Piątkowe mecze, ostatnie w fazie grupowej, zapowiadają się niesłychanie ciekawie. O awans walczą drużyny Portugalii, Wybrzeża Kości Słoniowej i Hiszpanii, więc emocji nie zabraknie. Szczególnie ciekawie zapowiada się starcie Brazylii z Portugalią.
Grupa G: Portugalia – Brazylia
Brazylia rozkręca się z każdym kolejnym meczem (fot. Skysports.com)
Najbardziej oczekiwany mecz najlepszej mundialowej grupy zadecyduje o tym, kto awansuje do fazy pucharowej. Brazylia awans ma już zapewniony, o drugie miejsce walczą Portugalczycy z reprezentantami WKS. Europejczycy mogą nawet przegrać, a awans i tak będzie niemal pewny. Wszystko przez niesamowitą kanonadę, jaką urządzili sobie podopieczni Carlosa Queiroza w meczu z Koreą.
Brazylia pod rządami Dungi gra niezbyt brazylijsko. Trener zaszczepił w nich zmysł taktyczny, pokazał im, co mają robić na boisku, by w połowie lipca Lucio mógł ucałować Puchar Świata FIFA. Pokazał im, że nie muszą przedryblować całej defensywy rywali, żeby gładko wygrywać. Brazylia rozkręca się z każdym kolejnym meczem. Spotkanie z Koreą Północną zostało, co widać z perspektywy czasu, potraktowane ulgowo. Całą potęgę reprezentacja pokazała w starciu z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Rywale grali tak, jak pozwalali Brazylijczycy. Nie przełamali mocarnych szyków defensywy, nie zatrzymali ofensywnego kwartetu. Niesłuszna, czerwona kartka dla Kaki paradoksalnie może pomóc drużynie. Trener przekona się, jak wygląda jego ekipa bez gracza Realu, a on sam odpocznie przed decydującymi meczami.
Portugalia niesiona siłą masakry, o jaką pokusili się w meczu z Koreą, spróbuje powalczyć o prymat w grupie. Szanse ma małe, ale nie zaszkodzi spróbować. Jeśli prawdą są słowa Ronaldo, który stwierdził, że gdy strzeli pierwszego gola, dalsze pojawią się w ilościach przemysłowych, to Portugalczycy nie powinni tracić nadziei. Świetna forma Tiago również napawa optymizmem. Gdyby Pepe był w pełni sprawny, środek pola drużyny wyglądałby bardzo solidnie. Doskonale prezentuje się, jak na razie, Fabio Coentrao, którego hiszpańska prasa widzi już w Realu Madryt.
W drużynie Portugalii prawdopodobnie zabraknie lekko kontuzjowanego Deco. Ruben Amorim, który dostał się do reprezentacji w ostatniej chwili, również nabawił się urazu i nie pojawi się na boisku. W ekipie Brazylii zabraknie zapewne dwóch piłkarzy odpowiedzialnych za rozegranie. Kaka pauzuje za czerwoną kartkę, a Elano zmaga się z kontuzją łydki. Zostaną oni zastąpieni przez dwóch graczy spośród trójki: Nilmar, Dani Alves, Julio Baptista.
Czekamy na wielkie spotkanie, trzymając za słowo trenera Queiroza: – Brazylia jest zawsze bardzo wymagającym rywalem. Myślę, że zarówno my, jak i nasi rywale, stworzymy niezapomniane widowisko.
Brazylia: Julio Cesar – Maicon, Lucio, Juan, Michel Bastos – Gilberto Silva, Felipe Melo – Julio Baptista, Nilmar, Robinho – Luis Fabiano
Grupa G: Korea Północna – Wybrzeże Kości Słoniowej
Czy Hiszpania po raz kolejny ulegnie niżej notowanemu rywalowi? (fot. Skysports.com)
Obie drużyny grają o życie. WKS o trwanie na futbolowym szczycie, a Korea o możliwość normalnej egzystencji w swojej ludowej ojczyźnie. Kolejny pogrom, jedyny wynik dający awans Afrykanom, byłby przyjęty przez umiłowanego Kim Dzong Ila z dużym niezadowoleniem. Zachód nie może tak po prostu ośmieszać wysłanników narodu. Gracze WKS, niemający w głowie wizji obozu pracy, są pewni, że awans jest możliwy i zapowiadają walkę.
