Ostatni mecz 18. kolejki PKO Ekstraklasy nie przyprawił kibiców o wielkie emocje. Cracovia pewnie pokonała Górnik Zabrze 2:0 i awansowała w tabeli na 6. miejsce. Przyjezdni zajmują 12. miejsce, mając trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. „Pasy” dały sygnał, że będą liczyć się w walce o europejskie puchary i łatwo nie odpuszczą, natomiast „Trójkolorowi” muszą szukać innych rozwiązań i wzmocnień, ponieważ w tym okienku transferowym byli bardzo bierni.
Już od bardzo dawna nie doświadczyliśmy takiego meczu, w którym drużyna zwycięska miałyby 33% posiadania piłki i oddała aż 16 strzałów na bramkę, z czego tylko cztery byłyby celne. Goście pomimo przewagi w posiadaniu piłki nie potrafili przekuć tego w zwycięstwo. Pięć strzałów na bramkę w całym meczu, z czego tylko jeden celny, nie mogło gwarantować niczego dobrego.
Przed meczem – czego mogliśmy spodziewać się po obu ekipach?
Górnik Zabrze w obecnym zimowym okienku transferowym nie przeprowadził dotychczas żadnego transferu. Przygotowania do tego sezonu piłkarze spędzili w tym samym składzie co w rundzie jesiennej. Drużyna z Górnego Śląska chciała wycisnąć z obecnego składu wszystko, co tylko możliwe, szukając stabilizacji. Cracovia natomiast pozyskała trzech nowych zawodników. Jednym z nich jest Jani Atanasov, który wyszedł w podstawowym składzie. Arttu Hoskonen i Mateusz Bochnak znaleźli się w składzie meczowym, ale jeszcze nie udało im się zadebiutować. Wszyscy trzej nie brali udziału w obozie przygotowawczym w Belek i dołączyli do zespołu w ostatnim tygodniu przed pierwszym meczem rundy wiosennej.
Pierwsza połowa pod dyktando „Pasów”
Na początku meczu to gospodarze głównie utrzymywali się przy piłce i kontrolowali mecz z piłką przy nodze. W 17. minucie Cracovia strzeliła pierwszego gola, a jego zdobywcą był Virgil Ghita. Dośrodkowanie na pole karne z rzutu rożnego przez Jani Atanasova i Rumun pakuje pikę do siatki głową. Tak naprawdę od tego momentu zmienił nam się obraz gry. „Pasy” oddały pole rywalom, ale dalej kontrolowały spotkanie, strzelając systematycznie na bramkę Bielicy. Górnik utrzymywał się przy piłce, lecz na niewiele się to zdało. Cracovia tylko czekała na błąd rywala, by odebrać piłkę i wyprowadzić kontrę lub szybki atak. Świadczy o tym fakt, że goście aż 84 razy tracili posiadanie w pierwszej połowie spotkania. Co więcej, nie oddali żadnego strzału na bramkę Niemczyckiego i nie wypracowali żadnej dogodnej okazji, by wyrównać. Do przerwy 1:0 dla „Pasów”.











