Już we wtorek dowiemy się, które dwie drużyny jako pierwsze awansują do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Faworytami tych dwóch konfrontacji są Atletico Madryt i Bayern, którzy pierwsze mecze wygrali.
Atletico Madryt – AC Milan
Przed trzema tygodniami podopieczni Diego Simeone mieli sporo szczęścia, bowiem to gospodarze byli lepszą drużyną na San Siro. Goście zagrali jednak skuteczniej i w kontekście awansu do ćwierćfinału to oni są w zdecydowanie lepszej sytuacji.

Argentyński trener będzie jeszcze o tyle w dobrej sytuacji, że będzie mógł wystawić prawie najsilniejszy możliwy skład, łącznie z odpoczywającym w ostatnim meczu ligowym Diego Costą, który musiał odbyć przymusową karę zawieszenia za nadmiar żółtych kartek. Jedynym nieobecnym będzie Tiago, co nie jest jakiś wielkim zmartwieniem, tym bardziej że na jego pozycji mogą zagrać Mario Suarez i Gabi, a nawet w ostateczności Diego i Jose Sosa. Szczególnie ważny jest powrót świeżo upieczonego reprezentanta Hiszpanii, którego gol przesądził przecież o wyniku pierwszego pojedynku.
Trener Milanu również będzie miał do dyspozycji prawie pełną kadrę, jedynym wyjątkiem będzie odpoczywający z powodu kartek Ricardo Montolivo. Seedorf nie może mieć jednak zbyt wielu powodów do optymizmu, bo w przeciwieństwie do rywali, jego zespół bardzo mizernie spisuje się w rozgrywkach ligowych i czeka go bardzo trudna batalia o chociażby udział w Lidze Europy. Ostatni mecz ligowy z Udinese pokazał jednak, że Holender szykuje wszystko, co ma najlepsze na drużynę ze stolicy Hiszpanii i cały czas wierzy w możliwość gry wśród najlepszych ośmiu drużyn Europy.
Bukmacherzy nie dają jednak jego piłkarzom najmniejszych szans płacąc ok. 8 zł na każdą złotówkę na nich postawioną. Awans gospodarzy spowoduje zaś, że zarobimy tylko niewiele więcej niż sami zainwestowaliśmy.
Bayern Monachium – Arsenal Londyn
Pierwsze starcia tych zespołów przyniosło nam mnóstwo emocji, w postaci czerwonej kartki dla Wojciecha Szczęsnego, niestrzelonego karnego przez Alabę i Oezila oraz dwóch bramek zdobytych przez piłkarzy prowadzonych przez Pepa Guardiolę.
Teoretycznie więc piłkarze z Monachium powinni już ze spokojem myśleć o kolejnym rywalu w walce o obronę tytułu. „Bawarczycy” grają pięknie dla oka i niezwykle skutecznie, z dziecinną łatwością pożerając kolejnych rywali. Podobny scenariusz mieliśmy jednak w zeszłym roku i niewiele brakowało, aby roztrwoniliby przewagę, jaką mieli po pierwszym meczu. Tym razem wydaje się jednak, że Pep nie popełni błędów swojego poprzednika i zrezygnuje z Mario Mandżukicia kosztem wzmocnienia środka pola.










