Górnik Zabrze przegrał po raz szósty w tym sezonie. Z Zagłębiem, nawet pomimo tego, że przez prawie całą drugą połowę grał w przewadze jednego zawodnika. Przed październikową przerwą reprezentacyjną czternastokrotni mistrzowie kraju są zaledwie trzy punkty nad strefą spadkową. Kibice zaczynają być sfrustrowani.
Zabrzanie w tym sezonie są jak istna sinusoida. Bardzo dobre mecze z Pogonią Szczecin i GKS-em Katowice, niezłe z Radomiakiem (w lidze) i Legią, słabe z Motorem i Zagłębiem – tutaj głównie przez pryzmat tej gry w przewadze.
Bilans tych pierwszych kolejek całościowo jest jednak mocno niekorzystny – tylko trzy zwycięstwa, trzy remisy i aż pięć porażek… Ponadto Górnik odpadł z rozgrywek o Puchar Polski. Z drugiej strony, w poprzednim sezonie na tym etapie zmagań miał na swoim koncie dwa oczka mniej.
Skutecznego napastnika jak nie było, tak nie ma
Pisaliśmy o tym na początku sezonu, napiszemy i teraz… W końcu problem wciąż nie został rozwiązany. Ale czy w ogóle można było oczekiwać, że rozwiązany zostanie? Górnik przecież od dobrych kilku sezonów, a właściwie od momentu odejścia Igora Angulo, ma spory kłopot z efektywnym obsadzeniem pozycji numer dziewięć.
Latem do zespołu dołączyli Buksa i Zahović, a nieco później Bakis. Żaden z nich nie wniósł jednak na razie odpowiedniej jakości. Oczywiście, Słoweniec mocno przyczynił się do zwycięstw nad Pogonią i Radomiakiem, ale na tym wywód o nim można właściwie zakończyć. Od sierpnia zero goli, zero asyst.
Buksa na początku wychodził nawet w pierwszym składzie, lecz teraz Jan Urban woli wprowadzić na tę pozycję z ławki Lukasa Ambrosa i grać bez nominalnej „dziewiątki”. Po wrześniowej przerwie reprezentacyjnej Buksa w lidze nie uzbierał nawet pełnych 45 minut (a to piłkarz o statusie młodzieżowca, z którymi Górnik także ma mały problem).
Natomiast Sinana Bakisa dotychczas więcej razy w kadrze meczowej nie było, niżeli był. Na boisku widzieliśmy go dwukrotnie, ale nadal nie jest gotowy do rywalizacji w dłuższym wymiarze czasowym, co na konferencji prasowej potwierdził trener Jan Urban.
– Praca i cierpliwość do chłopaków. Albo wykorzystają swoją szansę, albo nie. Tak funkcjonuje piłka. Masz pierwszą, drugą, dziesiątą szansę, nie sprawdzasz się, dostaje ją kolejny zawodnik. Na dzień dzisiejszy skupiamy się na tym, żeby poprawić formę strzelecką naszych napastników i nie tylko. Nie mamy możliwości wymiany kogoś.