Do boju ma poprowadzić ich człowiek z żelaza i z marmuru jednocześnie, Didier Drogba, który po błyskawicznym powrocie do zdrowia zdążył strzelić gola Brazylii, zmniejszając wymiar klęski i ratując honor drużyny. Domniemane podziały w drużynie i konflikt na linii Drogba – Kolo Toure jak na razie nie przekładają się na obraz gry.
Wygrana graczy z Afryki jest pewna, pogrom już mniej. Koreańczycy nie otworzą się, gra na remis to najlepsze, co mogą zrobić. Kwestia awansu z grupy jest praktycznie rozstrzygnięta, wie o tym trener afrykańskiej drużyny, który jednak nie traci nadziei: – Pozostał jeden mecz, wygramy go, bo jesteśmy to sobie winni. Pozostaje nadzieja, że sprawy ułożą się po naszej myśli.
Wybrzeże Kości Słoniowej: Barry – Demel, K. Toure, Zokora, Tiene – Y. Toure, Eboue, Tiote – Gervinho, Drogba, Kalou
Grupa H: Chile – Hiszpania
Szwajcaria walczy o awans (fot. Skysports.com)
Hiszpania ma poważne problemy. Przegrana ze Szwajcarią postawiła podopiecznych Vicente del Bosque w trudnej sytuacji. Tylko wygrana zapewni im awans, a o wygraną z piłkarzami Marcelo Bielsy może być ciężko. „El Loco” stworzył drużynę, która, mimo braku prawdziwych gwiazd, gra futbol ofensywny, szybki i niezwykle miły dla oka. Ustawienie 3-4-3 to we współczesnym futbolu rzadkość, ewenement, do którego rywale muszą się specjalnie przygotowywać.
Hiszpanie wybiegną, według dziennika „Marca”, w ustawieniu 4-3-3, z „magicznym tercetem” w linii napadu. Fernando Torresa oskrzydlać będą dwaj gracze Barcelony – rekonwalescent Iniesta i strzelec dwóch goli w ostatnim meczu, Villa. Wobec powrotu Andresa, miejsce w składzie stracił Jesus Navas. Reszta składu bez zmian. Hiszpanie liczą na dobrą grę Xabiego Alonsu i jego firmowe podania. Zadaniem „Generała Xavi” jest robić to, do czego przyzwyczaił fanów, a Sergi Busquets ma po prostu nie popełniać błędów. Siła ofensywy i defensywy „Fa Furia Roja” jest straszna. Jeśli tylko uda im się nie zagubić w milionowych podaniach, a ponadto wykorzystają szybkość Ramosa, kreatywność Hernandeza i instynkt Villi, to wygrają ten mecz. Ale jeśli nie…
… to Chile wykorzysta każdy błąd. „El Chupete” Suazo nie zawaha się w sytuacji sam na sam z Ikerem, obrońcy nie cofną nogi, a Bravo nie popełni głupiego błędu. Chilijczycy nie stracili jeszcze gola na mundialu. Mało tego, w ostatnich sparingach przed przylotem na turniej również zachowywali czyste konto. Mecze ze Szwajcarią i Hondurasem pokazały, że potencjał „La Roja” jest wielki.
Faworytem w tym meczu wcale nie musi być Hiszpania. Dla Chile ważne jest, by w fazie pucharowej nie trafić na Brazylię, więc o kalkulacjach mowy być nie może. Jeśli ktoś zamierza postawić majątek na wygraną Hiszpanów, radzę to jeszcze raz przemyśleć.
