Wyniki włoskiego szkoleniowca w Chelsea mogą robić wrażenie – dziewięć zwycięstw i tylko jedna porażka w dwunastu spotkaniach. Zwłaszcza niedzielne zwycięstwo 5:1 nad Tottenhamem było imponujące. – Dobrze było wygrać tak wysoko, ponieważ zyskaliśmy dużo pewności siebie, a zawodnicy są także bardziej zmotywowani – powiedział Di Matteo.
Włoch zaznaczył, że nie powinno się automatycznie skreślać szans jego zespołu. – Jutro wybiegną dwie drużyny na boisko. Wierzymy, że jeżeli zagramy swoje, to jesteśmy w stanie pokonać rywali, zwłaszcza po serii ostatnich meczów – powiedział.

Z pewnością na boisku nie zobaczymy jednak Davida Luiza, który odniósł uraz w meczu przeciwko Tottenhamowi. – Kontuzja Davida to dla nas poważna strata, ponieważ był w ostatnim czasie w świetnej formie, ale liczymy, że wróci w przeciągu dwóch tygodni na samą końcówkę sezonu – powiedział trener Chelsea.
W swojej krótkiej karierze trenerskiej spotkanie z Barceloną traktuje jako najtrudniejsze. – Dla każdego menedżera mecze przeciwko Barcelonie byłyby najtrudniejszym wyzwaniem, z jakim przyszłoby im się zmierzyć. Tak też jest i ze mną, ale wierzę, że damy radę. Choć wielu cały czas mówi o Messim, taktykę rozpisuje się, aby zatrzymać cały zespół, a nie jednego piłkarza.
Roberto Di Matteo nie krył też słów uznania pod adresem swojego vis-a-vis. – Guardiola to jednej z najbardziej utytułowanych szkoleniowców we współczesnym futbolu. Jego wyniki mówią same za siebie i każdy aspiruje, aby się z nimi zmierzyć – zakończył Włoch.
Na Stamford Bridge pytał i notował Robert Błaszczak










