Chelsea Londyn wygrała na Estadio da Luz z Benficą Lizbona 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Salomon Kalou. Był to pierwszy mecz ćwierćfinałowy Ligi Mistrzów. Rewanż za dwa tygodnie w Londynie.
Spotkanie wydawało się o wiele bardzie wyrównane aniżeli drugi dzisiejszy ćwierćfinał. Obie drużyny miały właściwie równe szanse na zwycięstwo w tym spotkaniu, ponieważ Benfica jest niesamowicie groźna na własnym stadionie, a Chelsea jest ostatnio w bardzo kiepskiej formie. W dodatku w tej edycji Ligi Mistrzów londyńczycy nie wygrali w meczu wyjazdowym.

Pierwsze minuty starcia pokazały, że będzie to bardzo żywy i emocjonujący pojedynek. W 4. minucie groźnie w polu karnym Chelsea zrobiło się po dośrodkowaniu z prawej strony ze stojącej piłki Pablo Aimara. Jednak po zamieszaniu piłka minęła lewy słupek bramki czeskiego golkipera. Po upływie dziesięciu minut w dość zaskakujący sposób próbował zaskoczyć bramkarza Benfiki David Luiz, który niecelnie strzelał sprzed pola karnego. Groźnie po kwadransie gry atakowała Chelsea, ale dośrodkowanie Torresa zostało zablokowane, a z rzutu rożnego również nic nie wynikło. W 19. minucie piękną piłkę w polu karnym dostał Cardozo, który oddał strzał minimalnie niecelny. Dodało to animuszu gospodarzom, którzy po tej akcji widocznie nabrali większej pewności siebie i częściej atakowali bramkę „The Blues”. Kolejne minuty to naprzemienne ataki obu drużyn. Swoje sytuacje mieli Torres i Cardozo, ale obaj strzelali wysoko ponad bramką.
Na niespełna pięć minut przed końcem pierwszej odsłony gry pięknym strzałem popisał się Bruno Cesar. Piłkę głową zagrał do niego Maxi Pereira, a Cesar z dystansu strzelił w stronę bramki Petra Cecha. Szybko odpowiedział Torres, który mimo asysty czterech obrońców zdołał oddać strzał. Nie przyniósł on jednak zamierzonego skutku w postaci bramki. Do końca pierwszej połowy gole już nie padły, więc piłkarze mogli zejść do szatni na kwadrans przerwy. W pierwszej połowie nie zobaczyliśmy bramek, ale sytuacji nie brakowało, obie drużyny bowiem dzielnie walczyły o każdy metr boiska, co zapowiadało nam niesamowitą walkę w drugiej części gry.
Tak też było. Druga połowa rozpoczęła się od śmiałych ataków piłkarzy „Orłów”, którzy w pierwszej połowie dominowali i chcieli podtrzymać tę passę w drugiej. Zaraz na początku strzelał Javi Garcia, potem Bruno Cesar i znów Garcia, ale Cech nie dał się zaskoczyć. Benfica bardzo dobrze zaczęła drugą połowę, zamykając rywali we własnym polu karnym. Dopiero po kilku minutach strzelać starał się David Luiz, lecz jego uderzenie bez większych problemów zostało zablokowane. W 54. minucie Chelsea zmarnowała jedną z lepszych okazji do zdobycia gola w tym meczu. Fernando Torres dośrodkował w polem karne wprost na głowę Salomona Kalou, ale ten uderzył nad bramką. Po godzinie powinno być 1:0 dla Chelsea, jednak niesamowitego pecha miał Mata, który zamiast do bramki trafił w spojenie słupka z poprzeczką.