Hiszpania, drużyna kompletna, pełna gwiazd, dowodzona przez świetnego trenera, a może Chile, zespół z solidnymi piłkarzami, szalonym trenerem i statusem czarnego konia? Wynik jutro późnym wieczorem.
W drugim meczu grupy H spotkają się drużyny, które również mogą wyjść z grupy. O ile Szwajcarii wystarczy potknięcie Hiszpanii lub własne wysokie zwycięstwo, to Honduras musi liczyć na wygraną Chilijczyków i dodatkowo rozgromić Helwetów. Biorąc pod uwagę fakt, że Szwajcarom gola nie potrafił strzelić hiszpański gwiazdozbiór, a Chile trafiło tylko raz, szanse na pogrom są nader małe. Honduras nie ma argumentów, by cokolwiek ugrać w tym meczu. Palacios to mimo wszystko za mało na żelazną defensywę drużyny Hitzfelda.
W drużynie Szwajcarii zabraknie kontuzjowanego Senderosa i zawieszonego Bahramiego. Szansę na grę w pierwszym składzie dostanie zatem Tranquillo Barnetta. Reinaldo Rueda jest w niesłychanie komfortowej sytuacji i ma do dyspozycji całą kadrę. Zero kontuzji, zero kar.
Zdecydowanym faworytem do zwycięstwa w tym meczu jest Szwajcaria, każdy inny wynik będzie sporą niespodzianką. Helweci po cichu liczą na potknięcie Hiszpanii i awans do fazy pucharowej. Oczywiste jest, że Szwajcarzy będą musieli zagrać znacznie ofensywniej niż w ostatnich meczach. Otwarcie przyznaje to Hitzfeld:
– Musimy się zaprezentować inaczej niż w meczu z Hiszpanią. Wtedy wiedzieliśmy, że przez cały czas będziemy się bronić. Honduras to dobry technicznie zespół, którego ofensywa także ma dużo do zaoferowania. W defensywie są jednak bardzo często źle zorganizowani. W ten sposób tworzą się luki, które musimy wykorzystać.
Piątkowe mecze, ostatnie w fazie grupowej, zapowiadają się niesłychanie ciekawie. O awans walczą drużyny Portugalii, Wybrzeża Kości Słoniowej i Hiszpanii, więc emocji nie zabraknie. Szczególnie ciekawie zapowiada się starcie Brazylii z Portugalią.
Grupa G: Portugalia – Brazylia
Brazylia rozkręca się z każdym kolejnym meczem (fot. Skysports.com)
Najbardziej oczekiwany mecz najlepszej mundialowej grupy zadecyduje o tym, kto awansuje do fazy pucharowej. Brazylia awans ma już zapewniony, o drugie miejsce walczą Portugalczycy z reprezentantami WKS. Europejczycy mogą nawet przegrać, a awans i tak będzie niemal pewny. Wszystko przez niesamowitą kanonadę, jaką urządzili sobie podopieczni Carlosa Queiroza w meczu z Koreą.
Brazylia pod rządami Dungi gra niezbyt brazylijsko. Trener zaszczepił w nich zmysł taktyczny, pokazał im, co mają robić na boisku, by w połowie lipca Lucio mógł ucałować Puchar Świata FIFA. Pokazał im, że nie muszą przedryblować całej defensywy rywali, żeby gładko wygrywać. Brazylia rozkręca się z każdym kolejnym meczem. Spotkanie z Koreą Północną zostało, co widać z perspektywy czasu, potraktowane ulgowo. Całą potęgę reprezentacja pokazała w starciu z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Rywale grali tak, jak pozwalali Brazylijczycy. Nie przełamali mocarnych szyków defensywy, nie zatrzymali ofensywnego kwartetu. Niesłuszna, czerwona kartka dla Kaki paradoksalnie może pomóc drużynie. Trener przekona się, jak wygląda jego ekipa bez gracza Realu, a on sam odpocznie przed decydującymi meczami.
