Niedawno Olimpia Grudziądz po siedmiu sezonach w I Lidze spadła o jeden poziom rozgrywkowy. Latem w Grudziądzu doszło do sporej rewolucji, odszedł cały trzon zespołu i drużyna jest budowana od nowa. Jak wygląda to w chwili obecnej?
Zmiany w zespole
Z zespołu, który spadł do II Ligi, zostało raptem pięciu piłkarzy, którzy w ubiegłym sezonie odgrywali ważne role w zespole. Są to: Adrian Bielawski, Tomasz Wełna, Matic Zitko, Damian Ciechanowski i blisko czterdziestoletni kapitan Grudziądzan Marcin Kaczmarek. Klub stracił: dwóch podstawowych bramkarzy Wojciecha Małeckiego i Patryka Królczyka, kluczowego bocznego obrońcę Adriana Klimczaka, odpowiadających za budowę gry pomocników Kamila Kurowskiego, Daniela Ferugę i Damiana Michalika oraz wszystkich napastników. Drużyna była budowana od nowa. Latem w Grudziądzu pojawiło się kilku zawodników ze znanymi nazwiskami. Nowym rozgrywającym Olimpii został Aghwan Papikjan, mający na koncie występy w GKS-ie Bełchatów w Ekstraklasie. Do ataku „Biało-zielonych” wskoczyli zaś, mający przeszłość w Lechii Gdańsk, kojarzony głównie za sprawą afery alkoholowej, jaka kilka lat temu wynikła w Bytovii, Robert Hirsz i Przemysław Kita, niegdyś grający w Cracovii, a w poprzednim sezonie podstawowy napastnik Warty Poznań.
Najbardziej trafionym ruchem Olimpii okazało się jednak zakontraktowanie skrzydłowego Mateusza Marca, którego ściągnięto z Odry Opole. Marzec świetnie gra na skrzydle i prowadzi ofensywę Olimpii. W ubiegłym sezonie był on jedynie rezerwowym w Opolu. Tymczasem na poziomie drugiej ligi okazał się być postacią wiodącą. Nie tylko bowiem gra do przodu i „robi wiatr” na skrzydle, ale też potrafi się cofnąć i wspomóc grających w defensywie Bielawskiego, Ciechanowskiego lub Ariela Wawszczyka. Drugą ważną postacią klubu w II Lidze stał się bramkarz Wojciech Muzyk. W czasach, gdy zespół występował w I Lidze, był on trzecim bramkarzem, dla którego osiągnięciem było pojawienie się na ławce. Po spadku jednak i odejściu Małeckiego i Królczyka wskoczył między słupki i broni bardzo pewnie. Zdołał zatrzymać Pogoń Siedlce, uratować grudziądzki klub przed kompromitacją w Tarnobrzegu i powstrzymać Radomiaka. Broni pewnie i można się zastanawiać, czy gdyby utalentowany bramkarz dostawał więcej szans w ubiegłym sezonie, to Grudziądzanie straciliby mniej punktów?
Zmienił się także trener zespołu. Dariusza Kubickiego, któremu nie udała się misja utrzymania zespołu z Piłsudskiego 14, zastąpił Mariusz Pawlak. Pracował on wcześniej m. in. w GKS-ie Bełchatów i Chojniczance. Trener pod koniec swojej piłkarskiej kariery był zawodnikiem grudziądzkiej drużyny, a także grającym asystentem ówczesnego szkoleniowca Olimpii Marcina Kaczmarka. Pawlak to kompletne przeciwieństwo Kubickiego, podczas gdy tamten jak ognia unikał korzystania z młodych zawodników, starając się jedynie spełniać regulamin i wystawiać jednego w meczu, obecny szkoleniowiec nie wzbrania się przed korzystaniem z młodzieży, wystawiając ją chętnie i dając szansę wychowankom. Różnice widać również w grze drużyny. Olimpia Kubickiego była zespołem grającym tak, że ciężko się to oglądało. Zespól kaleczył futbol, gracze mieli problemy z konstruowaniem akcji, taktycznie ograniczającym się do „lagi na chaos”. Tymczasem Olimpia Pawlaka to grająca całkiem ładnie, lubiąca kontrolować mecz, atakująca i broniąca dosyć pewnie drużyna. Różnice widać również na konferencjach prasowych,podczas których Dariusz Kubicki mówił raczej zdawkowo i niewiele, natomiast Mariusz Pawlak mówi sporo i chętnie.











