Faza grupowa tegorocznych mistrzostw Europy dobiegła końca. Już jutro rusza faza pucharowa na Starym Kontynencie. Tymczasem my skupiamy się na podsumowaniu tej pierwszej części turnieju. Przed nami spojrzenie z kolejnej strony. Tym razem postanowiliśmy przyjrzeć się suchym statystykom. Czyli o tym, że nie warto patrzeć na liczby inne niż końcowy wynik.
Piłka prawdę ci powie. Tego założenia trzeba się trzymać, ponieważ przy spojrzeniu tylko w statystyki możemy odnieść wiele złudnych wrażeń. Idealnym przykładem jest reprezentacja Polski, która po pierwszym rzucie okiem na statystyki wygląda jak pewniak do wyjścia z grupy i jeden z głównych faworytów do wygrania turnieju.
Kartki i przewinienia
Do tej pory sędziowie w sytuacji, gdy zawodnik został sfaulowany, użyli gwizdka 806 razy. W porównaniu z poprzednim Euro, które rozegrane było we Francji, liczba przewinień spadła, ponieważ przed pięcioma laty sędziowie w takich sytuacjach musieli zagwizdać 901 razy, czyli o prawie 100 razy więcej. W tym roku najmniej przewinień wykonała reprezentacja Walii – 26. Z kolei najwięcej razy faulowali Turcy, bo 48 razy. Najłagodniejszym spotkaniem był mecz Szwajcaria – Walia z 15 faulami, a najostrzejszym spotkanie Szwajcaria – Turcja z 34 nieczystymi zagraniami. W 2016 roku mecz, który obfitował w najmniejszą liczbę fauli, to Walia – Rosja (16), a najwięcej było ich w spotkaniu Włochy Irlandia, aż 40.
Na obecnie rozgrywanych mistrzostwach tylko trzy drużyny w liczbie fauli mają czwórkę z przodu, są to: Polska – 46, Szwecja – 40 oraz Turcja – 48. Na trzy z tych drużyn dwie odpadły już po fazie grupowej, co wskazuje na fakt, że najsłabsze reprezentacje próbują grać siłowo i braki techniczne nadrabiać fizycznością.
Do dziś arbitrzy pokazali 96 żółtych kartek i dwie czerwone.
Najlepsze dla kibica, czyli ofensywa
Na tych mistrzostwach w fazie grupowej zobaczyliśmy 94 bramek. To spory progres względem Euro 2016, na którym mimo takiej samej liczby drużyn – 24 – padło 66 bramek, czyli prawie o 30% mniej. Na tegorocznym turnieju spotkanie, w którym widzieliśmy najwięcej trafień, to mecz Portugalia – Niemcy, zakończony wynikiem 2:4. Pięć lat temu najwięcej goli padło w spotkaniu Węgry – Portugalia 3:3. Wniosek jest prosty. Na wielkich turniejach warto śledzić mecze z udziałem Portugalczyków.
Teraz mieliśmy też mniej starć z bezbramkowym wynikiem. Rezultatem 0:0 zakończył się tylko mecz Anglia – Szkocja. Na poprzednich mistrzostwach Europy mieliśmy takich spotkań cztery. Lekko zmniejszyła się też liczba starć z jedną bramką. W 2021 roku takich spotkań mieliśmy osiem, a na ubiegłych mistrzostwach Starego Kontynentu – dziesięć.
Tym razem siedmiokrotnie padały dwie bramki. W ośmiu spotkaniach piłka trzy razy zatrzepotała w siatce. Pięć spotkań grupowych zakończyło się z czterema trafieniami. Natomiast pięć goli zobaczyliśmy w czterech pojedynkach grupowych. Najwięcej bramek w fazie grupowej strzeliła Holandia – osiem, a najmniej Szkocja, Finlandia i Turcja, czyli po jednej bramce.










