Chelsea Londyn pokonała na Stamford Bridge Szachtar Donieck 3:2. Bramki zdobywali Fernando Torres, Oscar, dwukrotnie Willian oraz w samej końcówce spotkania Victor Moses.
Przewodzący tabeli grupy Szachtar Donieck w razie zwycięstwa na Stamford Bridge niemal zapewniłby sobie awans do kolejnej rundy. Po tym, jak udało się pokonać londyńczyków na własnym stadionie, apetyty piłkarzy niesamowicie urosły. Zarówno trener, jak i zawodnicy zapowiadali, że jadą do Londynu po trzy punkty.
Swoje słowa starali się przeobrazić w czyny już od samego początku spotkania. Ukraińcy atakowali dużo bardziej zacięcie niż gospodarze. Rakicki mógł otworzyć wynik spotkania strzałem z rzutu wolnego, ale uderzył prosto w Petra Cecha. Kilka minut później przed podobną szansą po przeciwnej stronie boiska stanął David Luiz. Pjatow z problemami wybił piłkę w tej sytuacji. Golkiper Szachtara nie rozpoczął dobrze tego spotkania. Kilkadziesiąt sekund po rzucie wolnym Luiza popełnił ogromny błąd. Kiedy otrzymał podanie od jednego z obrońców, uległ presji nadbiegającego Fernando Torresa i wybijając piłkę, uderzył prosto w Hiszpana. Futbolówka odbiła się od napastnika i wpadła do siatki, co dało Chelsea prowadzenie.
Szybko zdobyta bramka sprawiła, że „The Blues” poczuli się bardzo pewni siebie. Tak bardzo pewni, że zapomnieli o tym, jak niewielką przewagę daje jednobramkowe prowadzenie. Trzy minuty później goście rozegrali podręcznikową akcję, w której kluczowe role odegrali podający Fernardinho i strzelający Willian. Ten drugi, mimo ustawionych na linii bramkowej Petra Cecha i trzech obrońców, zdołał umieścić piłkę w bramce, wyrównując wynik spotkania. Co ciekawe, obydwaj piłkarze są wymieniani w kontekście rychłego transferu do Chelsea. Z minuty na minutę coraz wyraźniej rysowała się przewaga Szachtara.
Zawodnicy w pomarańczowych strojach zdecydowanie wygrywali walkę w środku pola, gdzie zazwyczaj mieli do ogrania tylko jednego lub dwóch piłkarzy rywali. Przedostawanie się pod pole karne londyńczyków przychodziło im z niesamowitą łatwością, ale już zdobycie kolejnego gola okazywało się zadaniem o wiele trudniejszym. Chelsea z przodu grała bardzo chaotycznie, w zagraniach podopiecznych Roberto Di Matteo było sporo niedokładności, co dawało szanse Szachtarowi. W 32. minucie spotkania znakomitą klepkę gospodarzy strzałem sprzed pola karnego kończył Teixeira. Na szczęście dla gospodarzy, minimalnie się pomylił i piłka przeleciała obok bramki.
Niecałe dziesięć minut później Chelsea ponownie wyszła na prowadzenie. Mata posłał długie podanie do Fernando Torresa przed pole karne, zmuszając Pjatowa do wyjścia z bramki i wybicia piłki głową. Ta trafiła pod nogi Oscara znajdującego się około 40 metrów od bramki. Brazylijczyk bez zastanowienia uderzył na pustą bramkę i chwilę później utonął w uściskach kolegów, gratulujących mu kolejnej pięknej bramki w Lidze Mistrzów. Zdobyty gol dał gospodarzom nową energię. Jeszcze przed przerwą chcieli zaliczyć kolejne trafienie. W rolę skrzydłowego przez chwilę wcielił się nawet David Luiz, ale wciąż było to za mało, żeby zdobyć kolejną bramkę. Kilka chwil później sędzia zakończył niezwykle emocjonującą pierwszą połowę spotkania.









