Chelsea pewnie pokonała Valencię 3:0 i dzięki korzystnemu wynikowi w drugim spotkaniu zakończyła grupę E na pierwszym miejscu. Londyńczyków do zwycięstwa poprowadził Didier Drogba, który zdobył dwa gole i zanotował asystę, a dobrze partnerował mu także Juan Mata, który dwukrotnie otwierał swojemu koledze drogę do bramki. Valencii na pocieszenie pozostaje gra w Lidze Europy.
Pierwsze grupowe starcie tych drużyn zakończyło się remisem 1:1, a na listę strzelców wpisali się Frank Lampard i Roberto Soldado, który strzałem z rzutu karnego uratował dla „Nietoperzy” cenny remis, w perspektywie dzisiejszego spotkania mogący się okazać bezcenny dla ekipy Unaia Emery’ego. Londyńczykom awans w dzisiejszym spotkaniu dawało zwycięstwo lub bezbramkowy remis, a każdy inny rezultat (czyli bramkowy remis lub porażka) do dalszej rundy premiował przyjezdnych z Walencji. W miniony weekend obie drużyny najmniejszym możliwym nakładem sił odniosły zwycięstwa – Chelsea rozbiła Newcastle 3:0, mimo iż do 89. minuty prowadziła tylko jednym golem, a Valencia pokonała Espanyol po golu niezawodnego Roberto Soldado, który wchodząc z ławki rezerwowych, w pierwszym kontakcie z piłką zdobył bramkę na wagę trzech punktów. Forma napastnika wyznacza w ostatnich tygodniach ogólną formę zespołu z Estadio Mestalla – kiedy Soldado przestał w pewnym momencie sezonu hurtowo strzelać gole, stanęła cała Valencia. Teraz jednak znowu przypomniał sobie, jak zdobywać bramki. Wydarzeniem wieczoru była także gra Juana Maty przeciwko swojemu poprzedniemu klubowi.

Pomimo początkowych ataków gości, w których szczególnie groźny był lewoskrzydłowy Mathieu, to Chelsea dużo lepiej rozpoczęła spotkanie i już w 3. minucie wyszła na prowadzenie za sprawą Didiera Drogby, który wykorzystał podanie od Juana Maty z lewej strony pola karnego. Mimo ofiarnej interwencji Barragana gracz nie miał problemów z pokonaniem Alvesa, któremu piłka przeszła po rękawicach. Dzięki szybko otwartemu wynikowi było wiadomo, że spotkanie nie zakończy się piłkarskimi szachami i obie drużyny rzucą się do kolejnych ataków, gdyż zaledwie jedna strzelona bramka premiowałaby do awansu „Los Che”. Gol od samego początku wisiał w powietrzu. Najpierw w 6. minucie Jordi Alba trafił w słupek, a trzy minuty później tylko dzięki widowiskowej paradzie Cecha nie padła wyrównująca bramka Albeldy.
Mimo iż to Valencia była w początkowym okresie spotkania groźniejszą ekipą, to ataki Chelsea były zabójcze i po kolejnej szybkiej akcji prowadziła już 2:0. Akcję rozpoczęło dalekie wybicie, piłkę przejął Drogba, popędził lewym skrzydłem i odegrał do wybiegającego Ramiresa. Ten bezlitośnie wykorzystał koszmarny błąd Victora Ruiza, który pozwolił Brazylijczykowi na oddanie strzału z kilku metrów, Alves był bez szans. Po 22 minutach Chelsea prowadziła zatem już 2:0 i była bardzo blisko upragnionego awansu. Popłoch w szeregach gości siały dalekie, prostopadłe podania od Maty, do których zazwyczaj pierwszy był Drogba. Po kolejnej takiej akcji w 29. minucie bardzo blisko drugiego gola był właśnie napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej, ale zamiast odgrywać piłkę do kolegi, zdecydował się na zaskakujący strzał z ostrego kąta, który na rzut rożny zdołał odbić Alves.










