Widzew Łódź dobrze rozpoczął rundę wiosenną, awans do strefy barażowej był w zasięgu łodzian. Gra nie zachwycała, mecze nie należały do tych, które ogląda się najprzyjemniej, ale chociaż wyniki były korzystne. RTS punktował dlatego, że to rywale wyglądali bardzo słabo, widzewiacy mieli też dużo szczęścia. Po kompromitującej porażce z Zagłębiem Sosnowiec i remisie z Puszczą zwolniono Enkeleida Dobiego.
Ten sezon miał być inny od poprzednich. Przy al. Piłsudskiego chcieli skupić się na budowaniu drużyny, wprowadzaniu do niej młodych zawodników. Trener miał dostać czas na zbudowanie zespołu, aby w przyszłym sezonie powalczyć o awans do ekstraklasy. W bieżących rozgrywkach drużyna nie odczuwała aż takiej presji, jak miało to miejsce w poprzednich latach, kiedy Widzew musiał awansować rok po roku. Nawet to nie pomogło. To ósmy zwolniony trener po reaktywacji klubu. Czy kibice doczekają się w końcu stabilizacji w Widzewie?
Koniec przygody Dobiego
Enkeleid Dobi obiecywał, że jego drużyna będzie grała ładną dla oka, ofensywną piłkę, na dużej intensywności. Czy tak rzeczywiście było? Jesienią zespół tworzył sobie dużo sytuacji bramkowych, miał jednak problem ze skutecznością, co przekładało się na słabe wyniki. Można jednak powiedzieć, że gra była lepsza, niż wskazywała na to lokata w tabeli. Po jesieni mało kto wierzył w awans do baraży.
Wiosną sytuacja się zmieniła. Widzew regularnie zdobywał punkty, miał niezłe mecze, ale stanowiły one mniejszość. Pozostałe spotkania były bardzo trudne do oglądania, takie jak remis w Opolu z lokalną Odrą, porażka z Zagłębiem Sosnowiec, podział punktów z Puszczą czy nawet zwycięstwo nad Chrobrym Głogów. Albańczyk nie musiał się martwić o posadę, dopóki słabe mecze jego podopiecznych dawały punkty pozwalające zbliżyć się do czołowej szóstki. Po kompromitacji w Sosnowcu i słabym meczu z Puszczą skończyła się cierpliwość.
O opinię w kwestii zwolnienia Enkeleida Dobiego zapytałem jednego z ekspertów od polskich lig w naszej redakcji, Antoniego Majewskiego:
– Moim skromnym zdaniem decyzja o zwolnieniu trenera Dobiego była nieprzemyślana i zupełnie niezrozumiała. Szkoleniowiec robił z beniaminkiem naprawdę dobrą robotę, szczególnie wiosną, kiedy łodzianie do tej pory przegrali tylko jeden mecz, z Zagłębiem w Sosnowcu. W końcu wszystko zaczęło się układać, zespół zaczął rozpychać się coraz wyżej w tabeli, nawet zaglądać w stronę strefy barażowej. Niestety z klubu dochodzą głosy o nieporozumieniu na linii zarząd – trener, a zatem można się domyślać, że trener Dobi pożegnał się z posadą z zupełnie innych niż czysto sportowe powodów.