Portugalia niesiona siłą masakry, o jaką pokusili się w meczu z Koreą, spróbuje powalczyć o prymat w grupie. Szanse ma małe, ale nie zaszkodzi spróbować. Jeśli prawdą są słowa Ronaldo, który stwierdził, że gdy strzeli pierwszego gola, dalsze pojawią się w ilościach przemysłowych, to Portugalczycy nie powinni tracić nadziei. Świetna forma Tiago również napawa optymizmem. Gdyby Pepe był w pełni sprawny, środek pola drużyny wyglądałby bardzo solidnie. Doskonale prezentuje się, jak na razie, Fabio Coentrao, którego hiszpańska prasa widzi już w Realu Madryt.
W drużynie Portugalii prawdopodobnie zabraknie lekko kontuzjowanego Deco. Ruben Amorim, który dostał się do reprezentacji w ostatniej chwili, również nabawił się urazu i nie pojawi się na boisku. W ekipie Brazylii zabraknie zapewne dwóch piłkarzy odpowiedzialnych za rozegranie. Kaka pauzuje za czerwoną kartkę, a Elano zmaga się z kontuzją łydki. Zostaną oni zastąpieni przez dwóch graczy spośród trójki: Nilmar, Dani Alves, Julio Baptista.
Czekamy na wielkie spotkanie, trzymając za słowo trenera Queiroza: – Brazylia jest zawsze bardzo wymagającym rywalem. Myślę, że zarówno my, jak i nasi rywale, stworzymy niezapomniane widowisko.
Brazylia: Julio Cesar – Maicon, Lucio, Juan, Michel Bastos – Gilberto Silva, Felipe Melo – Julio Baptista, Nilmar, Robinho – Luis Fabiano
Grupa G: Korea Północna – Wybrzeże Kości Słoniowej
Czy Hiszpania po raz kolejny ulegnie niżej notowanemu rywalowi? (fot. Skysports.com)
Obie drużyny grają o życie. WKS o trwanie na futbolowym szczycie, a Korea o możliwość normalnej egzystencji w swojej ludowej ojczyźnie. Kolejny pogrom, jedyny wynik dający awans Afrykanom, byłby przyjęty przez umiłowanego Kim Dzong Ila z dużym niezadowoleniem. Zachód nie może tak po prostu ośmieszać wysłanników narodu. Gracze WKS, niemający w głowie wizji obozu pracy, są pewni, że awans jest możliwy i zapowiadają walkę.
Do boju ma poprowadzić ich człowiek z żelaza i z marmuru jednocześnie, Didier Drogba, który po błyskawicznym powrocie do zdrowia zdążył strzelić gola Brazylii, zmniejszając wymiar klęski i ratując honor drużyny. Domniemane podziały w drużynie i konflikt na linii Drogba – Kolo Toure jak na razie nie przekładają się na obraz gry.
Wygrana graczy z Afryki jest pewna, pogrom już mniej. Koreańczycy nie otworzą się, gra na remis to najlepsze, co mogą zrobić. Kwestia awansu z grupy jest praktycznie rozstrzygnięta, wie o tym trener afrykańskiej drużyny, który jednak nie traci nadziei: – Pozostał jeden mecz, wygramy go, bo jesteśmy to sobie winni. Pozostaje nadzieja, że sprawy ułożą się po naszej myśli.
Wybrzeże Kości Słoniowej: Barry – Demel, K. Toure, Zokora, Tiene – Y. Toure, Eboue, Tiote – Gervinho, Drogba, Kalou
Grupa H: Chile – Hiszpania
Szwajcaria walczy o awans (fot. Skysports.com)
Hiszpania ma poważne problemy. Przegrana ze Szwajcarią postawiła podopiecznych Vicente del Bosque w trudnej sytuacji. Tylko wygrana zapewni im awans, a o wygraną z piłkarzami Marcelo Bielsy może być ciężko. „El Loco” stworzył drużynę, która, mimo braku prawdziwych gwiazd, gra futbol ofensywny, szybki i niezwykle miły dla oka. Ustawienie 3-4-3 to we współczesnym futbolu rzadkość, ewenement, do którego rywale muszą się specjalnie przygotowywać.
