Każdy pojedynek Borussii Dortmund z Bayernem Monachium obfituje w emocje i mówi się o nim na długo przed i długo po. Przez ostatnie lata były to mecze dwóch najlepszych drużyn w kraju.
13 października Borussia Dortmund była liderem z pięciopunktową przewagą nad Bayernem. Trzy tygodnie później to Bawarczycy znajdują się na pierwszym miejscu z trzema punktami więcej od swojego rywala.
Jupp Heynckes przejął Bayern 9 października i od tego momentu wygrał trzy mecze w lidze do zera, dokładając do tego dwa zwycięstwa w Lidze Mistrzów i jedno w Pucharze Niemiec. W tym samym okresie Borussia zremisowała dwa spotkania w Lidze Mistrzów z cypryjskim APOEL-em, przegrała w lidze dwukrotnie, raz zremisowała, a jedyne zwycięstwo odniosła w Pucharze Niemiec z trzecioligowym Magdeburgiem. Mimo że kryzys to jeszcze za duże słowo, to jednak faworytem jest Bayern. Ostatni raz BVB straciło tyle goli z rzędu w lidze jeszcze za schyłkowych czasów Kloppa.

Efekt Heynckesa
Przyjście Heynckesa odmieniło Bayern przede wszystkim mentalnie. Rzuca się w oczy, jak jego podopieczni odzyskali autentyczną radość z gry, a kolejne zwycięstwa tylko ich wzmacniają. Sześć spotkań, sześć zwycięstw, w tym dwa bardzo ważne z RB Leipzig. Goście nie mogą przystąpić do sobotniego meczu w lepszych humorach. Jupp skupił się na detalach: dłuższych rozgrzewkach, dokładniejszym przyjmowaniu piłki, celniejszych podaniach, na ogólnej sumienności w grze. Heynckes w wywiadzie dla „Bilda” nawiązywał do legendarnego już zespołu Bayernu z sezonu 2012/2013, kiedy to sięgnął po potrójną koronę: – Do tej pory fascynuje mnie, jak zawzięta i skupiona była ta drużyna na wyznaczonych celach, a jednocześnie, jak bardzo była ona zżyta ze sobą. I tą drogą musimy dalej podążać. Ta jedność, ta gotowość pomocy jeden drugiemu to coś, co musimy znowu powtórzyć.
Heynckes scementował defensywę, a powrót do Martineza grającego na „szóstce” okazał się strzałem w dziesiątkę. Wariant ze wspomagającym go Rudym też wydaje się najlepszym rozwiązaniem, co pokazał ligowy mecz z RBL. Alaba teraz, a Alaba za Carlo to niebo a ziemia, choć dalej są u niego jeszcze spore rezerwy. Oczywiście nie jest idealnie, to jeszcze nie jest ten Bayern, jaki powinien być, ale Bawarczycy są na właściwej drodze, żeby odzyskać to, co utracili za Ancelottiego.











