco niż negatywnie. Arka Gdynia nie była faworytem spotkania z Rakowem. Mimo że grała u siebie, to nie przegrała ligowego meczu od bardzo długiego czasu.
***
Kadra „Żółto-niebieskich” jest warta 8,5 miliona euro, a „Medalików” aż 37 milionów euro. Widząc obie wyjściowe jedenastki, wszystkie piłkarskie argumenty przemawiały za gośćmi z Częstochowy. Długo nie trzeba było czekać na pierwszy cios podopiecznych Marka Papszuna. Przyjezdni już w 10. minucie meczu otworzyli wynik spotkania po fatalnym błędzie bramkarza Arki Damiana Węglarza. Arkowcy próbowali nawiązać rywalizację, ale jeszcze przed przerwą nie pomógł swoim kolegom Dominick Zator, który otrzymał czerwoną kartkę. Następnie w ciągu trzech minut Raków zdobył jeszcze dwie bramki i piłkarze do szatni schodzili przy wyniku 0:3. Przez wydarzenie sprzed przerwy druga połowa nie mogła przynieść kibicom już zbyt wiele emocji. Kolejny raz nie popisał się w bramce Węglarz, którego błąd bezlitośnie wykorzystał Jonatan Braut Brunes. Dla Arki na otarcie łez pięknego gola z rzutu wolnego zdobył Marc Navarro.
Starcie Dawid Szwarga kontra Marek Papszun zakończyło się wynikiem 1:4. Raków wygrał drugi mecz z rzędu w takich samych rozmiarach. Arka zaś przegrała domowe spotkanie ligowe pierwszy raz od 15 miesięcy. To jednak kolejna wysoka porażka gdynian w lidze, która coraz bardziej komplikuje ich sytuację.











