Faktycznie Christian Eriksen od początku nowego sezonu Premier League zostaje wyrzucany w dalszy kąt, by potem z niego uciec. Ciągłe tasowanie i rotowanie składem to dzień powszedni Spurs, natomiast największą zagadką jest brak wystawiania Duńczyka w podstawowej jedenastce.
Niewątpliwie Duńczyk jest piłkarzem mogącym występować w jeszcze lepszym zespole niż Spurs. Musi to być bardzo demotywujące i irytujące, gdy wchodzisz w meczu dopiero z ławki i pomimo gry, która zasługuje na pochwały, jesteś nadal rezerwowym. Rzeczywiście w takiej sytuacji jest Christian Eriksen. Duńczyk pomimo nieziemskich i wykraczających umiejętności poza poziom Tottenhamu rozpoczynał spotkania, siedząc na ławce i obserwując kolegów na boisku. Wiadomo też, że Duńczyk podpadł argentyńskiemu trenerowi przez chęć odejścia, jaką deklarował w przedsezonowych przygotowaniach. Jednakże czy aby na pewno sadzanie na ławce 89-krotnego reprezentanta Danii jest dobrym pomysłem Mauricio Pochettino?
Tajna broń Spurs
Dwukrotny piłkarz roku Spurs jest typem zawodnika, który potrafi zmienić przebieg meczu oraz wziąć grę na siebie. Przykładem jego wielkiej klasy i umiejętności było starcie „Kogutów” z Aston Villą. W czasie gdy „The Villans” jeszcze prowadzili i konsekwentnie bronili dostępu do swojego pola karnego, trzykrotny zawodnik roku w Danii siedział na ławce. W rzeczywistości, gdy Duńczyk już wszedł na boisko, gra Tottenhamu zmieniła się diametralnie. Od momentu pojawienia się Eriksena na murawie (64. minuta) „Koguty” stwarzały sobie częściej sytuacje pod polem karnym rywala i zdołały zwyciężyć 3:1. Mimo że Aston Villa prowadziła do 73. minuty spotkania.
Pomimo bardzo dobrego wejścia w mecz w roli rezerwowego i tak Eriksen nie występował od pierwszej minuty we wszystkich czterech spotkaniach Premier League. Duńczyk rozegrał cały mecz z Manchesterem City, żeby w następnym ligowym starciu PL z Newcastle rozegrać jedynie 29 minut. Christian jest świetnym pomocnikiem już od wielu lat i stanowi o sile drużyny. Co prawda wydaje się, że z biegiem czasu będziemy częściej oglądać Eriksena w pierwszym składzie, gdyż ostatnio rozegrał pełne 90 minut i strzelił jednego gola. Jednakże patrząc na różnicę klas zespołów, z jakimi Spurs grał, staje się to wątpliwe, ponieważ w starciach z klubami teoretycznie słabszymi trzykrotny mistrz Holandii wchodził jedynie z ławki.
Możliwe, że Pochettino dostrzeże problem. Wybór podstawowej jedenastki bez Eriksena jest próbowaniem na siłę znalezienia kogoś, kto umiałby zastąpić ofensywne i nieszablonowe zagrania Duńczyka. Kto, jak nie Eriksen, u „Kogutów” potrafi szybko i ze spokojem dostarczyć piłkę w boczne sektory boiska czy też do napastników? Nie ma takiego piłkarza, gdyż środek pola w północnym Londynie jest bardziej ucharakteryzowany w defensywne i asekuracyjne zdolności. Co prawda Ndombele ma w sobie ofensywne kwalifikacje i jest dużym wzmocnieniem pomocy Spurs. Jednakże trudno jest wywnioskować, jaka będzie ocena na koniec sezonu francuskiego pomocnika. Na razie Francuz spisuje się bardzo pozytywnie i wypełnia obowiązki piłkarza box to box. Jak na razie w dwóch meczach angielskiej ekstraklasy zanotował jedną bramkę i asystę. Przede wszystkim do Eriksena brakuje mu doświadczenia w Premier League i nie ma jeszcze takiej renomy jak reprezentant Danii. Faktycznie z każdym sezonem PL, mimo zmieniających się roli Christiana na boisku, to i tak jest on postacią wyjątkową w klubie.











