Triumf w rozgrywkach Premier League od lat jest dla angielskich klubów czymś niezwykle istotnym. Tegoroczny zwycięzca w wyścigu o tytuł najlepszej drużyny w Anglii jest już raczej znany. Jednak nie umniejsza to w żaden sposób reszcie meczów w angielskiej ekstraklasie. Można więc śmiało powiedzieć, że marcowe derby Manchesteru miały być tak czy inaczej obfite w emocje i walkę do samego końca.
Nie zważając na to, że prawdopodobnie kwestią czasu jest, aż Manchester City zdobędzie tytuł mistrzowski, wszyscy kibice liczyli na godne oglądania widowisko. Derby Manchesteru zawsze miewały swoje podteksty i były jednymi z najbardziej elektryzujących spotkań w europejskim futbolu.
Gospodarze podchodzili do tego spotkania z niezwykle komfortowej pozycji. Przed tą serią gier mieli nad drugim zespołem, jakim notabene był ich dzisiejszy rywal, aż 14 punktów przewagi. Dodatkowo byli w niesamowitej formie i wydawało się, że jedynie cud może przerwać ich pewny marsz po zwycięstwo w tegorocznej edycji Premier League.
Manchester United natomiast, jak już wcześniej wspomniano, zajmował przed tą kolejką drugie miejsce w ligowej tabeli. Do „Obywateli” tracili wyżej wymienione 14 „oczek”. Na dodatek przez ostanie dwa ligowe remisy i wczorajsze zwycięstwo Leicester spadli na trzecią lokatę. Jeżeli podopieczni Ole Gunnara Solskjaera chcieli pokazać, że nie składają broni w walce o mistrzostwo Anglii, musieli wygrać niedzielne derby Manchesteru.
Nieobecność Davida de Gei
Hiszpański golkiper opuścił ostatnie ligowe spotkanie przeciwko Crystal Palace ze względu na sprawy rodzinne. Golkiper „Czerwonych Diabłów” musiał być obecny przy swojej małżonce ze względu na narodziny swojego dziecka. Piłkarz chciał powrócić do Anglii i zagrać w niezwykle ważnym starciu z City. Jednak norweski szkoleniowiec stwierdził, że lepiej będzie, jak zostanie on przez najbliższe dni przy swojej rodzinie w Hiszpanii.
Na derby Manchesteru gotowy więc musiał być Dean Henderson. Młody bramkarz United grał w ostatnim starciu z „Orłami” i spisał się naprawdę bardzo dobrze. Ponadto w przekroju całego sezonu Anglik pokazywał, że zasługuje na grę w wyjściowej jedenastce. Na dodatek większość kibiców domagała się, aby to Henderson był pierwszym bramkarzem.











