UEFA poinformowała, że zawiesiła Arsene Wengera na dwa spotkania oraz nałożyła na niego karę 10 tysięcy euro za nieprzestrzeganie nałożonego na niego zakazu prowadzenia drużyny podczas spotkania z Udinese.
Decyzja ta oznacza, że Francuz nie będzie mógł prowadzić swojej drużyny podczas rewanżowego spotkania we Włoszech oraz w trakcie następnego, czy to w ramach fazy grupowej Ligi Mistrzów, czy też fazy grupowej Ligi Europy (w przypadku przegranej z Udinese). Wszystko przez fakt, że kamery telewizyjne wyłapały, jak za pośrednictwem siedzącego obok niego na trybunach swojego asystenta, Pata Rice’a, przekazywał instrukcje Boro Primoraciowi, zastępującego go na ławce rezerwowych. Po spotkaniu żaden z nich nie próbował nawet ukrywać, że komunikacja miała miejsce.
Wenger ma co prawda od momentu otrzymania uzasadnienia wyroku trzy dni na wniesienie apelacji, ale nie zmieni to faktu, że jego drużyna będzie musiała sobie poradzić bez niego w czasie środowego rewanżu, gdyż do czasu rozpatrzenia odwołania dzisiejsza decyzja jest ważna, a wątpliwe, żeby europejska federacja rozpatrzyła wniosek szkoleniowca w trybie ekspresowym.
Jak bronił się na łamach angielskiej prasy sam szkoleniowiec, przepisy UEFA są bardzo niejednoznaczne w kwestii wyjaśnienia, co oznacza zwrot „zakaz komunikowania się”, i jego zdaniem przekazywanie poleceń przez asystenta było dopuszczalne, co więcej, według pierwszych ustaleń z federacją, Wenger miał mieć na to zgodę. Jednak komitet do spraw dyscyplinarnych nie przyjął takiego tłumaczenia i spotkanie w Udine obejrzy tylko z trybun, z zakazem jakiegokolwiek komunikowania się ze swoim zespołem.









