Cracovia w pierwszej rundzie eliminacji do Ligi Europy trafiła na Dunajską Stredę. Zapowiadała się bardzo wyrównana rywalizacja przeciwko wicemistrzowi Słowacji. Druga siła ligi słowackiej jest wyjątkowym zespołem, gdyż jest klubem mniejszości węgierskiej. Wzbudza to bardzo duże kontrowersje w kraju naszych południowych sąsiadów, którzy nie są pozytywnie nastawieni do tej drużyny.
Pierwszy mecz nie zaskoczył nas niczym pozytywnym ani negatywnym. Cracovia wywiozła z Dunajskiej Stredy remis 1:1, co napawało optymizmem przed rewanżem. W końcu wystarczał bezbramkowy remis, aby podopieczni Michała Probierza awansowali do drugiej rundy.
– Bramka, którą zdobyliśmy na wyjeździe, jest bardzo ważna, bo bezbramkowy remis da nam awans, ale my nie zagramy na taki wynik. Chcemy pokazać ciekawy futbol i żeby kibice zobaczyli dobry mecz – powiedział na przedmeczowej konferencji Michał Probierz. Były to dosyć odważne słowa, jednak szybko, bowiem na samym początku meczu, zostały one potwierdzone przez graczy Cracovii.
Mocne wejście w mecz
Rewanż w wykonaniu Cracovii był jeszcze lepszy. „Pasy” na samym początku meczu po strzale Rafy Lopesa i dzięki bierności Lubomira Satki wyszły na prowadzenie, które dowiozły do przerwy. Podopieczni trenera Probierza pierwszą połowę mieli pod kontrolą i nawet były okazje, by podwyższyć jednobramkowe prowadzenie. Jednak na tym się skończyło. Dunajska Streda miała problemy z oddaniem groźnego strzału. Michał Probierz jak powiedział, tak zrobił!
Ekipa ze stolicy województwa małopolskiego wyglądała znacznie lepiej niż na Słowacji i kontrolowała przebieg gry. Gołym okiem widoczny był pomysł na grę w przeciwieństwie do piłkarzy gości. Słowacy nie potrafili sobie poradzić z mocnymi fizycznie graczami Cracovii, co było szczególnie widać w pojedynkach powietrznych. „Pasy” chciały jak najbardziej wykorzystać swoją przewagę w powietrzu i grały głównie długie piłki. Niestety, ale Słowacy szybko znaleźli sposób na podopiecznych Michała Probierza.