Hiszpanie wybiegną, według dziennika „Marca”, w ustawieniu 4-3-3, z „magicznym tercetem” w linii napadu. Fernando Torresa oskrzydlać będą dwaj gracze Barcelony – rekonwalescent Iniesta i strzelec dwóch goli w ostatnim meczu, Villa. Wobec powrotu Andresa, miejsce w składzie stracił Jesus Navas. Reszta składu bez zmian. Hiszpanie liczą na dobrą grę Xabiego Alonsu i jego firmowe podania. Zadaniem „Generała Xavi” jest robić to, do czego przyzwyczaił fanów, a Sergi Busquets ma po prostu nie popełniać błędów. Siła ofensywy i defensywy „Fa Furia Roja” jest straszna. Jeśli tylko uda im się nie zagubić w milionowych podaniach, a ponadto wykorzystają szybkość Ramosa, kreatywność Hernandeza i instynkt Villi, to wygrają ten mecz. Ale jeśli nie…
… to Chile wykorzysta każdy błąd. „El Chupete” Suazo nie zawaha się w sytuacji sam na sam z Ikerem, obrońcy nie cofną nogi, a Bravo nie popełni głupiego błędu. Chilijczycy nie stracili jeszcze gola na mundialu. Mało tego, w ostatnich sparingach przed przylotem na turniej również zachowywali czyste konto. Mecze ze Szwajcarią i Hondurasem pokazały, że potencjał „La Roja” jest wielki.
Faworytem w tym meczu wcale nie musi być Hiszpania. Dla Chile ważne jest, by w fazie pucharowej nie trafić na Brazylię, więc o kalkulacjach mowy być nie może. Jeśli ktoś zamierza postawić majątek na wygraną Hiszpanów, radzę to jeszcze raz przemyśleć.
Hiszpania, drużyna kompletna, pełna gwiazd, dowodzona przez świetnego trenera, a może Chile, zespół z solidnymi piłkarzami, szalonym trenerem i statusem czarnego konia? Wynik jutro późnym wieczorem.
W drugim meczu grupy H spotkają się drużyny, które również mogą wyjść z grupy. O ile Szwajcarii wystarczy potknięcie Hiszpanii lub własne wysokie zwycięstwo, to Honduras musi liczyć na wygraną Chilijczyków i dodatkowo rozgromić Helwetów. Biorąc pod uwagę fakt, że Szwajcarom gola nie potrafił strzelić hiszpański gwiazdozbiór, a Chile trafiło tylko raz, szanse na pogrom są nader małe. Honduras nie ma argumentów, by cokolwiek ugrać w tym meczu. Palacios to mimo wszystko za mało na żelazną defensywę drużyny Hitzfelda.
W drużynie Szwajcarii zabraknie kontuzjowanego Senderosa i zawieszonego Bahramiego. Szansę na grę w pierwszym składzie dostanie zatem Tranquillo Barnetta. Reinaldo Rueda jest w niesłychanie komfortowej sytuacji i ma do dyspozycji całą kadrę. Zero kontuzji, zero kar.
Zdecydowanym faworytem do zwycięstwa w tym meczu jest Szwajcaria, każdy inny wynik będzie sporą niespodzianką. Helweci po cichu liczą na potknięcie Hiszpanii i awans do fazy pucharowej. Oczywiste jest, że Szwajcarzy będą musieli zagrać znacznie ofensywniej niż w ostatnich meczach. Otwarcie przyznaje to Hitzfeld:
– Musimy się zaprezentować inaczej niż w meczu z Hiszpanią. Wtedy wiedzieliśmy, że przez cały czas będziemy się bronić. Honduras to dobry technicznie zespół, którego ofensywa także ma dużo do zaoferowania. W defensywie są jednak bardzo często źle zorganizowani. W ten sposób tworzą się luki, które musimy wykorzystać.